Pitry i Świerczok popsuli piknik w Niecieczy. Widmo degradacji znów straszy prawie całą grupę spadkową

Autor wpisu: 30 kwietnia 2016 20:10

Gole Pitrego i Świerczoka co prawda nie zagwarantowały jeszcze Łęcznej ligowego bytu, ale za to zagwarantowały nam wielkie emocje w walce o utrzymanie. Termalica przegrała z Górnikiem 0:2 i ścisk na dole tabeli zrobił się jak w imadle. Spod topora, tak się wydaje, uciekła za to Korona, która wygrała z Wisłą 3:2.

W piątek życie przedłużył sobie Górnik Zabrze, w sobotę Górnik Łęczna. Zespół, który w rundzie finałowej wygrał pierwsze spotkanie. Termalica z kolei pierwsze przegrała. To jednak wystarczyło, by sytuacja na dole tabeli znów się przetasowała. Na tyle, że już wiadomo, iż o życie gra toczyć się będzie do samego końca. Oprócz Wisły i Korony (która pokonała 3:2 tę Wisłę) spaść może jeszcze sześć zespołów z dolnej połówki. Zacznie się teraz analizowanie rozkładu jazdy, przeliczanie punktów, porównywanie bilansów…
Wygrana Łęcznej to zaskoczenie. Zważywszy na to:

Zresztą tak jak gol Pitrego, który na trafienie w ekstraklasie czekał od 15 sierpnia (976 minut). Jego bramka ustawiła to spotkanie, bo trafienie Świerczoka było już konsekwencją tego, że Termalica nie miała nic do stracenia i ruszyła do odrabiania strat. Że nieudolnie, to inna sprawa. Pierwszy celny strzał oddała w 72. minucie. Słabo jak na zespół, który miał ogromną szansę zapewnić sobie wielki spokój. Teraz Niecieczy bardzo poważnie zajrzało w oczy widmo spadku. Tym bardziej że czekają ją dwa bardzo trudne wyjazdy – do Wrocławia i Białegostoku, a na koniec mecz u siebie z Górnikiem Zabrze. Tym razem nie pomógł gospodarzom nawet bramkarz…

Łęczna odżyła. Przynajmniej do następnej kolejki, w której zagra u siebie z tym drugim Górnikiem. Raczej bez Sergiusza Prusaka, którego po fatalnym zderzeniu z Putiwcewem wywieziono z murawy.
Dużo większe emocje były w Kielcach, choć już po 17. minutach Korona prowadziła z Wisłą 2:0 i wydawało się, że jest po zawodach. Biała Gwiazda sprawiała wrażenie, jakby jeszcze nie dojechała na mecz. Dopiero po godzinie, gdy na placu pojawił się Paweł Brożek, wzięła się do roboty i za sprawą właśnie tego piłkarza zmniejszyła straty. Na moment, bo za chwilę Korona odpowiedziała kolejnym trafieniem. Wisła jednak broni nie złożyła i do końca próbowała trzymać gospodarzy w szachu. Raz jeszcze trafił Brożek, ale na wyrównanie zabrakło już czasu.

Wiślak po meczu przyznał, że ponieważ przez dwa tygodnie był wyłączony z treningu, fizycznie nie był w stanie rozegrać pełnego spotkania. I to była chyba główna przyczyna zwycięstwa Korony. Zwycięstwa, które może przesądzić o jej utrzymaniu w ekstraklasie.
Teraz, przynajmniej do niedzielnego wieczora, ostatnie miejsce okupuje Podbeskidzie. To samo, które po 30. kolejce przez kilka godzin było w grupie mistrzowskiej…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli