Odjidja-Ofoe może mówić śmiało: Legia to ja!

Autor wpisu: 3 marca 2017 23:20

Napoleon mówił: Francja to ja! Vadis Odjidja-Ofoe może śmiało powiedzieć: Legia to ja! I nie będzie w tym przesady. Rajdu, jaki zrobił przy trzecim golu dla Legii (jak pokazały powtórki Sebastian Szymański był na spalonym), nie powstydziłby się sam Leo Messi. Rywali mijał, jakby to były manekiny w pustym sklepie. Vadis cieszy każdym zagraniem, a my musimy się spieszyć z tym cieszeniem, bo ten facet długo w Polsce nie pogra. Stać go na silniejszą ligę niż ekstraklasa.

– To nie jest kryzys, to jest wyzwanie – mówił przed meczem Jacek Magiera o trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się jego drużyna.
Jak sobie poradził z tym wyzwaniem? Jak to Magiera – człowiek bardzo sumienny – odrobił lekcje. – Potrzebujemy jakości, spokoju i skuteczności – zapowiedział trener Legii i uznał, że najlepiej zapewni mu to obecność Miro Radovicia na środku ataku, na pozycji numer 9.

Sebastian SZYMAŃSKI: Chciałbym grać w każdym meczu. Rozmowa TUTAJ

Ci kibice Legii, których zdążył już swoją osobą zmęczyć Tomas Necid, odetchnęli z ulgą. – On i Daniel Chima-Chukwu dostali czas na aklimatyzację w klubie i w mieście. Patrzymy na to od strony ludzkiej, nie sportowej – mówił Magiera i pewnie znajdą się po zwycięstwie z Zagłębiem tacy, którzy zaproponują, żeby obaj panowie dostali nawet pół roku czasu na tę aklimatyzację.
Legia wygrała 3:1, ale nie grała idealnego meczu. Wystarczy sobie przypomnieć, jak Hlousek wystawił „patelnię” Łukaszowi Piątkowi – i aż na taką porażkę Zagłębie na pewno nie zasłużyło. Gospodarze zagrali dobry mecz, który przyjemnie się oglądało
Bo Zagłębie – w odróżnieniu od np. Termaliki – nie chowało się za podwójną gardą, ale chciało grać w piłkę. Ofensywnie i odważnie. Z grą wysokim pressingiem, który bywał skuteczny, i z kapitalnymi stałymi fragmentami. Widać, że Piotr Stokowiec robi tam dobrą robotę.
Ale na Legię, w której świetny dzień miał Vadis Odjidja-Ofoe, w której czaruje Radović, w której na bezczelne sztuczki techniczne decyduje się Guilherme, odwaga Zagłębia to trochę za mało. Jakość piłkarska była zdecydowanie po stronie gości.
To był idealny mecz dla Filipa Starzyńskiego, żeby się kibicom przypomnieć. Chłopak wystrzelił niesamowitą formą wiosną ubiegłego roku, co zaowocowało nawet powołaniem do kadry na mistrzostwa Europy. Ale później kontuzja zabrała mu wiele miesięcy. Wrócił do drużyny Piotra Stokowca, ale wszyscy czekają, żeby wrócił naprawdę do formy sprzed kontuzji.
I Filip – choć powoli – rzeczywiście wraca. Świetnie egzekwuje stałe fragmenty gry. W drugiej połowie dwa razy znakomicie wykonał rzut rożny (po jednym z nich gola zdobył głową Arkadiusz Woźniak), dwa razy dobrze wrzucał z wolnego, a w pierwszej połowie zagrał idealnie prostopadle do Nespora. Jeszcze trochę, a przypomni sobie o nim Adam Nawałka.
Legia wygrała, choć nawet w drugiej połowie nie było to takie pewne. Dobrze, że Legia ma Vadisa i odważnego trenera. Wypuścić w trudnym momencie– przy stanie 1:1 –  na boisko takiego dzieciucha jak Sebastian Szymański, to jest dowód na to, że Magiera naprawdę w niego wierzy. To nie jest sztuka dla sztuki, to nie jest popisywanie się, że stawiamy na młodzież. Ten chłopak (17 lat!) umie grać, nie boi się, nie ma kompleksów. I dlatego dostaje w Legii kolejne szanse. W Lubinie zapakował piękną bramkę i chyba tego wieczora nie uśnie.
Dobry mecz rozegrał Arkadiusz Malarz. Dwa razy w pierwszej połowie uratował Legię od niemal pewnej utraty gola.
Gorzej było w obronie. Artur Jędrzejczyk wyglądał jakoś niepewnie, jakby ten jego beznadziejny występ w meczu z Niecieczą w niedzielę jeszcze siedział mu w głowie. „Jędza”, jak przychodził do Legii Czerczesowa, to się w polskiej lidze bawił z rywalami. Dziś musi być skoncentrowany, żeby nie robić błędów, ale w jego przypadku można liczyć na to, że ta pewność siebie mu wróci.
Nic za to nie wskazuje, żeby Adam Hlousek przestał być tak chaotyczny, jak jest ostatnio. Przy golu „Wąskiego”  zgubił krycie, wystawił „patelnię” Piątkowi, był niepewny w swoich interwencjach. Nie przypomina najlepszego lewego obrońcy ekstraklasy, jakim był wiosną ubiegłego roku.
Po meczu Jacek Magiera promieniał.
– Byliśmy w tych trudnych momentach razem: sztab, drużyna, klub. To nas bardzo zgrało. Wiedzieliśmy, że się przełamiemy. Po prostu te mecze ligowe, po spotkaniach w europejskich pucharach, są trudne. Nie damy sobie wmówić, że coś jest z nami nie tak. Jesteśmy na dobrej drodze, wszystko pod kontrolą – przekonywał po meczu.
Końcowy wynik zmusza do przyznania mu racji, jednak dla kibica Legii, który trzy razy widział piłkę w siatce bramki Malarza, to nie był spokojny i komfortowy wieczór.
Ale przecież zwycięzców się nie sądzi. Po dwóch kolejnych wpadkach u siebie trzy punkty są dla Legii najważniejsze. Reszta to już historia.

  • gryf01

    Myślę, że wpuszczenie Szymańskiego to był bardziej akt desperacji niż zaufania. Przecież w meczu z Ruchem zdjął go już w przerwie zupełnie bez powodu.
    Ale tak czy inaczej udało się. Chwała mu za to. Problemy jednak nie zniknęły. Poza tym martwi mnie taka zależność w stu procentach od jednego piłkarza. Ktoś mu złamie nogę i Legia będzie w wielkich kłopotach.

  • ursynów

    Odjidja robi różnicę i fakt to jest niezaprzeczalny.Rado, też zgoda dobry jest.Ale co do Guilherme,to może jest i sztukmistrzem,ale to nie ten sam Guli co jesienią.To nie jest sztukmistrz z Lublina,to raczej cyrkowiec z Julinka.Zgadzam się co do ,,Jędzy”. Gra strasznie jędzowato i to kolejny piłkarz z zimowego zakupu, który w Legii zawodzi.Jaki z tego wniosek- nie kupować na zimę, bo przebudzenie wiosenne trwa zbyt długo i jest za drogie. A co do Szymańskiego-no to mam inne zdanie.Wiara Magiery to pozytywna cecha,wiara czasami czyni cuda,ale Szymański to jeszcze nie ta pora.
    Zobaczymy co magiera wymyśli na Wisłę.Tylko niech nie wstawia na bramkę Cierzniaka.

  • Dariusz Tuzimek

    Zgadzam się, że Gui nie wrócił jeszcze do dawnej dyspozycji. Ale widać, że to chłopak z potencjałem. Ma gaz, bez którego dzisiaj w futbolu nic nie można osiągnąć. Przypominam, że gdy w klubie nie było Vadisa i Radovicia to jedynym piłkarzem, który robił różnicę był właśnie Brazylijczyk. On będzie jeszcze tę drużynę ciągnął, tylko trzeba dać mu czas, żeby po kontuzji wrócił do swojej wysokiej formy.
    Kupowanie zimą ma sens, szuka się ludzi na tu i teraz. Rok temu udało się to z Hlouskiem i Jędrzejczykiem (w mniejszym stopniu z Borysiukiem i Hamalainenem), a teraz to trochę gorzej wygląda.
    Pełna zgoda, że Szymański to melodia przyszłości, nie gracz na teraz, ale mnie chodzi o to, że chłopak wszedł w trudnym momencie i się nie spalił. Mało tego, strzelił gola. On czuł zaufanie Magiery, Tak się buduje pewność siebie młodych piłkarzy.

  • ursynów

    Ja jestem gorącym zwolennikiem Gilherme,ma papiery nagranie,jest waleczny,kiedy jest w formie,wart każdych pieniędzy. Ale na dzisiaj jest Gui słaby, a czasu jest coraz mniej.Zresztą kupieni(wypożyczeni) zeszłej zimy Jędrzejczyk i Hlousek, wtedy grali ekstra, a teraz dupa blada.Legia ma teraz ciężkie mecze: z Wisłą, na wyjeździe z Lechem i Lechią.Tam muszą mieć formę, bo teraz skrzydłowi przeciwnych drużyn wchodzą w nich jak w masło.
    Czekam na przebudzenie nie tylko ich, ale i Hamalainena,no bo co do Necida ,to nawet moja wiara nie widzi takiego cudu,że zmartwychwstanie tej wiosny( a Wielkanoc już blisko).Kiedyś pewien święty powiedział,,nie pojmujesz patrząc, staraj się zrozumieć wierząc”.Tylko mi to pozostało.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli