Prezesie Mioduski, psie Sabo! Nie idźcie tą drogą!

Autor wpisu: 3 listopada 2018 22:56

Gdy na Łazienkowską przyjeżdża Górnik Zabrze to zawsze ożywają wspomnienia, wraca się do pięknych czasów, gdy oba kluby decydowały o sile reprezentacji Polski, a mecz z Legią nazywa się klasykiem ligi. Ale obecnie nie ma to żadnego sensu. Nie te czasy. Dziś oba kluby dzieli przepaść, nawet jeśli Legia w tym sezonie przechodzi kryzys. To inna skala dolegliwości. Bo jeśli drużyna z Warszawy miała katar, to tę z Zabrza dopadło już ciężkie zapalenie płuc.

Legia – gdy jej idzie od początku – to jest wielka. Gra pięknie, technicznie, skutecznie. Carlitos jest wtedy efektowny i skuteczny (pierwszy i czwarty gol), Michał Kucharczyk staje się zimnym egzekutorem (drugi gol, ten z karnego), a Dominik Nagy potrafi efektownie skończyć akcję zespołową (trzeci gol). Wszystko się wtedy układa, a przecież prowadzenie Legii w sobotni wieczór mogło być jeszcze wyższe, bo dobrze grał Sebastian Szymański (często brutalnie faulowany), Adam Hlousek włączał się w akcje ofensywne tak, jak to robił tuż po przyjściu do Ekstraklasy, a klasą dla siebie w środku pola znów był Cafu.
Czym miał odpowiedzieć Górnik? Mitycznym już trochę darem trenera Marcina Brosza do wyszukiwania kolejnych pokoleń młodych i tanich piłkarzy? No bez jaj, to nie jest czarnoksiężnik z bajki, tylko trener piłkarski. A materiał ludzki ma, jaki ma. Systematyczne osłabianie drużyny z Zabrza sprzedażą czołowych piłkarzy (Damian Kądzior, Rafał Kurzawa) musiało się odbić na sportowej jakości drużyny. Dziś patrząc na ten zespół ma się wrażenie, że wieje… biedą. Taki Kacper Michalski, prawy obrońca Górnika, dostał na Łazienkowskiej lekcję dorosłego futbolu. Chłopak ma 18 lat, więc jeszcze może będą z niego ludzie, ale w Górniku Brosz musi stawiać na takich „nieopierzonych” ligowców już teraz, z konieczności. Albo na Igora Angulo, który niebawem będzie miał 35 lat i jakoś tak nagle się mocno postarzał. Na Łazienkowskiej zagrał 50 minut i nawet nie zipnął. Rafał Wolsztyński, który wszedł za Hiszpana narobił na boisku dużo więcej wiatru.
Legia, która w pierwszej połowie szła na bramkę Górnika jak burza, po przerwie wyraźnie zwolniła. Zaczęła grać z większa rozwagą, nie ryzykując wejść pod bramkę rywala, tak by nie powtórzył się zły scenariusz z meczu z Wisłą Kraków na Łazienkowskiej, gdy Legia najpierw zdominowała rywala, a później nagle dopadła ją jakaś zapaść i zaledwie remis uratowała w ostatnich sekundach. Sa Pinto odrobił tamtą lekcję, postawił na rozwagę.
Ale też trzeba przyznać, że Górnik to nie Wisła pod względem jakości piłkarskiej. Zabrzanie nie mieli czym (kim) kąsać.
Ciekawi byliśmy Szymona Żurkowskiego, ale w Warszawie był, niestety, bezradny. Mam obawy, graniczące z pewnością, że w takim otoczeniu piłkarskim to jeden z najzdolniejszych polskich piłkarzy młodego pokolenia się już nie rozwinie. Czas odpływać z tej zatoki. Czas na większe wyzwania, czas na partnerów z trochę większą jakością piłkarską.
Legia wygrała z Górnikiem na luzie. Miało się wrażenie, że rozgrywanie drugiej połowy tego meczu można było sobie spokojnie odpuścić. Bez szkody dla nikogo. Także dla kibiców. Czwarta bramka dla Legii była już egzekucją. Legia wygrała bardzo przekonująco, ale rywal nie był wymagający.
Na pewno ciekawsza niż druga połowa meczu, była jedna decyzja personalna trenera Legii.
Sa Pinto lubi gdy pada na niego światło reflektorów, gdy przed meczem mówi się o nim i jego decyzjach. Podobnie było przed spotkaniem z Górnikiem, gdy Portugalczyk zdecydował, że w bramce Legii zagra Radosław Majecki. 18-letni golkiper zagrał kapitalny mecz w Gliwicach we wtorek w Pucharze Polski, ale mimo wszystko wystawienie go od razu na mecz Ekstraklasy, gdy zdrowy jest Arkadiusz Malarz, było jednak śmiałą decyzją (choć wobec formy Górnika nie okazało się to wielkim ryzykiem). Majecki we wtorek zadebiutował w Legii, a w sobotę po raz pierwszy zagrał w Ekstraklasie.
– To wielki talent, ale musi się jeszcze dużo uczyć. I jest to dobry moment, żeby dać mu grać. Trzeba dać mu czas, żeby poznać jego osobowość i sprawdzić jego potencjał. Bramkarz może stawać się lepszy tylko wówczas, gdy gra na boisku – mówił Sa Pinto przed meczem.
Sobotnie spotkanie potwierdziło, że Majecki – mimo młodego wieku – jest bramkarzem, na którego warto stawiać. Może jeszcze nie jest na 100 procent gotowy, ale jeśli mu czegoś brakuje, to bardzo niewiele. I w pierwszej kolejności doświadczenia. A więc potrzebuje gry. Skoro Iker Casillas nie był zbyt młody, by w wieku Majeckiego grać w Realu Madryt, to i Radek na Legię zbyt młody nie jest.
Co oczywiste, jeśli trener na kogoś zaczyna mocno stawiać, to jednocześnie przestaje stawiać na kogoś innego. Arkadiusz Malarz – co tu kryć, dosyć jednak nieoczekiwanie – staje się zatem w Legii nagle opcją numer trzy dla trenera Sa Pinto. Gdy wyzdrowieje Radosław Cierzniak może dojść do takiej sytuacji, że Malarzowi zaproponują, by sobie pograł w rezerwach. Kiepska perspektywa dla zawodnika z takimi dokonaniami w Legii jak pan Arek.
Wypadałoby, żeby w najbliższym czasie strony (trener, klub, zawodnik) usiadły do stołu i szczerze porozmawiały, czy Malarz ma w ogóle jakąś przyszłość w Legii. Jeśli nie, to trzeba podać sobie ręce, wręczyć Malarzowi kwiaty i ładnie podziękować. Wszystko się musi odbyć z klasą. Kopanie w tyłek bohaterów klubu nikomu nie służy.
Pojawiły się teorie, że Legia ogrywa Majeckiego w pierwszym składzie, żeby młodego bramkarza sprzedać już w zimowym oknie transferowym. Takie przypuszczenia nie mogą zaskakiwać, bo ostatnio więcej niż o grze Legii mówiło się o jej kłopotach z dopięciem budżetu. Klub został nawet objęty nadzorem finansowym przez Komisję ds. licencji klubowych, co jest jednak pewnym szokiem.
Legia ma kłopoty, ale sprzedanie Majeckiego jako 19-latka, to jak sprzedawanie sreber rodowych na chodnikowej wyprzedaży. To chłopak, który może pójść za granicę śladem swoich wielkich poprzedników: Fabiańskiego, Muchy czy Boruca, ale trzeba dać mu pograć w Legii dłużej niż dwa miesiące. To karkołomny i zły – dla wszystkich, także dla zawodnika – pomysł.
Prezesie Mioduski, psie Sabo! Nie idźcie tą drogą!

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Legia Warszawa

  • zgubek

    Ten mecz był przyjemny do oglądania.Wynik cieszy, gra też nie najgorsza.Patrioci mieli swoje kilkanaście minut na zadymionym stadionie(Mioduski znowu zabuli trochę kasy). Legia może się i przełamała, ograła zespół z dołu tabeli, czego wielokrotnie nie potrafiła tego dokonać na Łazienkowskiej. Widać było,że na tle słabiutkiej drużyny( obok Miedzi główny kandydat do spadku) jest o dwie klasy lepsza..Podobać się mogła gra Nagyego, Carlitosa, ba nawet Hlousek miał przebłyski. Zobaczymy jak spisze się Legia z Pogonią, która zagrała super spotkanie z Arką. Kiedyś zaprzyjaźnione drużyny, teraz szorstka ,,przyjaźń”.
    Dużo uwagi poświęcił redaktor bramkarzom. Faktycznie człowiek, który był ojcem zdobycia mistrzostwa przez Legię Arek Malarz, jest teraz w odstawce. Jego czas w Legii dobiega końca. Jestem za by Majecki grał regularnie, bo to talent i szkoda by grzał ławę. Cierzniak to nie moja bajka i wiek też u niego sędziwy.Legia powoli odstawia starszych zasłużonych graczy. Brak Radovica, Pazdana, Mączyńskiego,czy Malarza nie jest osłabieniem. Grają młodsi, którzy tę Legię mogą pociągnąć do zdobycia kolejnego mistrzostwa. Tak jest ten świat skonstruowany,że nadchodzi czas,kiedy bohaterowie odchodzą na zasłużony odpoczynek.
    I na koniec popieram apel redaktora do Prezesa, tacy piłkarze jak Majecki, Szymański,Nagy powinni zostać w Legii.To oni teraz decydują o sile drużyny.Ja wiem,że z kasą jest krucho, ale Legia to ponoć potęga ,jak śpiewają kibice.Warszawa zasługuje na dobrą , perspektywiczną drużynę , a nie na sprowadzany szrot z całej Europy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli