Peszko wbił szpilę Bjelicy. Szkoda, że po meczu, bo bez pieprzu walczyć o mistrza się nie da

Autor wpisu: 21 maja 2017 18:46

90 minut i jeszcze trzy doliczone czekaliśmy na pieprz w meczu Lech – Lechia (0:0). Panowie, nie róbcie sobie jaj, tak o tytuł mistrzów Polski walczyć się po prostu nie da!

Jedni i drudzy mają w składach takich wirtuozów, że gdyby chcieli – dla nich stworzyć przyklejające do ekranu widowisko, to jak bułka z masłem. Ale nie chcieli. Jedni i drudzy najbardziej na świecie chcieli nie stracić gola. Sławomir Peszko po meczu przyznał wprost: – Porażka to dla nas byłaby tragedia. A tak cały czas jesteśmy w grze.

Na zdrowy rozum wydawało się, że nie chodzi o to, by „być w grze”, tylko o to, by tę grę wygrać. Ale Lechia nie chciała. Przez cały mecz, który miał być crem de la crem ligowego finiszu, oddała… trzy strzały, żadnego celnego! Nie, nie, jeszcze raz nie. Tytuł mistrza można zdobywać na wiele sposobów, ale nie można go zdobyć strachem. Także strachem przed otwarciem, także strachem przed stratą bramki. Maciek Żurawski kiedyś powiedział o Wiśle Henryka Kasperczaka: „Myśmy się nie bali tracić goli. Bo wiedzieliśmy, że jak nawet zejdziemy na przerwę przy 0:2, to i tak w drugiej połowie to odrobimy i wygramy”. To zdanie wygłoszone z pozycji siły. W Poznaniu siły nie zaprezentowała ani Lechia, ani Lech, który ożywił się dopiero w ostatnich fragmentach, gdy na boisko weszli Darko Jevtić i Dawid Kownacki.

A tak naprawdę na pieprz trzeba było czekać aż do trzeciej doliczonej minuty, gdy z pozoru niewinne spięcie o piłkę Dušana Kuciaka i Jevticia eksplodowało ogólną awanturą, łapaniem za szyje, targaniem za „szmaty”, machaniem rękoma… no tym wszystkim, co znamy z poprzedniego meczu Lecha z Lechią, tylko w Gdańsku. Mocno do zwarcia ruszyli i Jevtić, i Bednarek, i Trałka, i Wilusz, i Stolarski, i Borysiuk, i Wolski.
Wyglądało to z grubsza tak:

Cały pieprz mieliśmy w awanturze, zamiast w grze. Komuś coś tu się pomyliło. Pokłosiem była szpila, jaką Sławomir Peszko na koniec wbił Nenadowi Bjelicy. – Jedyne co, to mogę mu wręczyć medal za Puchar Polski, bo ja mam, a on nie – ironizował Peszko przed kamerą Canal+:

Zdecydowanie nie o to nam chodziło w tej zabawie. Chyba też nie o to chodziło kibicom ani Lechii, ani Lecha, których zadziwiająco mało chodzi na mecze grupy mistrzowskiej. Po biciu rekordów na poziomie 40 tysięcy, teraz na Koronie było 11 tysięcy, na Pogoni 16 tysięcy, z Lechią 20 tysięcy. Czyżby syndrom pucharowego przemęczenia?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli