Pawłowski za Urbana, czyli szukają cudotwórcy i uzdrowiciela. Powodzenia chłopaki!

Autor wpisu: 19 lutego 2018 17:36

Szkoda, że zrobiono to teraz, a nie w grudniu. Widać komuś wtedy zabrakło odwagi – mówi Jan Urban po swoim zwolnieniu ze Śląska Wrocław. – Z wygrywaniem na wyjazdach mamy problem przez cały sezon, więc chyba trudno się było spodziewać, że przełamiemy się akurat na Legii, zważywszy, że pojechaliśmy do lidera bez Marcina Robaka i Arka Piecha. Zaskoczyła mnie decyzja o zwolnieniu, bo kluczowy będzie dopiero mecz z Górnikiem Zabrze, w najbliższej kolejce. Jeśli Śląsk go wygra, to nadal będzie miał kontakt z górną ósemką w tabeli. A jak bym tego meczu nie wygrał, to wtedy wszyscy w klubie, i prezes i nowy trener, mają czyste papcie. A tak pewien niesmak pozostaje – mówi nam Jan Urban.

Trener na razie nie wyjeżdża do Hiszpanii, zostaje w Polsce. – Czy będą robił remonty w domu? Nie, wszystko już wyremontowane. Odpocznę trochę, będzie czas na rodzinę – opowiada.
Gdybym miał osobiście wskazać jedną z tych negatywnych rzeczy, za jakie w budowaniu kadry Śląska odpowiada dyrektor Adam Matysek (według oficjalnego komunikatu zrezygnował w poniedziałek, jego zastąpił Dariusz Sztylka) i Jan Urban, to wymieniłbym transfer Kamila Vacka. Urban i Matysek bardzo zabiegali o sprowadzenie Czecha do Śląska Wrocław, ale Vacek nigdy nie doszedł do takiej formy, jaką pokazywał jeszcze jako lider wicemistrza Polski – Piasta Gliwice.
– A ja uważam, że Vacek się jeszcze odbuduje. To dobry piłkarz i jestem przekonany, że przywróciłbym go do najwyższej formy. Już teraz w każdym meczu biega najwięcej w drużynie. On po prostu potrzebuje trochę więcej czasu i to w Śląsku pokaże. Ma kontrakt na trzy lata, więc trzeba w niego inwestować, nie wolno go skasować. On ma piłkarską jakość – mówi w kilka godzin po zwolnieniu Jan Urban. Ten trener znany jest z tego, że ma zawsze pozytywne podejście do życia i łatwo się nie załamuje. Głos ma spokojny, ale utrata pracy to zawsze bardzo stresujące doświadczenie. Na pewno Urban to na swój sposób przeżywa.
Zastąpi go Tadeusz Pawłowski, legenda klubu, który już prowadził zespół Śląska dwukrotnie w sezonie 1992/93 oraz w latach 2014-2015. Pawłowski, który ostatnio kierował klubową akademią, podpisał umowę na 2,5 roku.
Szanując prawo przełożonych (i właścicieli) do zwalniania podwładnych, trudno uznać decyzję klubu (a może i władz miasta, czyli właściciela) za rozsądną.
Dziś poświęciłem temu tematowi mój felieton w Sportowych Faktach/Wirtualnej Polsce. Jego treść poniżej.

***
Bardzo szanuję i lubię trenera Tadeusza Pawłowskiego. Porządny człowiek w środowisku piłkarskim nie zdarza się często. Ale i tak trudno mi uwierzyć, że może on mieć jakikolwiek wpływ na drużynę Śląska w tym sezonie. Skład słabiutki, wąski i chorowity. Ludzie po przejściach, niektórzy w wieku podeszłym, inni zbyt młodzi. W czym ma być Pawłowski lepszy od zwolnionego właśnie Urbana? Co powie do Marcina Robaka, niczym Jezus do Łazarza: „Wstań”? I jeszcze doda: „i znów strzelaj gole”?
Kiedyś Jana Urbana zwalniał z Legii Bogusław Leśnodorski. Było to wówczas spore zaskoczenie, bo trener pół sezonu wcześniej zdobył mistrzostwo Polski, a w tabeli zespół z Łazienkowskiej zajmował 1. miejsce z pięcioma punktami przewagi nad drugim zespołem. To po co? – zapytałby ktoś przytomnie.
Okazało się, że Urban, ukształtowany przecież trenersko w Hiszpanii i nieskażony wykpiwaną u nas polską myślą szkoleniową, jest za mało… hm… europejski. Legia miała wypłynąć na szerokie wody, więc szukano trenera z zagranicy. Leśnodorski chciał Ole Gunnara Solskjaera, ale że był on zajęty, to wzięto innego Norwega Henninga Berga. Widać łowiono wówczas wyłącznie w Morzu Północnym i było wszystko jedno, który to „łosoś”. Byle norweski.
Kpię i żartuję oczywiście, bo Berg nie zrobił w Warszawie niczego, czego nie zrobiłby Urban. Zresztą do Norwega też się w Legii rozczarowano, zastąpiono go Rosjaninem. A Rosjanina Albańczykiem. A tego, po trzech miesiącach, Polakiem, który się uczył trenerskiego fachu od… Urbana. Widzicie w tym jakiś głębszy sens? Jakąś długofalową myśl przewodnią? A przecież mówimy o Legii, najbogatszym klubie w Polsce.
Bo jak się przechodzi do Śląska to robi się nie tylko biedniej. Robi się i straszno i śmieszno zarazem. Bo nie chodzi o biedę – mieć mniej pieniędzy to żaden wstyd. Chodzi o biedę intelektualną.
Plany odbudowy Wielkiego Śląska są tak stare, że tworzył je chyba jeszcze sam Bolesław Chrobry. Kto to miał tego klubu nie ożywić, kto miał go nie finansować. Miał być nawet zaangażowany Zygmunt Solorz, ale owocem tamtej, nieudanej współpracy była tylko wykopana pod galerię handlową gigantyczna dziura w ziemi koło stadionu. Której zresztą nie było za co zasypać.
Ilekroć miasto miało Śląsk, to miało z nim kłopot. Nigdy nie znaleziono dobrej formuły na funkcjonowanie klubu lub na mądrą jego sprzedaż.
Śląsk ratowali lokalni biznesmeni, ostatnio prawie kupił go Grzegorz Ślak, ale i ten pomysł – na ostatniej prostej – szlag trafił. Po raz kolejny utrzymanie klubu spadło na barki miasta. Dziś mało kto już pamięta, że Śląsk przecież jeszcze niedawno (w 2012) był mistrzem Polski. Nawet takiego sukcesu we Wrocławiu nie potrafiono wykorzystać.
Teraz trenerem Śląska został Tadeusz Pawłowski. A przecież raptem dwa lata temu uznano, że on się do tej drużyny nie nadaje. Zwolniono go bez ceregieli. I co się stało, że się teraz nagle zaczął do Śląska nadawać? Czy aby na pewno nie chodziło o to, że był tanią opcją, bo i tak już przecież pracował w klubie? Bo trzeba było kogoś rzucić na pożarcie? Bo lud kibicowski żądny krwi, a Pawłowski to legenda Śląska. W taką trudniej rzucić obelgą, trudniej do takiej mieć pretensje. Przyda się decydentom taka żywa tarcza. Na pewno wystarczy na dłużej niż rzucenie na pożarcie byłego prezesa Michała Bobrowca.
Jego już wcześniej zwolniono, bo ostatnimi czasy prezesi w Śląsku pełnią funkcje zderzaków. Nie wyglądają na ludzi, którzy dłużej zabawią na tym stołku i rzeczywiście nikt się do nich nie przywiązuje. Oni sami też się nie przywiązują. Od początku znają sytuację, wiedzą, że to w innym gabinecie pociąga się za sznurki.
Prezydent miasta wiedzę o klubie ma zapewne ogromną. Jaką o piłce to nie wiem, ale mnie ujął w grudniu dając publicznie, w wywiadzie prasowym, radę Janowi Urbanowi, że skoro jego drużyna nie wygrywa na wyjazdach, to może powinna na mecze wyjeżdżać… wcześniej. No to takie rady, że nie wiem jak ten Urban tam w ogóle powagę mógł utrzymać.
Jakie dali panowie decydenci środki trenerowi Urbanowi do zarządzania drużyną, skoro w grudniu nikt przez tydzień nie umiał powiedzieć czy pan Janek jest trenerem czy nie jest?
Po co daje się Urbanowi przygotowywać drużynę przez całą zimę, skoro wywala się go, bo w meczu z Cracovią w ostatniej minucie Pawelec nie trafia w piłkę? Bo porażka w Warszawie musiała być wkalkulowana w straty.
Urban zanim pojechał ze Śląskiem na Łazienkowską miał w drużynie lazaret chorych i połamanych. Robak nie był w stanie zagrać, Piech pauzował za kartki, a Kosecki doznał kontuzji w czasie meczu. Urban wpuścił na boisko młodych chłopaków, bo jedyne co w Warszawie Śląsk mógł wygrać, to doświadczenie tej dzieciarni, które kiedyś się jeszcze przyda. Ale czy ktoś to we Wrocławiu doceni?
Lud kibicowski żąda awansu do „górnej ósemki” i w ogóle nie ma dyskusji. No brawo. Chciałaby dusza do raju. Chcieć to sobie można. Kiedyś było też takie zabawne hasło: „Suwałki żądają dostępu do morza…”. Ale było rzucone dla jaj.
To dobrze, że trenerem Śląska został Tadeusz Pawłowski. Jak on nie da rady, to tzw. decydenci nie będą już mieli się za kogo schować. Dzisiaj żonglują ludźmi jak klaun piłeczkami w cyrku. Żadnego szacunku do trenerów, do ludzi. Byle uciec do przodu, byle ukryć swoje błędy i brak kompetencji. Można zwolnić trenera po dwóch kolejkach, ale to zwykła niegodziwość.
Czy na szacunek zasługują ludzie, którzy nie szanują nikogo?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

  • ursynów

    Czy na szacunek zasługują ludzie, którzy nie szanują nikogo?Typowe pytanie retoryczne,bo :
    1/ nie chodzi tu o uzyskanie na nie odpowiedzi, lecz dla przemyślenie i podkreślenie wagi problemu- a tu jest nim trener pionek, którego można dowolnie przestawiać lub zbijać, obojętnie czy jest się wygranym, czy jeszcze nie poniosło klęski,
    2/ na które odpowiedź jest oczywista- ludzie , którzy nie zawsze mają pojęcie o piłce,podejmują decyzje bez sensu, logiki,które nie rzadko odbijają się czkawkę na wynikach drużyny.
    Nie mam nic przeciwko trenerowi Pawłowskiemu,który pełni rolę dyżurnego strażaka w Śląsku.Tylko czy ten strażak to brygadier potrafiący ten pożar ugasić,że też doprowadzi jak marny strażak bez wody w sikawce do kataklizmu-spadku?
    Zgadzam się z redaktorem ,że brak szacunku do ludzi to niegodziwość. Ale Redaktorze Tuzimek, to nie tylko cecha w piłce nożnej, to problem również w innych dziedzinach i zawodach(dziennikarskim też ,prawda?). A przecież miało być tak cudownie i sprawiedliwie.Pisze Pan,że,,byle uciec do przodu(do tyłu nie ma sensu uciekać),byle ukryć swoje błędy i brak kompetencji”. Więc co robić,być ostrożnym i się nie wychylać?Tuwim powiedział,,Ostrożność jest matką powodzenia. To nieprawda, bo gdyby była ostrożna , nie zostałaby matką”.Czy na szacunek zasługują ludzie,którzy nie szanują nikogo?.Sam Pan sobie odpowiada na to pytanie, to cyrk i niegodziwość.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli