Pich wraca do Śląska, czyli jak zjeść ciastko i mieć ciastko

Autor wpisu: 12 stycznia 2017 10:21

Robert Pich wraca do Śląska Wrocław. Drugi raz wraca, a prezentowany jest na Oporowskiej po raz… trzeci. Jak w „Dniu Świstaka”. Budzisz się – a tu Pich od nowa. Śląsk zarobił na nim 300 tysięcy euro, a wciąż ma go w kadrze.

Można na tego Picha spojrzeć dwojako. Można westchnąć z żalem, pokręcić głową i zasromać się, jak pożyteczni w polskiej ekstraklasie potrafią być piłkarze, którzy kompletnie nie radzą sobie na poziomie niemieckiej 2. Bundesligi. Bo Pich sobie nie poradził. Do Kaiserslautern, klubu z wielką przeszłością i bardzo marną teraźniejszością, trafił w ostatnim dniu letniego okienka transferowego półtora roku temu. Zagrał nawet w dwóch pierwszych meczach 2. Bundesligi, w których mógł zagrać i… okazało się, że nie jest tym, kogo K’lautern potrzebowało. Przez całą pozostają jesień plus przez jesień 2016 roku wystąpił w… pięciu meczach (2 razy zdarzyło mu się wyjść w pierwszym składzie). Na dwie rundy!
Pich doskonale wpisuje się w krajobraz malowany przez przypadki Wolskiego, Furmana, Starzyńskiego, którzy kompletnie nie poradzili sobie z rzeczywistością absolutnie nijakich klubów wcale nie najmocniejszych europejskich lig, a na skalę polskiej ekstraklasy potrafią być postaciami błyszczącymi (abstrahując od słabszej jesieni Starzyńskiego – ale to akurat był efekt zupełnie innych zdarzeń, a nie jakości piłkarskiej). Pich był podstawowym graczem drużyny, która za Tadeusza Pawlowskiego wywalczyla prawo gry w europejskich pucharach, a w rundzie jesiennej 2015 można powiedzieć, że to jego odejście podcięło ostatecznie grę Śląska. Pich świetnie czuł się w duecie z Flavio Paixao, co napędzało drużynę. W lipcu i sierpniu 2015 roku z Pichem Śląsk z 12 meczów wygrał sześć. Następnych sześć wygranych kolekcjonował do… kwietnia następnego roku. Wtedy znów w zespole grał Pich i, mimo że bardziej wówczas zwracano uwagę na Riotę Moriokę czy Bence Mervo, był absolutnie kluczowym piłkarzem ekipy Mariusza Rumaka. „Żebrak” w 2. Bundeslidze, „król” w polskiej ekstraklasie.

Właśnie – Pich wraca do Śląska po raz drugi, a przychodzi po raz trzeci. Wrocław poznał Picha, a Pich poznał Wrocław latem 2013 roku, gdy Śląsk kupił go za grosze (około 30 tysięcy euro) ze słowackiej Żiliny. Sprzedał latem 2015 roku do Kaiserslautern za 300 tysięcy euro – ze stratą dla drużyny, ale z potężnym zyskiem dla klubu. Pichowi w 2016 roku wygasał kontrakt i gdyby Śląsk nie sprzedał go wtedy, w sierpniu 2015, nie zarobiłby na nim ani eurocenta.
A tak miał i kasę, i… Picha. Bo ten sparzony na K’lauren wrócił na wypożyczenie od razu zimą, gdy Śląsk musiał ratować ekstraklasowy byt. Latem 2016 proponowano mu transfer powrotny i nowy kontrakt ze Śląskiem, ale Pich, mamiony sygnałami płynącymi z Niemiec, że teraz już dostanie szansę poważnej gry, „odleciał” z żądaniami finansowymi. Śląsk wtedy odpuścił.
Ale teraz wrócił do tematu, jednak w innej rzeczywistości. Pichowi wygasł kontrakt z Kaiserslautern i Śląsk pozyskuje go jako piłkarza wolnego. Prawdopodobnie zapłaci mu niemałe jak na wrocławskie warunki pieniądze (mówi się o kwocie w okolicach 100 tysięcy euro za rok), ale po pierwsze nie musi wydawać na transfer, po drugie – Pich czy nie Pich, tak czy owak z kosztami utrzymania piłkarza trzeba się liczyć. Zwłaszcza takiego, który ma być wzmocnieniem i pomóc drużynie.

W ten sposób Śląsk zjadł słowackie ciastko i wciąż ma słowackie ciastko. Z Pichem kojarzą się jak dotychczas tylko te lepsze okresy gry drużyny. Wniosek więc oczywisty. Na obrocie Pichem można tylko… zarobić.

 

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli