Nicki Bille Nielsen – sympatyczny chłopak, ale ciągle ładuje się w kłopoty

Autor wpisu: 27 grudnia 2018 06:59

Gazeta „Ekstra Bladet” poinformowała, że były piłkarz Lecha Duńczyk Nicki Bille Nielsen został postrzelony na imprezie bożonarodzeniowej, którą zorganizował w swoim domu. Aż trzem osobom postawiono zarzuty udziału w próbie morderstwa. Zapewne niebawem dowiemy się co się tak naprawdę stało w czasie imprezy u byłego piłkarza Lecha, ale w przypadku Duńczyka żaden scenariusz nas nie zaskoczy. Aż dziw bierze, że jeszcze rok temu był zawodnikiem poznańskiego klubu.

Podobno postrzelili go jego goście: 23-letnia kobieta i 30-letni mężczyzna z Kopenhagi. Postawiono im zarzuty usiłowania morderstwa. Oskarżono również trzecią osobę, która zbiegła z miejsca zdarzenia. Piłkarz leży w szpitalu, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – został trafiony w ramię.
Były piłkarz jest ofiarą, ale – bądźmy szczerzy – w ogóle nas nie zaskakują okoliczności zdarzenia, szalona impreza, oraz towarzystwo ludzi, którzy pojawili się w domu Nielsena. Bo w kłopoty pakował się od dawna, a ostatnio – kiedy jego piłkarska kariera ostatecznie się załamała – one się jedynie nasiliły.
Że z głową Nicki Bille Nielsena coś jest źle, było wiadomo od dawna. W zasadzie od początku kiedy pojawił się w Lechu, czyli wtedy kiedy się nim tak naprawdę zainteresowaliśmy.
Transfer tego piłkarza na Bułgarską był jednym wielkim nieporozumieniem. Takim, który totalnie ośmiesza słynny już „komitet transferowy Lecha”. Taki piłkarz nie miał prawa trafić do klubu, z takimi aspiracjami jakie mają w Poznaniu. To napastnik, który… nie strzela bramek. Gdyby nie fakt, że młody Rutkowski jest w klubie i był przy tym transferze, można by pomyśleć, że ktoś zrobił po prostu „wałek”.
Nicki Bille był zbyt słaby nie tylko na Lecha, on był za słaby nawet na najsłabsze kuby polskiej Ekstraklasy. Już nawet nie chodzi o to, że przy nim Dawid Kownacki czy Marcin Robak wyglądają na profesorów (bo wyglądają), ale o to, że do Lecha to się sprowadzało takich napastników jak Rengifo, Artjom Rudniew czy Robert Lewandowski. Gdzie tu pasuje Duńczyk? Bez szybkości, bez techniki, bez zmysłu do gry kombinacyjnej, bez gola, bez techniki biegu…
A jeszcze dość mocno obciążony… dziwnymi zachowaniami. Zacznijmy od tego co się działo ostatnio, przed „wystrzałową imprezą”.
Cytacik ze Sport.pl: „Nielsen w czerwcu został skazany na miesiąc więzienia przez sąd w Monako za uderzenie kobiety oraz uprawianie seksu oralnego w miejscu publicznym. Piłkarz miał zapłacić 750 euro grzywny oraz 3 tys. euro odszkodowania poszkodowanej kobiecie. O sprawie napisało francuskie L’Equipe. Kilka dni wcześniej piłkarz został aresztowany za uderzenie kobiety, która przed jednym z barów w Monako próbowała uratować duszoną przez zawodnika 20-latkę. Duńczyk spędził noc w areszcie, rano, po wytrzeźwieniu, został zwolniony. Przy zawodniku znaleziony blisko gram kokainy, w jego telefonie znajdowały się pornograficzne sesje zdjęciowe, fotografie posiniaczonych kobiet oraz wideo seksu oralnego na jednej z ulic w Monako”. Nieźle, co?
Powiecie, że to pokłosie ostatnich miesięcy, gdy Nicki już odszedł z Lecha do greckiego Panioniosu, a później do Lyngby BK,  skąd został wyrzucony? To prawda, ale do Lecha też przychodził już z ugruntowaną opinią. Sprowadzano go do klubu jako niepokorne dziecko duńskiego futbolu, przeciwieństwo Kaspra Hämäläinena. Ale okazało się, że ten zawodnik to tylko kłopoty. Duńczyk jest chodzącą bombą emocjonalną.

Zanim zagrał pierwszy mecz w Lechu cała Polska już wiedziała o jego krnąbrnym charakterze i wybrykach. O awanturze w pubie w Trondheim (Norwegia), po którym spędził noc w areszcie (wrzesień 2013 rok). Jak się okazało nie ostatnią, bo kilka miesięcy później znowu zrobił zadymę, tym razem pod pubem w Kopenhadze. Gdy spacyfikowali go policjanci i zakutego w kajdanki wsadzili do radiowozu, ugryzł funkcjonariuszkę w ramię. Dostał za to wyrok – 60 dni aresztu w zawieszeniu i 80 godzin prac społecznych. Władze Rosenborga na kilka dni odstawiły go od treningów, nałożyły na niego zakaz picia alkoholu pod groźbą wyrzucenia z klubu. Nielsen oba incydenty obrócił w żart.
Po golu w jednym z meczów podbiegł do trybun, a tam jeden z kibiców podał mu kubek piwa, z którego Nielsen ostentacyjnie wziął sporego łyka!

Innym razem (już w barwach Esbjerg fB) cieszył się z gola składając ręce tak, jakby miał na nich kajdanki. Nielsen przekonywał, że z alkoholem nie ma problemów. Twierdził, że dojrzał i zmądrzał. Trudno dać temu wiarę. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach.
Pistolet pojawił się w jego życiu już wcześniej niż ta nieszczęsna impreza bożonarodzeniowa. W formie tatuażu. Lubił je prezentować, co można zobaczyć w poniższym materiale.

Piłkarzem nie był wielkim – to pewne. Ale, co trzeba mu uczciwie przyznać był sympatycznym człowiekiem. Czasem coś walnął na – jakże przecież nudnych – konferencjach prasowych. Na przykład wtedy, gdy powiedział, że gol strzelony Legii będzie… jak orgia. Albo, że jest w stanie dorównać legioniście Nemanji Nikoliciovi, co akurat okazało się bujdą kompletną.
Futbolfejs miał okazję spotkać się Nicki Bille Nielsenem w Poznaniu.

Przemaglowaliśmy go z jego wiedzy o Ekstraklasie o co zobaczycie na wideo TUTAJ,

i zrobiliśmy wtedy z nim duży wywiad

Do przeczytania TUTAJ

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

  • meriva

    Ponoć Bille Nielsen to nieślubne dziecko słynnego gangstera Egona Olsena(Egon klawo jak cholera).To by wyjaśniało dlaczego ten niby piłkarz,ładuje się ciągle w jakieś kłopoty.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli