Naprawdę Cafu, który poszarpał się z trenerem, trafi do Legii?

Autor wpisu: 24 lutego 2018 18:30

Według portalu legia.net to 24-letni Portugalczyk Cafu jest tym, któremu najbliżej do warszawskiej Legii. Podobnie uważają francuskie media, które przy każdej notce o „aferze” w FC Metz dodają: „Legia Varsovie”.

Czemu „aferze”? No, bo Cafu odchodzi z FC Metz (przesądzone, że grać w tym zespole już nie będzie) w atmosferze skandalu. Krewki Portugalczyk okazał się tak zniesmaczony faktem, że trener Frederic Hantz po raz kolejny nie widzi go w kadrze drużyny na mecz ligowy (taki stan trwa od listopada), że w publicznej sytuacji naskoczył na niego. Awantura zaczęła się od coraz mocniejszych słów, a Cafu był ponoć bliski przejścia od słów do czynów, ale panów rozdzielili w porę pozostali piłkarze.
W Polsce też mieliśmy już takie wypadki – jeden z głośniejszych, gdy Sebastian Dudek w Zagłębiu Sosnowiec naskoczył na Piotra Mandrysza, aczkolwiek tylko słownie i to bez obecności samego szkoleniowca, tylko przed kamerami telewizji. Wtedy byliśmy oburzeni, że piłkarz pierwotnie został tylko ukarany przez klub finansowo. Ale we Francji też nie zawsze szefowie wkraczają na ostro. Cafu miał być tylko odsunięty od zespołu na kilka dni, dopiero gdy  sam trener Hantz głośno dał upust rozczarowaniu decyzją szefów klubu, postanowiono, że w Metz Cafu już nie zagra. Przynajmniej póki jest tam Hantz.
Pewnie afera medialnie zrobiłaby się większa, gdyby chodziło o inny klub, ale Metz to zdecydowany outsider francuskiej Ligue 1, któremu tylko grzecznościowo jeszcze nie można odbierać szans na uratowanie przed spadkiem.

Zresztą sytuacja Metz pewnie w jakiejś mierze zaważyła na decyzji Chrisa Philippsa, który właśnie z tego klubu trafił na Łazienkowską. Fajniej walczyć o mistrzostwo Polski, a potem o Ligę Mistrzów niż spadać do Ligue 2 – przynajmniej do tego doszliśmy, ale to uwaga zupełnie na marginesie.

Jeśli portal legia.net ma rację i faktycznie to Portugalczyka Cafu miał na myśli w piątek trener Romeo Jozak w kontekście uwagi o jeszcze jednym transferze Legii, to pewne jest jedno – mistrzowie Polski zyskaliby kolejnego piłkarza z podobnymi atutami jak Philipps czy William Remy: gotowego od razu do gry przez 90 minut, świetnie przygotowanego motorycznie, potrafiącego czytać grę i nauczonego dyscypliny taktycznej (choć jak słychać, niekoniecznie dyscypliny w zespole). Cafu jest wychowankiem Vitorii Guimaraes, przez 5 lat futbolu uczył się w Benfice, we Francji grał i w Metz, i wcześniej w Lorient.
Wysoki (185 cm), silny środkowy pomocnik – czasami ustawiany jako defensywny, czasami wyżej. W systemie 4-3-3 sprawdzałby się idealnie i zgodnie z maksymą o dobieraniu do Legii piłkarzy uniwersalnych.
Pytanie tylko i największa wątpliwość w tej spekulacji transferowej, czy akurat taki piłkarz jest akurat w tym momencie Legii potrzebny najbardziej. Gdyby miał grać, odbierałby miejsce w drugiej linii komuś z tercetu: Philipps, Domagoj Antolić, Krzysztof Mączyński (tu także bez problemów może grywać Remy).
A przecież gdzieś jeszcze Romeo Jozak musi zmieścić docelowo Miroslava Radovicia, Marko Vešovicia, choć oczywiście oni mogą grać i inaczej ustawiani – na skrzydłach (Vešović też na prawej obronie). Z ławki za to pewnie już by się nie podniósł Michał Kopczyński.
Gdyby zaś to Cafu miał usiąść na ławce… No przecież nie po to zmieniałby jednego pracodawcę na drugiego, by znów się frustrować i… wkurzać się na trenera. Raczej do Legii przychodziłby skuszony właśnie ofertą grania. Trudno, by było inaczej.

Jeszcze chwila i ta ostatnia zagadka transferowa zostanie rozwiązana. 28 lutego w Polsce kończy się okienko i do tego momentu wszelkie decyzje muszą zostać podjęte.

 

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli