Piłkarze Lechii… bez kasy, media bez wywiadów. Czy ta liga wreszcie kiedyś będzie normalna?!

Autor wpisu: 20 stycznia 2019 01:02

Niebywałe wieści z obozu lidera Lotto Ekstraklasy – Lechii Gdańsk. Tak świetnie spisujący się w drugiej połowie 2018 roku piłkarze od ponad trzech miesięcy, jak się okazuje, grają bez wpłat na konta! A to umożliwia im złożenie wezwań do zapłaty, a w przypadku ich niezrealizowania zerwania umów z winy klubu. Znacie? No jasne – to scenariusz przerabiany w tak dramatyczny i drastyczny sposób w ostatnich tygodniach przez krakowską Wisłę. Zostaje tylko z niedowierzaniem pokręcić głową: ta liga wciąż jest bardzo poważnie chora. Pytanie tylko czy to objawiający się sezonowo alergiczny katar czy może symptom bardzo poważnej infekcji.

Doktora, ratunku, doktora! – chciałoby się zakrzyknąć. Lotto Ekstraklasa licytuje o gigantyczne stawki w rozgrywce telewizyjnej, na które dają się nabierać Canal Plus i – o zgrozo – TVP. Stawki absolutnie nie odpowiadające jej jakości piłkarskiej, gdy za miarę pomiaru tejże uznamy dokonania w europejskich pucharach. A co gorsza nie odpowiadające jakiemuś elementarnemu poczuciu normalności, która powinna być nadrzędną.
Po co Komisja do spraw Licencji Klubowych, skoro jej działania nie chronią ligi przed wstrząsami typu „Wisła Kraków” czy teraz kłopotami lidera? O co chodzi? Gdzie jest feler? Chodzi o przepisy czy o ludzi, którzy te przepisy realizują? Sytuacji w Wiśle, która rozwijała się na widoku wszystkich najważniejszych osób polskiego futbolu, poświęciliśmy niedawno osobny tekst: można go przeczytać TUTAJ.

Ale Wisła to jedno, w gruncie rzeczy dla każdego przytomnie myślącego obserwatora ekstraklasy nic zaskakującego. Przynajmniej od czasu, gdy Wisłę opuścił Bogusław Cupiał. Splot absurdalnych zdarzeń w Krakowie był tak ogromny, że dziwne byłoby, gdyby nie poskutkowało to potężnym wstrząsem.
Lechia to przypadek zupełnie inny, bo za tym klubem stoją ludzie futbolu. Znani ludzie futbolu, prowadzący w nim od dawna mnóstwo interesów. Może za „mnóstwo”. Szokujące, że na skutek tego „mnóstwa” Lechia pod rządami Adama Mandziary i jego niemieckich partnerów co rusz się krztusi, dokonując przy tym transferów na kilogramy i pochłaniając piłkarzy, którzy raczej za drobne na waciki nie grają. Co nadchodzi czas wyroków Komisji ds. Licencji Klubowych, o Lechii robi się głośno. Czegoś tam nie dopilnowano, czegoś nie dostarczono, gdzieś opóźniono. Sezony 2015/16 i 2017/18 kończyły się odebraniem punktów z tego powodu. Ostatnio mało nie kosztowało to gdańszczan degradacji. Prezesi klubów, które dokonują z Lechią transakcji transferowych, nie raz skarżyli się, że kontrahent zwleka ze wszelkimi możliwymi terminami zapłaty. Teraz aktualna jest sprawa Jarosława Kubickiego, za którego Zagłębie Lubin nie dostało w terminie 300 tys. złotych należnych jako ekwiwalent wyszkolenia. Rzecznik prasowy Zagłębia oficjalnie poinformował, że sprawa została zgłoszona Komisji ds. Licencji.

Malarz nie odpuści Sa Pinto – czytaj TUTAJ!

Ale dużo poważniejsze konsekwencje mogą mieć zaległości wobec piłkarzy, które przekroczyły kluczowe trzy miesiące, co decyduje o tym, czy zawodnik może wystąpić o rozwiązanie umowy z winy klubu. Piłkarze na razie ukarali za to… media! Nie to, że się obrazili, ale ogłosili „cichy protest” polegający na tym, że nie będą udzielać wypowiedzi dziennikarzom. Czemu akurat dziennikarzom? Trochę tak jak z tym blokowaniem dróg przez różne grupy zawodowe. Odpowiedzialny minister i tak przejedzie, premier też, Bogu ducha winna matka (ojciec) z dzieckiem spieszący się na przykład do szkoły/lekarza już nie. Aleśmy im pokazali! No, pokazaliście.
Tak czy owak – piłkarze lidera (LIDERA!) ekstraklasy zamiast z czystymi głowami pracować nad tym, jak utrzeć Legii nosa, zastanawiają się czy i kiedy dostaną wypłaty, no i nad tym, czy zamiast z Legią rywalizować, przypadkiem nie lepiej się do niej przenieść. Brawo – tak wygląda nasza ligowa rzeczywistość.

„Drużyna podjęła decyzję o nieudzielaniu wywiadów do odwołania. Wyraża w ten sposób zaniepokojenie zachwianiem harmonogramu wypłat ustalonego przez zarząd z radą drużyny. Natomiast do końca stycznia płatności wynikające z harmonogramu zostaną uregulowane” – taki kuriozalny komunikat Lechii można przeczytać. I tak dobrze, że póki co nikt nie goni do związku dziennikarzy z nakazem zapłaty brakujących pieniędzy!
Tak czy owak, drużyna pogadała z szefami klubu, pogadała między sobą i zdecydowała, że na obóz do Turcji pojedzie i na razie nikt się nie wychyla z procedurą odejścia z klubu. Ferment został zasiany (zresztą już dawno), żółte światło się pali, czerwone jeszcze nie, co nie zmienia faktu, że po jednym skandalu znaleźliśmy się w przededniu wizerunkowej katastrofy ekstraklasy numer dwa. I w żadnym stopniu nie chodzi tu o naśmiewanie się z kogokolwiek. Bo to po prostu kawał przykrej dla nas wszystkich historii. W Lechii podjęto w ostatnim czasie wiele dobrych decyzji. Powierzono drużynę Piotrowi Stokowcowi, zaufano, przynajmniej po części, jego decyzjom personalnym i sposobowi prowadzenia zespołu. Dzięki temu Lechia jest liderem i – sportowo – w drugim półroczu 2018 roku była najbardziej stabilną ekipą ekstraklasy. Zamiast wsparcia i spokoju piłkarze i trenerzy w zamian za to dostają bałagan organizacyjny, a rywale mogą zacierać ręce. Chyba nie o to chodziło, gdy szefowie Ekstraklasy SA. negocjowali nowe warunki kontraktu telewizyjnego i piali z zachwytu, jaka ta nasza liga piękna. Na obrazku, to może i piękna, ale jak zajrzeć za kulisy…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk

  • ursynów

    Pierwszy raz czytam Pana na tych łamach. To co Pan napisał to prawda w 100%. Powoli polska liga staje się kabaretem. Kluby są jak bańka wstańka.To chylą się ku upadkowi, by za chwilę się dźwignąć(niestety niektóre z nich lecą w przepaść). Piłkarze grają za uścisk prezesa, trener buduje drużynę, ale za chwilę nie ma piłkarzy bo trzeba spłacić nimi długi. To jest chore,gdzie jest lekarz?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli