Prezes Wisły: „Klub go przerósł”. Trener Ramirez: „Wiele osób psuło atmosferę. Tak mi teraz dziękują”

Autor wpisu: 13 grudnia 2017 19:36

Kiedy drużynie szło, w Krakowie było całkiem miło. Jak widać, to jednak tylko pozory. Po zwolnieniu przez Wisłę Kiko Ramireza okazało się, że różowo nie było od dawna, za to konfliktów i punktów zapalnych sporo… Korespondencyjna wymiana zdań między prezes „Białej Gwiazdy” Marzeną Sarapatą, a byłym już trenerem klubu z Krakowa daje do myślenia. No i wygląda na to, że rozwiązaniem kontraktu zajmą się prawnicy.

Wywiad z prezes Sarapatą ukazał się w „Przeglądzie Sportowym”, mocną ripostą jest natomiast rozmowa Ramireza z Tomaszem Ćwiąkałą. Zestawiamy kilka wypowiedzi obojga, w których dużo jest wzajemnych zarzutów – jednym słowem: sielanki nie było już dawno. A z niektórymi problemami nowy trener (Joan Carillo) też będzie musiał się zmierzyć.

Sarapata: Pierwotnie nasz plan był taki, by rozstać się po rundzie. Zależało nam, by skończyć jesień w dobrym stylu i dopiero wtedy zmienić trenera. Projekt: „Kiko Ramirez” zakładał, że w pewnym stopniu polepszymy się w konkretnych aspektach gry. Po dziesięciu miesiącach zaczęliśmy sprawdzać, czy tak się stało, i nie do końca tak było. Czasami nawet wręcz odwrotnie. Nie jest tak, iż Ramirez w niedzielę po raz pierwszy usłyszał, że mamy do niego jakieś zastrzeżenia. Próbowaliśmy już wcześniej wyjaśnić wiele rzeczy. Za każdym razem nie otrzymywaliśmy jasnych odpowiedzi.
O co m.in. chodziło?
Ramirez: Zacznijmy od ekonomicznego (aspektu – red). – klub ma wielkie problemy finansowe. W poprzednim sezonie niektórzy nie dostawali pensji nawet przez cztery miesiące. Piłkarze, których ściągnąłem w Hiszpanii, mieli tak duże problemy, że niektórzy nie mogli zapłacić za wynajem mieszkania. Mieliśmy mnóstwo spotkań. Wiele dotyczyło finansów. Staraliśmy się przeżyć w tej sytuacji, choć w klubie brakowało takich narzędzi jak kamizelki GPS. Teraz też zwolnili trenera, który nie dostawał pensji. Od prawie trzech miesięcy.

Sarapata: Sugerowaliśmy mu pomoc w wielu obszarach, oferowaliśmy możliwość korzystania z najnowszych technologii. Trener mówił, że tego nie potrzebuje.
Ramirez: (śmiech) Nieprawda. Jeśli nie dostawaliśmy pensji, to jak mieliśmy wprowadzać nowe technologie? Przecież to wystarczy za odpowiedź. Bardzo niefortunne wypowiedzi. Nie wiem, dlaczego teraz wyciąga się brudy, ale to kolejny dowód, że pani prezes ma złych doradców. Gdy sprzedawaliśmy Mączyńskiego i Brleka, słyszałem, że to poprawi sytuację klubu. Teraz słyszę, że są problemy z uzyskaniem pieniędzy.

Sarapata: Od początku oczekiwaliśmy od pierwszego trenera, że jego sztab będzie pracował indywidualnie z zawodnikami, czasem ćwiczył formacjami […] Staraliśmy się namówić, zachęcić szkoleniowców, by pracowali indywidualnie. Trener Sobolewski zapewniał, że może zostawać codziennie i ćwiczyć indywidualnie z zawodnikami. Trener Ramirez tego nie chciał.
Ramirez: Nie, nie… Ona nie wie, o czym mówi, bo nie ma pojęcia, na czym polega indywidualny trening. Ktoś kazał wypowiedzieć je te słowa, więc je wypowiedziała.

Sarapata: Był dobrym trenerem, […] ale jednak bardzo konserwatywny. Być może klub trochę go w pewnym momencie przerósł.
Ramirez: To bardzo niefortunne deklaracje, od osoby, która krótko piastuje stanowisko prezesa i nie zna się – moim zdaniem – na futbolu. Pani Sarapata może nie miała złej woli, ale te wypowiedzi są oderwane od rzeczywistości. Raz, może dwa przyjechała do ośrodka treningowego. Manuel Junco był w tym wszystkim sam, a pani prezes… Cóż, otoczyła się niewłaściwymi doradcami, którzy ciągle zanieczyszczali atmosferę. Teraz można mówić, że klub jest ważniejszy od trenera – to prawda. Ale jest ważniejszy od wszystkich pracowników. Pamiętam, że prezes przejęła Wisłę w trudnej sytuacji ekonomicznej i sportowej, ale nie powinna się wypowiadać o piłce. Może nie przetłumaczyłem sobie wszystkiego dosłownie, ale odnoszę wrażenie, że te zarzuty nie mają związku z rzeczywistością.

W mediach padały zarzuty, że trener nie jest w stanie porozumieć się z niektórymi zawodnikami, bo nie mówi po angielsku. Denys Bałaniuk, ukraiński napastnik, narzekał w mediach społecznościowych, że nie rozumie trenera. Czy był to kolejny argument do zwolnienia szkoleniowca?
Sarapata:
Na naszą decyzję nie miało to wpływu, ale na pewno było uciążliwe. Co do Bałaniuka, jeżeli prawdą jest, że krytykował trenera w mediach społecznościowych – nie widziałam tego – to takie zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne. Zawodnik nie miał prawa tak napisać i, rzecz jasna, rozmowa z nim była stanowcza. Ale wiem, że nie rozumiał trenera i że trener nie chciał, aby podczas odprawy, lub po niej, towarzyszyła mu osoba, która będzie tłumaczyć dla Denisa.
Ramirez: Goncalo Feio fenomenalnie mówi po angielsku, polsku, hiszpańsku i tłumaczył nie tylko moje słowa, ale też wrażenia, a uwierz, że to trudne. Poza tym nasze odprawy były interaktywne – wszystko podane wizualnie, na wideo. W pewnym momencie poprosiłem klub o kupno iPada, bo miałem na nim program ze specjalnymi grafikami pod kątem odpraw… Ale korzystaliśmy z prywatnego tableta Jordiego Jodara. Jedyne, czego brakuje temu klubowi, to pieniądze, a ja mówię z czystym sumieniem, że ja pomogłem je zyskać dzięki sprowadzeniu Carlitosa. Nie wiem, czy zarobią milion, dwa, czy pięć, ale… Tak mi teraz dziękują.

I jeszcze kilka wymownych wypowiedzi byłego trenera Wisły:
Wiele osób psuło atmosferę. Carlitosa chcieli odpalić po pierwszym meczu okresu przygotowawczego.  Niektórzy za plecami narzekali, że „ich” zawodnicy nie grają. Odnoszę wrażenie, że w skautingu znajdują się ludzie, którzy reprezentują piłkarzy, a ja nie ożeniłem się z żadnym z piłkarzy, by mieć jakieś zobowiązania.
Przyszedłem do klubu ze świadomością, że nie będę dostawał pensji z miesiąca na miesiąc, ale ani ja, ani piłkarze nie domagali się egzekwowania pensji drogą prawną. Uprzedziłem zawodników od razu:
– Bądźcie spokojni, klub wszystko spłaci, ale nie wydawajcie wielkich pieniędzy ani nie proście o odejście.
– Nie martw się trenerze.
Wszyscy tak podchodzili! Dlatego powtarzam – taka jest rzeczywistość Wisły. Wiesz, ile kosztują kamizelki GPS?
Nie mam pojęcia.
50-60 tysięcy euro. Nawet o nie pytaliśmy. Dlatego tak bardzo mi przykro, gdy pani prezes składa takie deklaracje, ale powtarzam – nie zrzucam na nią winy. Ma bardzo, bardzo złych doradców.

Wszystko wskazuje na to, że o polubowne rozwiązanie umowy między stronami będzie trudno…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Wisła Kraków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli