Peszko przeprasza kolegów z drużyny. Kwiatów do Poznania nie wyśle

Autor wpisu: 10 marca 2017 14:38

Lechia Gdańsk opublikowała wypowiedź Sławomira Peszki, ukaranego przez Komisję Ligi trzema meczami zawieszenia. Reprezentant Polski przeprosił kolegów za to, że osłabił zespół.

Peszko tłumaczy, że żałuje tego, iż przez niego Lechia musiała kończyć mecz w dziesiątkę.

„[…] Chcę na dobre zamknąć ten temat. Oczywiście bardzo żałuję tej czerwonej kartki, że osłabiłem zespół w ważnym momencie. Nie będę mógł pomóc drużynie w czterech meczach, przyjmuję tę karę z pokorą. Mam nadzieję, że wrócę po tych czterech meczach i pokażę dobrą grę. Tymczasem skupiam się na treningach, byliśmy do tej pory jedną wielką drużyną. Ale nic, biorę się za treningi do zobaczenia za niedługo na boisku”.

Nie ma słowa „przepraszam” w stosunku do „poszkodowanego” Tomasza Kędziory, nie ma nic o tym, że Lechia w imieniu Peszki zamierza wysłać kwiaty do Poznania na Bułgarską? Nie zapowiada się, żeby przy najbliższej okazji reprezentant młodzieżówki dostał buziaka – tak w Warszawie Peszko przepraszał panią z ochrony (tutaj).

Zaskoczenie? Dla fanów Kolejorza – duże. Ale Peszko nie wspomina też nic o tym, żeby otrzymał słowo wyjaśnienia od młodszego o 10 lat kolegi, który mu podczas meczu naubliżał.
Wiemy, że fani obu drużyn na wieści na temat zajść podczas niedzielnego meczu otwierają po jednym uchu i oku. Ale my staramy się otwierać i oczy, i uszy, potępiamy brutalną grę, ale nie godzimy się też na to, żeby młodym zawodnikom uchodziło płazem boiskowe chamstwo. A wiemy, że w tej sytuacji Kędziora ma sporo za uszami (tutaj).

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli