PRUSIK o LEGII: Wystarczy wyjść na nią agresywnie i trochę pobiegać. Tak zrobiły oba Górniki. Tak zrobi Dundalk

Autor wpisu: 15 sierpnia 2016 10:19

Waldemar Prusik, były kapitan reprezentacji Polski, dziś ekspert Polsatu, komentował z Mateuszem Borkiem ostatni mecz Legii w Pucharze Polski – z Górnikiem Zabrze. Po tym meczu, a także po porażce z Łęczną, Prusik o Legii mówi bardzo krytycznie i oczywiście nic w tym dziwnego.

FUTBOLFEJS.PL: Co dziś, tuż przed meczami z Dundalk, wydaje się największym problemem Legii?
WALDEMAR PRUSIK: Z tego co zaobserwowałem, w oczy rzuciło mi się, że legioniści dziwnie się poruszają. Wolno, mało dynamicznie, bez przyspieszenia, bez doskoku do przeciwnika. Akcje ofensywne były wyprowadzane najczęściej wręcz ślamazarnie. Okazało się, że to za mało na Górnika Zabrze, mimo że to przecież dziś drużyna pierwszej ligi, nie wystarczyło na Górnika Łęczna, mimo że ten nie zaczął sezonu dobrze.

Właśnie. Zaskakujące, że Legia wyłożyła się z rywalami, którzy wcale nie imponują na starcie rozgrywek. Zabrze zdobyło jeden punkt w trzech meczach ligowych, Łęczna przed meczem z Legią była przedostatnia w tabeli.
A jednak na tak grającą Legię zabrzanom wystarczyło, że wyszli ambitnie, agresywnie. Byli przy legionistach natychmiast, gdy tylko ci dostawali piłkę. A Legia nie potrafiła się z tego uwolnić. To przeciwnicy byli szybsi, mieli lepszy start do piłki, doskakiwali do niej. Nie wiem, co było przyczyną. Przyszła mi do głowy myśl, że to jednak efekt tego, że ci piłkarze, którzy byli na EURO, jeszcze nie są sobą…

Ale ich jest tylko trzech ostatecznie: Pazdan, Jodłowiec i Nikolić.
No właśnie. A jeszcze na dodatek oni nie grają we wszystkich meczach, a jak grają to też tylko fragmentami. A miałem takie wrażenie, że Legia jako całość jest zadziwiająco słaba, jeśli chodzi o walory fizyczne.

Nie potrafi, mówiąc potocznie, „siąść” na rywala?
Tak. Przypomnijmy sobie jak było za Czerczesowa. Dużymi fragmentami gry, gdy przeciwnik miał piłkę, Legia wychodziła wysokim pressingiem. Starała się być cały czas przy rywalu, wywierać nieustanną presję i rywale się gubili. A spójrzmy, jak jest teraz. To przeciwnicy wychodzą na Legię wysokim pressingiem, to rywale naciskają, a Legia nie potrafi się z tego uwolnić. Tak było w meczach z oboma Górnikami. Role się odwróciły! Okazuje się, że dziś na Legię wystarczy trochę pobiegać, wyjść agresywnie i potrafić sensownie rozegrać stałe fragmenty, przy których legioniści wyraźnie się gubią. Bo Legia przechodzi do letargu – zamiast sama grać, czeka na to, co zrobi przeciwnik.

I te, wspomniane atuty, pewnie zaprezentuje Dundalk.
Legia miała furę szczęścia w losowaniu, nie ma się co oszukiwać. Nie wygląda dziś dobrze, ale w meczu z takim rywalem wystarczy, że Malarz wybroni to, co ma do wybronienia, Nikolić coś strzeli. I tak będzie do przodu.

To dwóch. A Legia ma przecież najszerszą kadrę w Polsce.
Ale z nowych w kadrze Moulin czy Langil jak na razie mieli tylko przebłyski. Nie potrafią na razie się ustabilizować, więc trudno powiedzieć, kiedy faktycznie podniosą jakość drużyny. Podobnie jest z Odjidja-Ofoe. On musi wrócić przede wszystkim do regularnego grania. Oprócz Malarza w tych dwóch ostatnich meczach Legii nie widać było piłkarza, który by szarpnął, wyróżnił się, pociągnął za sobą resztę. Gdyby to dwóch czy trzech odstawało, można by to zrozumieć. Ale podczas meczów i w Zabrzu, i w Łęcznej nie było widać nikogo, kto miałby ochotę do grania i szarpania. W tym drugim meczu był taki moment w drugiej połowie, gdy Legia po prostu nie potrafiła wyjść z własnej połowy, a Łęczna bezkarnie potrafiła wymienić kilkanaście podań w jednej akcji.

Właśnie – trener Hasi twierdzi, że jego zespół nie ma problemu fizycznego tylko mentalny. Zresztą dziwi, że to stawia publicznie, bo nasuwa się pytanie: dlaczego zespół za Czerczesowa nie miał problemu mentalnego, a teraz ma?
Być może. Ja mówię o tym, co mi się rzuca w oczy patrząc na grę Legii w tych dwóch ostatnich spotkaniach, o których mówimy. Trener widzi sprawę trochę inaczej, bo ma wszystkie dane do dyspozycji, zna drużynę, ma wyniki badań itd. Jeśli sam zauważa problem mentalny, to przecież właśnie rolą trenera jest, by takie problemy rozwiązywał. Zresztą ostatnia wypowiedź Malarza daje wiele do myślenia.

Niektórzy zarzucają mu, że takich rzeczy nie wolno mówić przed kamerą. Że od tego jest szatnia.
Broniłbym go. Nie wytrzymał po prostu. Zareagował bardzo nerwowo, ale przecież takie rzeczy się zdarzają. Natomiast w szatni Legii doświadczonych zawodników nie brakuje. Oni powinni wziąć na siebie ciężar uspokojenia nerwowej atmosfery.

Tylko trzy wygrane w 11 meczach – to dziś „liczba Legii”.
Ale, mimo wszystko w meczach ze Śląskiem czy Jagiellonią, choć też gubiła punkty, wyglądała zdecydowanie lepiej. Potrafiła pokazać atuty, potrafiła naskoczyć na rywala – robiła właśnie to, czego mi zabrakło z Górnikami. Niepokojące jest to, że świadczy to nie o poprawie, a o spadku dyspozycji drużyny.

Legia stanęła przed wymarzoną szansą awansu do tej upragnionej Ligi Mistrzów. To byłby śmiech historii, gdyby się jej powinęła noga.
Mimo tych wszystkich krytycznych uwag, nie wydaje mi się, aby to był realny scenariusz. Legia trafiła na takiego rywala, z którym sobie poradzi nawet w słabszej formie. Poradzi sobie już samym doświadczeniem, mobilizacją. Piłkarze doskonale wiedzą, o co grają. Ta mobilizacja na Dundalk będzie zupełnie inna od tej, jaką widzimy ostatnio w lidze.

Rozmawiał: Marcin Kalita

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli