Przesmycki znów się wygłupia. Tym razem broni Raczkowskiego i gratuluje mu „trafnej” decyzji

Autor wpisu: 22 sierpnia 2017 13:48

Zbigniew Przesmycki robi, co może, by uchodzić za najlepszego szefa Kolegium Sędziów, choć w klubach aż huczy od tego, że czas najwyższy „coś z tym panem zrobić”, bo poziom sędziowania w ekstraklasie i pierwszej lidze wciąż woła o pomstę do nieba, a on – zamiast dbać o poprawę tego poziomu – broni arbitrów nieudaczników i ich ewidentnych pomyłek. Na razie zrobić się nic jednak nie da, bo jest – jak to się mówi – nietykalny.

Tym razem Przesmycki naraził się Górnikowi. Zabrzanie to nie pierwsza i zapewne nie ostatnia „ofiara” sędziowskich decyzji w tym sezonie. Przy Roosevelta gryzą się w język, by nie powiedzieć niczego, co mogłoby zostać użyte przeciwko nim i co w konsekwencji mogłoby narazić ich na dalsze straty punktowe, ale po meczu z Cracovią (3:3, do 85. minuty Górnik prowadził 3:1, ale w ostatnich pięciu minutach Cracovia dostała dwa karne, a jeden z zabrzańskich piłkarzy wyleciał z boiska) do dziś krew ich tam zalewa. A ciśnienie skoczyło jeszcze po tym, jak Przesmycki zaczął decyzje sędziego Pawła Raczkowskiego bronić.
Po meczu w Krakowie rozesłał maila do sędziów i kierowników ekstraklasowych drużyn. Napisał w nim: Od razu, na gorąco, po przeczytaniu o „kontrowersyjnym rzucie karnym” dementuję to stwierdzenie. Otóż to był ewidentny karny i brawa dla sędziego za podjętą decyzję!

To akurat o pierwszym rzucie karnym. Można sobie tę sytuację oglądać wiele razy i doprawdy trudno zauważyć ten „ewidentny karny”. Nie zauważył go też chociażby pan Sławek, czyli Sławomir Stempniewski w programie Liga+. Co więcej, Stempniewski zinterpretował tę sytuację zupełnie inaczej: – To napastnik szuka kontaktu z obrońcą, który jest pasywny i widać, że chce uniknąć tego kontaktu. Staje jak struna i próbuje wycofać się z całej akcji, ale napastnik to wykorzystuje. Michał zagrywa piłkę w drugą stronę, a biegnie nie za piłką. To jest nabieranie. Jestem tego zdania, że zamiast zaklinać rzeczywistość, trzeba po prostu zmierzyć się z problemem i wytknąć sędziemu błąd, zamiast poklepywać go po plecach. To będzie z pożytkiem dla wszystkich, a przede wszystkim z pożytkiem dla sędziego, który wcale nie sędziuje tak cudownie, tylko robi błąd. To lepsze, niż utwierdzać go w tym, że zrobił dobrze.

Przesmycki woli jednak klepać po plecach i utwierdzać i siebie, i sędziego w przekonaniu, że wszystko jest cacy. Otóż nie jest. Zresztą z Raczkowskim Górnik miał w tym sezonie pod górkę również w meczu z Jagiellonią. W Białymstoku przegrał po dwóch karnych, a przy okazji kończył mecz w dziewiątkę. W Zabrzu niektórzy są przekonani, że ten arbiter uwziął się na Górnika, ale my raczej skłonni jesteśmy opowiedzieć się za inną teorią. Otóż ten pan to po prostu sędzia, który nie powinien prowadzić meczów w ekstraklasie. W pierwszej lidze zresztą też nie. Najwyraźniej jednak Przesmycki „coś” w nim widzi, więc pozwala mu na takie harce, a potem tych harców broni.

Tak czy inaczej, w Zabrzu głośnych protestów nie ma i nie będzie. Wiadomo dlaczego (kto mieczem wojuje, od miecza ginie). Natomiast nieśmiało sugerują tylko, by nie przydzielać już pana Raczkowskiego do prowadzenia spotkań Górnika. I to jest słuszny wniosek. Skoro Raczkowski musi już sędziować, to niech sędziuje innym. Górnika wystarczająco już w tym sezonie skrzywdził.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | PZPN

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli