Piłkarze Legii pobici na Łazienkowskiej. Rany boskie, co się dzieje z tym klubem?

Autor wpisu: 2 października 2017 12:23

Sensacyjne szczegóły nocnego powrotu piłkarzy Legii (po 0:3 z Lechem) na Łazienkowską przynosi „Przegląd Sportowy”, który z drastycznymi szczegółami opisuje „interwencję” rozwścieczonych fanów Legii.

Mocne, bardzo mocne obrazy narysowała w tekście o nocnym zdarzeniu pod stadionem Legii Iza Koprowiak w „PS”. Wynika z nich, że na Łazienkowskiej na wracających z Poznania piłkarzy Legii czekała grupa kilkudziesięciu szalikowców, których przywódca wszedł do legijnego autokaru i „zaprosił” piłkarzy na zewnątrz. Tam bynajmniej nie doszło do zwyczajowej rozmowy wychowawczej, a od razu do… rękoczynów.

„Pseudokibice rzucili się na nich, uderzając głównie w tył głowy, z „liścia” w twarz. Tak, by czuli się upokorzeni, ale nie odnieśli większych obrażeń. Oberwał nawet asystent trenera Aleksandar Vuković. Bez szwanku wyszedł za to nowy szkoleniowiec Legii Romeo Jozak, który stał z boku. Akcja trwała około 10 minut” – możemy przeczytać.
Z kolei gazeta.pl uzupełnia tę informację, że szalikowcy „oszczędzili” także Arkadiusza Malarza (Malarz po klęsce w Poznaniu: Czy to pycha? Nie wiem, ale nie wciągniemy ligi nosem), Michała Kucharczyka i kilku młodych, w tym Sebastiana Szymańskiego.

Według „PS”, niektórzy z piłkarzy dziś – mając w głowach to zdarzenie – rozważają nawet możliwość rozwiązania kontraktów z winy klubu! Bo nie zapewnił im należytej ochrony w miejscu pracy.

Całe zdarzenie aż trudno jest komentować. Rozmowy „wychowawcze” szalikowców z piłkarzami niestety są źle pojętą normą w naszej futbolowej rzeczywistości. Ale mimo wszystko tu nie mówimy już o „rozmowie wychowawczej” (zresztą – to bardzo nieszczęśliwe określenie, trzeba przyznać), a o rękoczynach.
Na, czy też pod obiektem, w teorii najlepiej zorganizowanego i największego polskiego klubu. Pytanie o to, gdzie była ochrona – jest jak najbardziej zasadne, bo przecież szalikowcy nie zjawili się nagle, a na autokar – wedle doniesień – już czekali. A do cichych i niezauważalnych grup raczej nie należą.
Czemu nikt „odpowiedzialny” za bezpieczeństwo nie antycypował zdarzeń? Jak można było dopuścić do zdarzenia pod hasłem: piłkarze Legii pobici na Łazienkowskiej.

Swoją drogą chyba nie ma nikogo mądrego, kto dziś potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, dokąd pędzi Legia. Widać tylko, że pędzi na złamanie karku. Zmieniając trenerów, wypuszczając zawodników, tracąc swoje DNA i nie potrafiąc ochronić pracowników.
W ten słaby krajobraz wpisują się jeszcze drastyczne słowa trenera Romeo Jozaka o „zdradzie” piłkarzy, a także nieszczęśliwe wizerunkowo opuszczenie trybuny na Bułgarskiej przez prezesa Dariusza Mioduskiego po trzeciej bramce dla Lecha (prezes wrócił, ale całe zdarzenie było mocno komentowane).
Po tym wszystkim szatnia Legii, którą Jozak miał ponoć odbudowywać, przypomina raczej osuwające się gruzowisko z hasłem: „Stop, niebezpieczne roboty budowlane. Grozi zawaleniem. Wstęp surowo wzbroniony”.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    To co się dzieje w Legii- to jedna wielka paranoja.Ten klub się stacza,zarówno od strony organizacyjnej, sportowej i moralnej.Trudno komentować zachowanie bandytów,którzy uważają się za kibiców Legii.To jest kryminał. Nie przypuszczałem,że doczekam takich czasów,że byle łachudra,gówniarzyna, będzie bił zawodników.Ale w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.Grożono premierowi, to co to za trudność wpierd….ć piłkarzom.Kibice patrioci,zwolennicy dobrej zmiany.Ku…a, co za czasy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli