W Poznaniu łagodzą kary. Czyli znowu komuś zabrakło determinacji

Autor wpisu: 28 lipca 2018 13:26

Miała być w końcu kara, która odstraszy „kibiców” przed kolejnymi wybrykami na stadionach. I na taką się zapowiadało. Ale okazuje się, że jeden z największych skandali – bo za taki trzeba uznać mecz Lech – Legia na zakończenie minionego sezonu – ma bardzo rozczarowujący finał. Wojewoda wielkopolski, który ostro zareagował na zamieszki na stadionie w Poznaniu, teraz postanowił, że zmniejszy karę: „Gdy ogłaszałem swoją decyzję, powiedziałem, że karę należy traktować jako czas refleksji”. Ciekawe, jak wykorzystali ten czas kibole, do jakich głębokich przemyśleń doszli…

Przypomnijmy. Po kompromitujących ekscesach w ostatnim meczu sezonu, kiedy spora grupa poznańskich kiboli przerwała mecz, kiedy w użyciu były race, a na boisku miejsce piłkarzy zajęli policjanci, wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann wydał decyzję o zamknięciu stadionu na pięć meczów ligowych i trzy w europejskich pucharach.
Lech, zgodnie z oczekiwaniami, złożył wniosek o skrócenie kary i rozpoczął prace, które miały przekonać osoby decyzyjnie o zmianie postanowienia. Udało się. Dziś wojewoda poinformował:
– Wypracowaliśmy rozwiązania, które poprawią bezpieczeństwo. Podjąłem decyzję o zmniejszeniu kary dla KKS Lech Poznań z pięciu do dwóch meczów w ramach Ekstraklasy oraz z trzech do jednego w ramach tegorocznej edycji Ligi Europy.
Co to oznacza? Że już 2 sierpnia kibice zobaczą w Poznaniu rewanżowe spotkanie 2. rundy eliminacji Ligi Europy z Szachtiorem Soligorsk. Tyle było z surowej kary władz państwowych. Tyle zostało z pokazania chuliganom gdzie ich miejsce i kto tu rządzi.
Oczywiście decyzja poparta jest rzeczową argumentacją:
– jest ona wynikiem prac zespołu roboczego w sprawie poprawienia stanu bezpieczeństwa na stadionie,
– klub podjął się wdrożenia szeregu rozwiązań, które są i będą realizowane w najbliższej przyszłości tj.: zmodernizowanie, a przede wszystkim podwyższenie, ogrodzenia trybun, zmiana zasad przemieszczania osób po stadionie i na trybunach przed meczem,
– będą prowadzone szkolenia dla stewardów i edukacja kibiców,
– klub zobowiązał się uregulować współpracę ze Stowarzyszeniem Kibiców Lecha Poznań.
Ładnie to wszystko wygląda na papierze. Rozwiązania związane z infrastrukturą i usprawnieniem procedur poruszania się po stadionie na pewno są konieczne. Ale czy to wystarczy?
Bądźmy poważni. Największym problemem nie są za niskie ogrodzenia czy siatki, tylko to że ktoś chce je sforsować i nie ma żadnych oporów, by to robić. Władze klubu, które do tej pory współpracowały ze Stowarzyszeniem Kibiców, w czerwcu zerwały umowę i kazały wyprowadzić się kibicom z pomieszczeń klubowych. Kibice zagrozili całkowitym bojkotem i zażądali spotkania z właścicielem Lecha Jackiem Rutkowskim. W lipcu do spotkania doszło i po oświadczeniu, jakie wydali po nim kibice wynikało, że osiągnęli co chcieli. Klub ponownie przyjął ich pod swój dach, złożył kilka obietnic, w tym tak kuriozalną jak pomoc zatrzymanym po zamieszkach podczas meczu Lecha z Legią, a w kwietniu 2019 roku kibice mają „rozliczyć zarząd na spotkaniu kontrolnym”.
Więc jeśli ktoś myślał albo choć miał nadzieję, że granice przez kiboli zostały przekroczone i teraz klub i władze państwowe na poważnie zajmą się problemem, może już przestać żyć złudzeniami. Mamy status quo. Kara trzech meczów zamiast ośmiu plus ustępstwa klubu – to dla chuliganów jasny przekaz: nic się nie zmienia, tak naprawdę to od nas nadal najwięcej zależy.
Szkoda, że osobom decyzyjnym tak brakuje konsekwencji i determinacji w walce z patologią…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

  • dziadek

    ,, Gdy ogłaszałem swoją decyzję, powiedziałem,że karę należy potraktować jako czas refleksji’.Czym jest refleksja? wg. słownika języka polskiego,,głębsze zastanowienie się nad czymś, wywołane silnym przeżyciem”Pytam się,kto poddał się refleksji, czy pan wojewoda Hoffman, czy kibol Lecha? To co zrobiono w Poznaniu to kpiny z opinii publicznej, żart w stosunku do normalnego kibica i pokazanie,że w dupie można mieć wszystkie zapewniania i kary. Ten facet – dygnitarz PIS zrobił to nie w oparciu o niby argumenty , które przedstawiono w decyzji, to zwykła kalkulacja. ja kibicom zrobię dobrze, a oni mnie i mojej partii się odpłacą przy urnach. Powie ktoś,że kibol nie chodzi na wybory. nawet jak nie chodził to teraz pójdzie, no bo będzie miał gwarancję,że będzie taki wojewoda, albo inny włodarz miasta,że nawet jak ten stadion puszczą z dymem, to im się i tak upiecze. A dziesiątki tysięcy głosów – to ważny argument . W Poznaniu mamy cyrk , gawiedź bije brawo, a klaun kłania się i ogłasza tłumowi,drugi klaun zaciera ręce, bo do klubowej kasy wpadnie więcej pieniędzy.Co tu się dziwić i rozdzierać szaty, w tym kraju wszystko jest możliwe.

  • xymoxon

    Czysta polityka. Kibole to wyborcy obecnego reżimu, który nie chce narażać się swojemu elektoratowi.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli