Nenad Bjelica się przedstawił: Praca, ambicja, koncentracja, dyscyplina. Czyli jak… każdy

Autor wpisu: 30 sierpnia 2016 19:56

Pierwszą umowę z Urbanem podpisano tylko do końca sezonu - by mieć możliwość weryfikacji, jak obu stronom się współpracuje. Z Bjelicą ta weryfikacja nie jest potrzebna.

Nenad Bjelica zaprezentowany został w roli nowego szkoleniowca Lecha Poznań. Od wtorku to on prowadzi Kolejorza do mistrzostwa Polski – no, taki w końcu był zapowiedziany cel zespołu przed sezonem. Cel Chorwat ciut zmodyfikował, ale receptę tak czy siak już ma. To praca, ambicja, koncentracja, dyscyplina. Proste, prawda?

Nenad Bjelica w Lechu pojawił się w sposób oczekiwany i nieoczekiwany zarazem. Oczekiwany – bo po serii trzech porażek z rzędu lawiną spadła międzynarodowa lista szkoleniowców, z którymi rozmawia Lech podpytując ich o ewentualną chęć pracy w Poznaniu. Także sam Jan Urban nie miał wątpliwości, że coś „się kroi”. Już wtedy wspominał, że to dziwne, iż nikt w klubie nie rozmawia z nim otwarcie o przyszłości, że z prezesami „mija się” tematami. Niby jakby nigdy nic, a jednak coś wisi w powietrzu. Powtórzył to w rozmowie z nami w poniedziałek (TUTAJ).
W nieoczekiwany – bo jednak wtedy balon nie pękł, choć doprawdy nie byłoby to zaskoczeniem. Lech, co trzeba przyznać otwarcie, grał słabo jak na swoje możliwości kadrowe. No i nie miał wyników. A jednak Urban ten słaby okres przetrwał. Wygrana 3:0 z jedną z najmocniejszych pierwszoligowych drużyn – Podbeskidziem w Pucharze Polski, potem w trzech kolejnych meczach ligowych było 7 punktów, w minioną niedzielę 2:0 z Piastem na Bułgarskiej.
Burza zdawała się zażegnaną. A jednak nie. Urban z Piastem wygrywał, gdy jego los był już przesądzony. Podobnie zresztą wcześniej w Poznaniu było z Jackiem Zielińskim, czy z Mariuszem Rumakiem. Różnica taka, że na przykład ten ostatni wiedział o tym, co go czeka po meczu i prowadził drużynę ze świadomością, że to jego pożegnanie.
Z Urbanem Lech podpisywał umowę na sezon. Z punktu widzenia szefów Lecha można powiedzieć i całe szczęście. Z punktu widzenia Urbana nie – bo pewnie gdyby ta umowa była ważna jeszcze dwa lata, dziś nikt by jej jednak nie zrywał. Za duże koszty. No tak, ale z Bjelicą podpisano umowę od razu na dwa lata (z opcją przedłużenia). Czyli z Urbanem bano się umowy dwuletniej, z nieznanym kompletnie w Polsce Bjelicą – nie. Na zdrowy rozum z logiką nie ma to wiele wspólnego. Pierwszą umowę z Urbanem podpisano tylko do końca sezonu – by mieć możliwość weryfikacji, jak obu stronom się współpracuje. Z Bjelicą ta weryfikacja nie jest potrzebna. Że trener taki warunek stawiał? Tak się składa, że był bezrobotny, to specjalnie… stawiać się nie mógł.
Urban w zamyśle, mimo rocznej umowy, miał być trenerem na lata. Za takowym płaczą w Lechu od dawna, mówił o tym niedawno w rozmowie z nami prezes Karol KLIMCZAK – cała rozmowa TUTAJ. Oprócz pracy z pierwszym zespołem, miał dbać o umiejętne wprowadzanie do drużyny młodzieży. I to robił. W tym trudnym momencie fajnie prezentował się 20-letni Jan Bednarek, Urban nie zawahał się postawić na 18-letniego Roberta Gumnego, zaczynał odnajdywać się 20-letni Dariusz Formella.
Teraz trenerem na lata ma być Bjelica. Niegdyś przyzwoity piłkarz klubów chorwackich, hiszpańskich, austriackich i niemieckich, uczestnik EURO 2004. Doświadczenie trenerskie zdobył głównie w Austrii. Po stronie sukcesów ma niewątpliwie awans z malutkim Wolsfberger z ligi regionalnej do ekstraklasy, no i awans z Austrią Wiedeń do Ligi Mistrzów (5 punktów w grupie z Porto, Zenitem i Atletico). To na pewno plusy.
No tak, ale można powiedzieć, że w tej karierze trenerskiej – tak jak Urbanowi – coś mu się udało, coś mu się nie udało. Po jesiennych meczach LM Austria w swojej lidze w czterech meczach wywalczyła dwa punkty i Bjelica został zwolniony. Potem we włoskiej Serie B prowadził mało znany klub Spezia Calcio. W sezonie 2014/15 nie awansował do Serie A, choć była realna możliwość. W sezonie zasadniczym o braku bezpośredniego awansu zdecydowały dwie słabe serie wiosną – najpierw 3 punkty w 5 kolejnych meczach, potem 2 w czterech, a na końcu porażka w meczu barażowym. Jesienią 2015 Bjelica został ze Spezia zwolniony, gdy nie wygrał… siedmiu meczów z rzędu, cztery z nich przegrywając. „Praca, ambicja, koncentracja, dyscyplina” – pewnie też tak mówił przychodząc do Spezii.
„Lech jest absolutnie w topowej trójce w Polsce. A zatem naszym obowiązkiem jest znaleźć się też tam sportowo na koniec sezonu. Jak? Ciężką pracą” – mówił Bjelica na swojej pierwszej konferencji prasowej. Urban nawet w momencie kryzysu podtrzymywał, że obowiązuje hasło walki o mistrza. Jak? Ciężką pracą…
Ciężka praca została, ale jak widać poprzeczka priorytetów została obniżona. No, ale w końcu Bjelica ma dłuższy kontrakt. Może jeszcze zdąży zadeklarować i tytuł. Choć… „Nasze zasoby cierpliwości się wyczerpały” – powiedział dziękując Urbanowi i prezentując Bjelicę wiceprezes Piotr Rutkowski. I tu się absolutnie nic nie zmieniło..

Trener Bjelica dla telewizji klubowej Lecha:

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli