Odwracanie Carlitosa ogonem

Autor wpisu: 15 lutego 2019 19:48

Zagra Carlitos z Cracovią? Czy nie zagra? Zagra jeszcze w ogóle kiedykolwiek w Legii? Czy nie zagra? Cóż, przynajmniej jeśli chodzi o odpowiedź na pierwsze z pytań, zobaczymy w niedzielę o 18. Ale czy będzie to odpowiedź od razu na oba pytania – tego nie wie nikt. No, może poza trenerem Sa Pinto, ale on na razie tę odpowiedź zachowuje dla siebie. „Przekonamy się” – rzucił w piątek na odczepnego.

Kilka dni temu pisaliśmy obszernie o sprawie z Carlitosem, który – owszem – chętnie odszedłby z Legii do Nowego Jorku, ale gdyby klub MLS zapłacił mu cokolwiek wyższy kontrakt. I była taka opcja, ale wiązałaby się z niższym zarobkiem mistrzów Polski, a na to Legia nie chce się zgodzić.
Cała sprawa dzieje się na tle nieoczekiwanego starcia Carlitosa z Sa Pinto, który napastnika nie zabrał na mecz do Płocka. Na zdrowy rozum, śledząc poczynania portugalskiego szkoleniowca, to koniec Carlitosa w Legii, bo kto z Sa Pinto wojuje, z Sa Pinto nie wygrywa. W sensie piłkarskim – ginie.

No dobra, tyle że Carlitos to nie Arkadiusz Malarz, który ważną postacią dla Legii był, ale trzeba przyznać, że akurat na jego pozycji Sa Pinto miał w kim przebierać, a dla Legii Malarz był/jest wartością jedynie wizerunkową, a nie transferową.
Carlitos, który z Legii odchodzi za konkretne pieniądze (2,5 miliona euro), to oczywisty zysk finansowy. Carlitos, który gra bez focha to oczywisty zysk piłkarski. Carlitos, który kopie piłkę w trzeciej lidze z Arkiem Malarzem, to gigantyczna strata. Niegospodarność (i sportowa, i finansowa) wręcz – to słowo ostatnio stało się zadziwiająco popularne.
Niezagospodarowanie Hiszpana oznaczałoby, że stan posiadania napastników skurczył się zimą z pięciu do dwóch (Kante, Eduardo, Carlitos – out, zostają Kulenović i Niezgoda, który w tym sezonie zagrał wszystkiego 8 minut i nie był też specjalnie eksploatowany podczas zimowych testów – z powodów zdrowotnych oczywiście). Czy to racjonalne walcząc o tytuł?

Czyli jednak sprawę Carlitosa trzeba odkręcić ogonem. Tylko jak? Na początku tygodnia spróbował Dariusz Mioduski, który w wywiadzie dla Super Expressu starał się załagodzić sprawę – wedle niego – której… nie ma. To znaczy – oferta z USA owszem była, ale odrzucił ją sam piłkarz i z Legii się nie rusza. A „żarliwa rozmowa”  vel sprzeczka z Sa Pinto to dziennikarski wymysł, czyli bzdura. Czemu w takim razie Carlitos do Płocka nie pojechał? Bo miał głowę zajętą transferem! Proste.

Proste, ale skomplikowane. Bo jednak to nie prezes ma decydujące słowo w odkręcaniu Carlitosa ogonem, a trener rzecz jasna. Sa Pinto w Legii jest krótko, ale to już wiemy – Mioduski swoje a trener swoje i w kwestiach personalnych to jego jest na górze. Tak było w kwestii Malarza, Mączyńskiego, Radovicia, Kante, tak będzie i w sprawie Carlitosa.
Trudno, by kwestia Carlitosa nie stanęła podczas konferencji prasowej przed meczem z Cracovią. I Sa Pinto okazał się tradycyjnie bardzo daleki od „korporacyjnej” spolegliwości.
Czy Carlitos będzie brany pod uwagę? „Przekonamy się” – rzucił trener. No… przekonamy się i zdaje się, że prezes też się dopiero „przekona”, jak to było z tą „żarliwą rozmową”. I jak będzie z przyszłością Carlitosa.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli