PAZDAN: Przyjęliśmy tę walkę, zamiast grać w piłkę

Autor wpisu: 18 kwietnia 2017 09:55

Po bezbramkowym remisie Legii z Koroną Kielce Michał Pazdan nie był w najlepszym humorze. Podczas rozmowy cedził słowa i widać było, że jest rozczarowany. – No piękny mecz to to nie był. Cóż, trzeba już o tym zapomnieć i grać dalej – ocenił świąteczny występ legionistów reprezentacyjny stoper. Po spotkaniu, na klubowym parkingu, czekała na niego rodzina. W gronie najbliższych najszybciej się zapomina o niezbyt udanym meczu.

Korona okazała się bardzo wymagającym rywalem, trudno wam się grało z „walczakami” trenera Bartoszka. Mogliście to w końcówce nawet przegrać.
MICHAŁ PAZDAN: W Ekstraklasie nikt nie odpuszcza, co widać nie tylko po naszym wyniku, ale też Jagiellonii, która również bezbramkowo zremisowała z Cracovią. No szkoda tego naszego meczu z Koroną. Na pewno jesteśmy rozczarowani, nie będę ukrywał. Mamy świadomość tego, że nie wykorzystaliśmy szansy. A z drugiej strony nie ma co robić z tego spotkania histerii. Dziś po prostu nam nie wyszło, taka jest piłka. Trzeba się skupić na tym, co jest przed nami. Jedziemy na mecz do Cracovii i walczymy dalej.

Mecz był twardy, dużo boiskowej walki, ale mało gry w piłkę.
No właśnie, to był nasz błąd. Oni wyszli na nas agresywnie, z zawzięciem, a my przyjęliśmy tę walkę, zamiast grać w piłkę. Mieliśmy na to chęci, ale nie wyszło. Korona, samym zaangażowaniem na boisku, zneutralizowała nasze atuty.

Momentami kości trzeszczały…
Korona tak gra, wiedzieliśmy o tym. To już dzisiaj jest w naszej lidze standard, każdy zespół mocno walczy fizycznie, do tego trzeba się przyzwyczaić.

Przyczepił się do mnie – żalił się Rymaniak na Vadisa

Zdarzały się też wam błędy w obronie przy rozegraniu piłki…
No tak. Atakowali nas wysoko i czasem traciliśmy piłkę. Ale to, że się przytrafiają błędy nie spowoduje, że zmienimy sposób gry. Musimy spokojnie wprowadzać piłkę od tyłu i tak będziemy to nadal robić. Może tylko właśnie trzeba to trochę uspokoić, bo z Koroną robiliśmy to zbyt nerwowo. Niepotrzebnie, bo przecież grać w piłkę potrafimy. Trochę inaczej sobie wyobrażaliśmy przebieg tego spotkania. Ale założenia przedmeczowe założeniami, a boisko to później weryfikuje.

Po meczu było w waszej szatni spokojnie? Byliście na siebie źli?
Po pięciu zwycięstwach z rzędu mieliśmy możliwość wyjścia na prowadzenie w tabeli, więc tego szkoda. Jeśli gramy mecz ligowy u siebie to powinniśmy go wygrać. Z Koroną to się nie udało. Taka jest piłka. W poprzednich meczach sprzyjało nam szczęście, strzeliliśmy bramki w ostatnich minutach. Dzisiaj, to się nie udało, co jest dużą zasługą rywala. Wyszli do nas bardzo agresywnie odbierali piłki, no i… nie sprostaliśmy.

Nie zostaliście liderem Ekstraklasy, ale może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło… Może kalkulowaliście, jak tu nie trafić w rundzie finałowej na mecz z Lechem w Poznaniu?
Nie (śmiech), nie kalkulowaliśmy. W sumie nie wiadomo, jak to po tej 30. kolejce będzie wyglądać tabela, kto na którym miejscu wyląduje. Nie wiemy, które miejsce my zajmiemy, nie wiadomo, który będzie Lech. Można się na takiej kalkulacji łatwo oszukać. Lepiej jednak być na pierwszym miejscu być po rundzie zasadniczej, no i priorytetem jest zdobywanie punktów.

Wiesz, trochę pytam o to, kogo uważacie za głównego rywala do mistrzostwa: liderującą Jagiellonię czy może jednak Lecha Poznań?
Trudno to teraz przesądzać. Przypuszczam, że już do końca sezonu będą w grze wszystkie cztery zespoły z czołówki. Proszę popatrzeć, że w naszej lidze wszyscy walczą nie tylko o mistrzostwo, ale też o zakwalifikowanie się do górnej „ósemki”. Pamiętam jeszcze z gry w Jagiellonii, że w tych dwóch ostatnich kolejkach rundy zasadniczej, to walka jest bardzo trudna, wszyscy walczą o dostanie się do grupy mistrzowskiej, mecze są bardzo zacięte. Tak właśnie jak to było w spotkaniu z Koroną. Za tydzień będzie podobnie.

Legia zamiast zlać Koronę, to ją olała

Lechia, Jagiellonia, Lech – w sześciu meczach z bezpośrednimi rywalami do mistrzostwa mieliście aż pięć zwycięstw. A gdy przychodzi do gry z tymi słabszymi przeciwnikami, ze środka tabeli, to macie większe problemy. Nie tylko z Koroną, bo przecież przegraliście z Ruchem u siebie i zremisowaliście z Termalicą. Da się to jakoś wytłumaczyć?
No patrząc po wynikach to tak to rzeczywiście wygląda, nie ma co ukrywać. Nie potrafię tego sensownie wytłumaczyć. Na pewno nie jest to kwestia złego podejścia czy braku motywacji. Graliśmy przecież w Poniedziałek Wielkanocny, nie mamy świąt z rodziną, dużo temu meczowi poświęciliśmy. Chcieliśmy wygrać za wszelką cenę. Wiemy, że to końcówka ligi i nie ma znaczenia czy gramy z Koroną czy z Lechem, trzeba zdobywać punkty, bo zostało już tylko osiem kolejek. Gdy jeszcze graliśmy w pucharach, to takie „wpadki” były jakoś tam usprawiedliwione, ale teraz…

Były prezes Legii Bogusław Leśnodorski zapowiedział w wywiadzie, że latem na pewno odejdziesz z klubu. Możesz potwierdzić, że twój transfer jest już zaplanowany?
To nie są moje wypowiedzi, więc nie chcę tych słów komentować. Wolę się skupić na tym, co mamy teraz do zrobienia, czyli na walce o mistrzostwo Polski.

Pytał i notował Dariusz Tuzimek

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Korona Kielce | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli