To Pasquato tak potrafi? Brawo! Ale i tak bank – a przy okazji Bruk-Bet – rozbił Hämäläinen

Autor wpisu: 9 grudnia 2017 22:47

Jak to się mówi – lepiej późno niż wcale. Włoch Pasquato wreszcie przedstawił się kibicom przy Łazienkowskiej, jak przystało na piłkarza, który ma w CV Juventus Turyn. Bramka na 2:0 – rewelacja. Tak strzelają tylko ci, którzy są mocni mentalnie i pewni swoich umiejętności. Legia wyraźnie pokonała Bruk-Bet 3:0, między innymi właśnie za sprawą Pasquato, ale nie byłoby tego zwycięstwa bez Kaspra Hämäläinena. Bezdyskusyjnie najlepszego na boisku.

Zastanawiamy się od kilku dni, kto po odejściu Guilherme będzie w tej Legii rozdawał karty w grze ofensywnej. Maciej Murawski podczas telewizyjnej transmisji przekonywał na przykład, że po Brazylijczyku nie ma co płakać, bo nie jest to zawodnik, którego nie dałoby się zastąpić. Wręcz przeciwnie – da się i to bardzo szybko. Guilherme fajny, błyskotliwy, dobry technicznie, ale absolutnie nie bronią go liczby. Szczególnie w tym sezonie. Mało asyst, mało goli…

Cóż, może i tak jest, że w kraju ślepców jednooki królem, ale my byśmy tak szybko o Guilherme nie zapominali, bo Legia akurat w ostatnim czasie udowodniła, że tych najlepszych piłkarzy nie potrafi ani zatrzymać, ani zastąpić. Nie dała rady w przypadku Nikolicia, Prijovicia, Vadisa, więc wcale niewykluczone, że podobny scenariusz sprawdzi się i w przypadku Guilherme. No, ale o tym przekonamy się dopiero za jakiś czas. Na razie Brazylijczyk jeszcze legionistą jest i dla tej Legii gra. A w meczu z Bruk-Betem – trochę na złość Murawskiemu – poprawił te swoje liczby, bo strzelił gola.

Ważniejsze jest jednak co innego. Legia po takim chwilowym marazmie punktowym (porażce z Koroną i remisie z Sandecją), znów zaczęła nabierać wiatru w żagle. I to w dużej mierze dzięki grze Guilherme, Pasquato i przede wszystkim Hämäläinena. Było kilka akcji tej trójki, które naprawdę fajnie się oglądało. Jak to się mówi, w tych fragmentach Legia w piłkę grała, a nie ją kopała. Widać, że coraz lepiej zaczął się ten tercet rozumieć i coraz lepiej się uzupełniać. Brazylijczyk wrócił do formy po słabym początku sezonu (tym bardziej żal, że rozstaje się z Legią), Pasquato dopiero zaczyna pokazywać, że będzie piłkarzem, z którego Legia mimo wszystko może mieć jeszcze pożytek – ostatnio kilka asyst, a dziś gol wyjątkowej urody. Piękna bomba z powietrza w samo okienko bramki Jana Muchy. I to na pełnym biegu. Tylko piłkarze pewni swoich umiejętności i mocni mentalnie decydują się na takie uderzenie. Ktoś, komu drży noga, a w głowie kotłują się myśli o tym, że od początku sezonu wiesza się na nim psy i w zasadzie spisano go już na straty, na coś takiego absolutnie by się nie zdecydował. A skoro Włoch się zdecydował, widać, że zyskał pewność siebie, że zaczął się w tej Legii odnajdywać. No i przy okazji zaczęło być widać, że to przede wszystkim całkiem niezły zawodnik.

Łukasz Broź: Cały czas muszę udowadniać, że zasługuję na grę w Legii

Ale i tak wszystkich przyćmił Fin. Często i gęsto pisano i mówiono, że do Legii nadaje się co najwyżej na dżokera, bo nigdy nie będzie tu odgrywał takiej roli, jaką odgrywał w Lechu – piłkarza, od którego zależała cała gra ofensywna. I faktycznie, Hämäläinen na taką opinię długo pracował, ale też mając w zespole Vadisa i Radovicia akurat nic dziwnego, że dla niego brakowało miejsca na rozegraniu. Szukano mu go więc w ataku, ale umówmy się – z Hämäläinena taka dziewiątka, jak ze świńskich racic kastaniety. On się dużo lepiej czuje w drugiej linii. Druga połówka z Bruk-Betem była chyba najlepsza w jego wykonaniu, odkąd w ogóle trafił na Łazienkowską. Karny na nim, asysta do Pasquato jego, no i wreszcie on sam pięknym strzałem ustalił wynik meczu. Tak więc może Fin zacznie wreszcie odgrywać w tej Legii coraz ważniejszą rolę. Na pewno stać go na jeszcze więcej, a gdy nie ma już Vadisa, za chwilę nie będzie Guilherme i nie wiadomo kiedy i w jakiej formie wróci Radović, to tak naprawdę staje przed szansą, by udowodnić, że do gry w Legii jednak się nadaje. Raz do roku to i kura … – wiadomo co, więc na razie nie ma co piać z zachwytu nad Finem i bić w tarabany. Natomiast jest światełko w tunelu, że wiosną ta Legia wcale nie musi być w tej ofensywie taka biedna. Tym bardziej że od początku swojej pracy przy Łazienkowskiej Romeo Jozak złapał z Kasprem dobry kontakt i widać, że na niego stawia.

Mecz rozstrzygnął się w zasadzie w kilka minut – bo tyle Legia potrzebowała w drugiej połowie, by wybić gościom  z głowy myśli o wywiezieniu punktów z Warszawy. Ale też nie byłoby tak łatwo, gdyby na początku spotkania Malarz nie wybronił sytuacji sam na sam ze Śpiączką. Piłkarz Bruk-Betu biegł na bramkę Legii z taką przewagą nad obrońcami, że spokojnie mógł z Malarzem podyskutować o pogodzie, po czym strzelić mu obojętnie w który róg. Ale to go chyba zgubiło – spartolił to w najgorszy z możliwych sposobów. A jak się na Legii nie wykorzystuje takich setek, no to trudno myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy.

  • ursynów

    Rozpływamy się nad Kasprem,fakt grał dobrze i jego forma jest stabilna.Nieźle zagrała defensywa,dobrze ,że zagrał Pazdan i nie grał Astiz.Martwi natomiast gra Niezgody.Ma facet papiery by strzelać bramki,ale często znika na długie minuty z gry,Romeo musi koniecznie nad nim popracować.Sadiku nic lepiej, natomiast dociera powoli się Pasquato.Zostały jeszcze 2 mecze: z Piastem i Płockiem.Tu musi być 6 pkt. A w zimą 3-4 solidne wzmocnienia i może być dobrze. A Górnik?Po Barbórce już tak chłopcy nie fedrują,w 13 ligi się nie wygra , a pieniędzy na wzmocnienia brak.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli