Niewyspani i nieodporni na stres

Autor wpisu: 21 maja 2017 21:28

Jeśli ktoś ma sposób na Vadisa Odjidje-Ofoę, ma sposób na Legię. Pokazał to Michał Probierz i jego Jagiellonia. Bezbramkowy remis skazuje zespół z Białegostoku na czekanie na potknięcie Legii, a Legię na wygrywanie do końca sezonu. Może być jeszcze ciepło.

Dlaczego? Dlatego, że po dobrym spotkaniu z Lechem Legia zagrała najtrudniejszy, ale i najsłabszy mecz swój mecz w rundzie finałowej Ekstraklasy. Kibice Legii muszą mieć nadzieję, że to chwilowa zadyszka wynikająca z tego, że piłkarze Jacka Magiery mieli tym razem tylko trzy dni odpoczynku, albo z tego, że warszawiacy się… nie wyspali.
W noc przed meczem kibice Jagiellonii urządzili legionistom kocią muzykę pod ich hotelem. Były śpiewy, krzyki, skandowania, petardy. Metoda taka trochę niegodna, taka… turecka, ale chyba skuteczna. Bo najbardziej nie wyspał się właśnie Odjidja Ofoe. Choć uczciwie trzeba przyznać, że na mało przytomnych wyglądali też jego koledzy: Radović, Moulin, Hämäläinen i tak można by wymienić chyba wszystkich legionistów, poza Hlouskiem, Pazdanem i Malarzem. Ofoe niewiele zdziałał, ale koledzy mu nie pomogli. A Belg miał tym razem trudnego rywala – Jacka Góralskiego.
– Nie bój się! Czego się boisz! – krzyczał ze wzrokiem szaleńca Michał Probierz do Jacka Góralskiego, gdy ten na początku meczu wybił piłkę wślizgiem, ale… byle gdzie. Probierz wymaga od – bądź co bądź – reprezentanta Polski gry bardziej kreatywnej. „Góral” jest specjalistą od kasowania akcji, ale w konstrukcji gry ma jeszcze wiele do poprawienia. Tym razem w kasowaniu był perfekcyjny. To wystarczyło. Skasował w Legii Vadisa.
Trener Jacek Magiera pokazywał swoim zawodnikom, żeby nie ulegali atmosferze „meczu o mistrzostwo”: „Spokojnie” – krzyczał i pokazywał wymownie rękoma, żeby upuścić trochę tego niepotrzebnego napięcia. Na nic. Obie drużyny grały nerwowo. Zbyt nerwowo. Jednak waga meczu okazała się na tyle znacząca, że mieliśmy mało dobrego futbolu, a dużo walki.

Najwięcej bojów toczyła para Góralski – Odjidja Ofoe. Obaj nie przebierali w środkach, ale to pomocnik „Jagi” był agresywniejszy. Jak widać pomysł na pokonanie Legii był prosty: uprzykrzyć życie Vadisowi. Najpierw nie dać mu się wyspać, a potem uwiesić mu u szyi Góralskiego, który jak agresywny pitbull ma go kąsać przy każdej okazji. – Wiemy, że to jeden z najlepszy piłkarzy Legii i mamy mu nie dać się rozpędzić – wyjaśniał w przerwie Góralski.
I trzeba przyznać, że piłkarze Jagiellonii dobrze wykonywali ten plan. Na dodatek Odjidja dawał się gospodarzom prowokować. Widać, że Probierz odrobił lekcje ze swoimi piłkarzami. Najsłabszą stroną Vadisa jest podatność na prowokacje. Widać to było w tym spotkaniu, ale i w poprzednich. W Białymstoku Belg powinien wylecieć z boiska już wcześniej, bo w głupi sposób odpychał Łukasza Burligę, Potem złapał kartkę za faul na Góralskim, ale i tak nie przestał zajmować się głupotami takimi jak… szczypanie w schaby Vassiljewa. W końcu dał się sprowokować i wyleciał z boiska za uderzenie „Górala”. Ktoś musi w Legii powiedzieć kilka słów Belgowi do słuchu. On w tej drużynie jest od grania, a nie od mokrej roboty. Dobry futbol to także sztuka wytrzymania prowokacji rywala. Taki gość jak Vadis nie może sobie pozwolić na osłabianie drużyny, on ma ją ciągnąć.

Jacek Magiera trochę zaskoczył, że w wyjściowej „jedenastce” wystawił Hämäläinena kosztem Węgra Dominika Nagy’a. Fin zawiódł, a w kluczowej sytuacji meczu oddał kiepski strzał lewą nogą. Tę akurat Nagy ma świetną, więc pewnie skończyłby to lepiej. Być może Magiera chciał trochę utemperować Węgra, który w meczu z Lechem zbyt dużo „kozaczył” i chodzą słuchy, że sodóweczka trochę już mu do głowy uderzyła. Jeśli tak, to ta lekcja wychowawcza Jacka Magiery sporo Legię kosztowała. Zmiana przed czasem Radovicia to jednak wydarzenie. Serb zaliczył kolejny dyskretny występ i tym razem nie dotrwał do 90. minuty. Niby „Miro” nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale jednak od niego wszyscy oczekują więcej. Kapitan Legii ewidentnie jest pod formą w ostatnim czasie i kibice Legii mogą tylko żałować, że wypadło to akurat na „Puchar maja”, jak trener Probierz określa rundę finałową Ekstraklasy.
Teraz przed sztabem Legii poważnie zadanie: przywrócić do wysokiej formy Radovicia. – Niepotrzebnie dostosowaliśmy się do rywali, zbyt dużo długich piłek, zbyt dużo fauli – tłumaczył po meczu Serb. I tu ma rację, bo to nie jest gra Legii. Ale w Białymstoku pokazała zbyt mało futbolu kombinacyjnego.
W drugiej połowie Legia przestała dominować, a do głosu odważniej dochodzili gospodarze. Prostymi, ale skutecznymi sposobami straszyli Legię. Mniej kreatywny niż zwykle był Guilherme, choć i tak był w tym najlepszy w drużynie. Hämäläinen kompletnie bezproduktywny. Thibault Moullin miał tak niecelne wrzutki, jak chyba nigdy odkąd jest w Polsce. Jak na niego rozczarowująca niedokładność.
A Tomas Necid to w ogóle materiał na osobne opowiadanie. W Białymstoku nawet głowy nie był w stanie wygrać. A to jak on biega to wymaga chyba wizyty u jakiegoś specjalisty…
Legii brakowało takiego… Kucharczyka, który jest idealny, gdy na boisku robi się więcej miejsca. To niepokojące, że „Kuchy” łapie ostatnio kontuzję za kontuzją.
Za chwilę Adam Nawałka roześle powołania zawodnikom z Ekstraklasy. Kto zasłużył na grę w reprezentacji meczem w Białymstoku? Niemal z automatu powołania dostają Pazdan i Jędrzejczyk, choć od tego ostatniego też można wymagać więcej. Maciej Dąbrowski – ostatnio w dobrej formie – akurat tym występem nie przekonał. Trochę było jednak zbyt nerwowo i jeden poważny błąd, który mógł skończyć się utratą gola. Ale na pewno jest opcją do reprezentacji pod nieobecność Kamila Glika.  Reprezentacyjne aspiracje potwierdził oczywiście Jacek Góralski.
Wyścig o mistrzostwo trwa nadal. Byłoby dobrze, żeby w tym wyścigu było mniej wojny, fauli i prowokacji, a więcej futbolu.

  • ursynów

    Vadis zawiódł?Vadis daje się prowokować!To wszystko prawda,ale nie do końca.Zgadzam się,że Legii mecz nie wyszedł,że brak było w jej grze nie tylko polotu, ale przede wszystkim pomysłu jak ograć Jagę. Osobny rozdział to Pan Góralski.To taki przeciętny piłkarz,którego powołuje się do kadry, który poza ostrą grą,nie wiele więcej umie.Dziwię się,że sędzia Frankowski widział tylko przewinienia Vadisa,może ma zaćmę?A co do innych piłkarzy Legii,muszą ostatnie dwa mecze zagrać na o niebo wyższym poziomie.Korona i Lechia nie położą się na murawie,trzeba będzie się sprężyć zwłaszcza,że obie drużyny są ostatnio w niezłej formie.Jak to mówił Ferdek Kiepski – alleluja i do przodu.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli