Piotr STOKOWIEC: Za rok też chcę grać w pucharach, spodobało mi się

Autor wpisu: 16 września 2016 08:28

W niedzielę na Łazienkowską przyjeżdża Zagłębie Lubin. Trener Legii – po katastrofie z Borussią Dortmund – nie bardzo może sobie pozwolić na kolejną porażkę. To może być mecz o jego głowę. Dlatego Besnik Hasi mocno podkreśla wagę tego spotkania. Czy warto wierzyć w takie deklaracje i o to, co się dzieje ze stoperem Legii Maciejem Dąbrowskim, pytamy trenera Zagłębia Lubin – Piotra Stokowca.

FUTBOLFEJS.PL: Gdy usłyszał pan, że trener Legii Besnik Hasi mówi przed meczem Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund, że dla niego ważniejszy jest niedzielny mecz z Zagłębiem Lubin, to chyba pan urósł, co?
PIOTR STOKOWIEC: Urosłem? Ja już wcześniej byłem dość wysoki…

A tak poważnie? Chyba rozpierała pana duma, że trener Legii bardziej koncentruje się na Zagłębiu niż na wicemistrzu Bundesligi. Połechtało to pana próżność, co?
Co ja mogę powiedzieć… Przyjąłem tę deklarację z uśmiechem na twarzy. Widocznie ja trochę inaczej postrzegam pewne sprawy, inaczej patrzę na rzeczywistość.

Czy Maciej Dąbrowski już do pana dzwonił z prośbą, żeby przypomnieć mu, jak się gra w piłkę, bo w Legii prezentuje się cieniutko…
Ja z nim nigdy nie miałem kłopotów i co więcej, zawsze byłem zadowolony z jego gry. Teraz może przeżywa trudniejszy moment i nie jest mu łatwo. Szkoda mi go, bo wiem, że potrafi grać lepiej. Na pewno to nie jest jeszcze jego poziom, stać go na więcej. Ale w życiu już tak jest, że raz się idzie w górę, a raz schodzi w dół. Naturalna kolej rzeczy. Ale zawsze mówię swoim piłkarzom, że muszą umieć pokonywać przeszkody, jakie przynosi im życie. Maciek wie o tym, też słuchał tych moich „wykładów”. Poradzi sobie.

Ale zgodzi się pan z tym, że Dąbrowski z Zagłębia i Dąbrowski z Legii to dwaj inni piłkarze. Na korzyść Lubina oczywiście.
Na zawodnika trzeba patrzeć przez pryzmat funkcjonowania w drużynie i jego indywidualnych zdolności. Nie ma gwarancji, że zawodnik dobrze funkcjonujący w jednej drużynie równie dobrze będzie funkcjonował w drugiej. Maciek w nowym zespole dopiero buduje swoją pozycję. Uczy się drużyny. To chłopak o sporym potencjale motorycznym, ale też piłkarskim. Może tego na razie nie widać, ale cała sztuka polega na tym, żeby to wydobyć. Ja o Maćku mogę mówić tylko dobrze, albo bardzo dobrze.

Ale w Legii wygląda na zawodnika, który ma olbrzymie problemy fizyczne, na zajechanego…
Będzie pan pytał tylko o Legię? Przypominam, że rozmawia pan z trenerem Zagłębia. Lubin pana nie interesuje?

Kto przeprowadza ten wywiad: pan czy ja? Oczywiście, że Lubin mnie interesuje. Właśnie pytam, czy to w Zagłębiu tak się Dąbrowski zajechał?
To naturalne, że zawodnik po takiej dawce meczów, w tak krótkim czasie, ma prawo odczuwać zmęczenie. W naszych klubach piłkarz z zagranicy często dostaje więcej czasu na aklimatyzację, zbicie wagi, poprawienie kondycji. A od Polaka wymagamy, żeby dobrze funkcjonował od razu, z marszu.

A może zbyt często pan z Dąbrowskiego korzystał? I to celowo.
Tak, celowo. Celowo chciałem mieć w drużynie dobrego zawodnika, bo chciałem – też celowo – mieć dobrą drużynę. I chciałem wygrywać. Też celowo.

Dużo straciło Zagłębie jako drużyna na odejściu Maćka?
Sporo. Przecież był w kapitalnej dyspozycji. Ale pamiętajmy też, że w klubie włożyliśmy w niego dużo pracy. Wzmocnił się fizycznie, rozwinął jako piłkarz. Sam transfer do Legii potwierdza, jaki zrobił progres. Uczciwie na to zapracował. Może ma teraz słabszy okres, ale on się odbuduje. Jestem tego pewny.

Na jego przykładzie, ale też na całym zespole Zagłębia w ostatnich kolejkach, widać, że dopadł was już ten osławiony „pocałunek śmierci” – czyli płacicie konsekwencję za grę w pucharach europejskich. Może trzeba było, tak jak kilku innych trenerów unikać tych pucharów?
Ja niczego nie żałuję. Dla mnie awans do rozgrywek europejskich był wielkim sukcesem, przeżyliśmy wspaniałe chwilę i nadal jestem przekonany, że było warto. Przeszliśmy dwie rundy i powiem szczerze, że – w mojej opinii – mieliśmy w kwalifikacjach do Ligi Europy silniejszych rywali niż Legia w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Zapisaliśmy nową kartę w historii Zagłębia, a mecze z Partizanem, zakończone serią rzutów karnych, na długo będą pamiętane w Lubinie. Dla takich chwil warto pracować, dla takich chwil warto być trenerem. Ta europejska przygoda dała mi dużo doświadczenia, rozwinęła mnie jako trenera, przyniosła tyle radości, tyle euforii. Za rok też chcę grać w pucharach, spodobało mi się. Nie mogę na piłkę patrzeć z lękiem i strachem, nie może mnie paraliżować perspektywa porażki. W piłkę gra się o sukcesy.

Ale drużyna płaci teraz za to koszty.
Cały ten okres, od pierwszej połowy czerwca, od przygotowań sporo nas kosztował. Zespół potrzebuje regeneracji, odpoczynku, ale i czasu na solidne potrenowanie. Musimy naładować akumulatory fizycznie i mentalnie. Obecna dyspozycja zespołu mnie nie zaskakuje, wszystko jest pod kontrolą. Znam wyniki krwi, testy szybkości i wydolności. My nadal gramy w piłkę, ale trochę wolniej. Pierwszy raz od dwóch miesięcy mieliśmy treningi na siłowni. Żeby była szybkość potrzebna jest moc i siła. To sukcesywnie odbudowujemy. Kilku zawodników odeszło (Piątek, Dąbrowski, Zbozień) kilku jest kontuzjowanych, (Starzyński, Todorovski), ale przyszli nowi, którzy – podobnie jak w przypadku Maćka Dąbrowskiego – potrzebują trochę czasu. Ja wierzę w tę drużynę i wierzę w swoją pracę. Chcę budować silną markę Zagłębia i powtórzyć kolejny dobry sezon.

Rozmawiał Dariusz Tuzimek

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Zagłębie Lublin

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli