Napastnika i bramkarza już mają. Potrzeba jeszcze… dziewięciu. Oficjalnie: Jan Urban w Śląsku

Autor wpisu: 6 stycznia 2017 01:17

Takich transferów Śląsk Wrocław nie robił od dawna. Najpierw Adam Matysek na dyrektora sportowego, a teraz Jan Urban na nowego trenera drużyny! To jednak ta sytuacja, gdy największe postacie klubu na boisko nie wybiegną. I tu zaczynają się schody.

Matysek w bramce, Urban w ataku, a przecież jest jeszcze i nowy dyrektor Akademii – Tadeusz Pawłowski, najlepszy snajper w dziejach klubu z Oporowskiej! Gdyby oni byli w sile piłkarskiego wieku, to już by wyglądało nader interesująco, a hasło „Śląsk w ósemce” byłoby jak bułka z masłem.
No, ale twarda prawda dla Śląska jest taka, że nie są. Śląsk oficjalnie zaprezentował Jana Urbana w roli trenera zespołu – ponad dwa tygodnie po rozstaniu z Mariuszem Rumakiem (o tym więcej TUTAJ). Teraz ma gwiazdy w gabinetach, ale od tego nie przybywa gwiazd na boisku. A przynajmniej nie zawsze przybywa, choć teraz głowa w tym właśnie Matyska (jako dyrektora sportowego) i Urbana (jako trenera), by te gwiazdy kreować.

– Oczywiście, że Śląsk chce grać w grupie mistrzowskiej. Ale teraz nie składam deklaracji. O potencjale powiemy, gdy będę miał kadrę. Nie musi być duża, ale ważna jest jej jakość i to, by była gotowa szybko. 11 lutego pierwszy mecz, czasu jest mało – zaznaczył na wstępie Urban.
I dodał dość mocno brzmiące słowa jak na powitalną konferencję prasową: – Nieco kontrowersyjną sytuacją jest, że latem wielu zawodnikom kończą się kontrakty. Pierwszy raz się z tym spotykam. Zastanawia mnie też sytuacja południowców. Jest ich czterech, trzech z nich jeszcze nie przepracowywało zimy w Polsce. Będzie to dla nich pewne wyzwanie. Jak najszybciej chcę mieć kadrę, z którą wiem, że zacznę pierwsze spotkanie ligowe. To sytuacja, o której nie wiedziałem. A to jest bardzo ważne.

Według pierwszych zapowiedzi Matyska kadra Śląska na rundę wiosenną miała być ustabilizowana do… Wigilii. Przynajmniej tak dyrektor sportowy Śląska sobie wymarzył – co było jak najbardziej słusznym założeniem. Jednak sytuacja z mało spodziewanym zwolnieniem Rumaka (o zwolnieniu przesądził tak naprawdę dopiero ostatni mecz rundy – przegrany z Arką), a potem szukaniem nowego szkoleniowca wiele rzeczy pogmatwała.
– Zrobiliśmy rozeznanie na rynku i postawiliśmy na profesjonalistę. Nie jesteśmy w sytuacji, by stawiać na mniej doświadczonych szkoleniowców. Trener… ma też bardzo duże poczucie humoru, a to ważne na tym stanowisku – rzucił prezes Krzysztof Hołub, jakby chcąc, aż głupio użyć tego stwierdzenia, rozładować atmosferę. – Chcemy jak najszybciej przedłużyć kontrakty i mieć ustabilizowaną sytuację – dodawał Matysek.

Ale problem kończących się kontraktów na razie zostaje i zdaje się, że Urban akurat w tym wypadku wcale nie żartował. Nie jest pewny, czy ma wiązać ze Śląskiem przyszłość kapitan zespołu i na dziś jego centralna postać – Piotr Celeban, w podobnej sytuacji są inne ważne postacie – Kamil Biliński, Adam Kokoszka, Ostoja Stjepanović, Peter Grajciar, Bence Mervo, Alvarinho, a nawet największy młody „skarb” Śląska – 20-letni Kamil Dankowski, dzięki którego regularnej grze w pierwszym składzie Śląsk nabił sobie drugie miejsce w klasyfikacji Pro Junior System w ekstraklasie (za Lechem Poznań).
Otwartym pytaniem pozostaje, co ze wzmacnianiem kadry. Tu pewne jest tylko jedno – według publicznej zapowiedzi prezesa: znaczących gotówkowych nie będzie. Pozostaje szukanie piłkarzy z kartą na ręku albo na wypożyczenie.

Urban podkreśla, że dla niego latem nie była komfortową sytuacja w Lechu Poznań, gdy kilku dość znaczących zawodników zamiast nogami na boisku, bujało głowami w transferowych chmurach (nasza rozmowa z Janem Urbanem TUTAJ). No, ale na razie… jakie lato, taka zima – a w zasadzie zima jeszcze gorsza. I trzeba sobie radzić. Podczas ostatnich przygód z polską ekstraklasą Urban wchodził jednak do zespołów (Legia, Lech), które dysponowały nieporównanie większą mocą i nieporównanie mocniejszymi kadrami.

Na plus z pewnością na dzień dobry zapracuje jego charakter – w Śląsku ewidentnie nie wszyscy czuli się dobrze w szatni z Rumakiem. Kamenar, Biliński, Mervo, Dwali, Madej – w różnych momentach mniej lub bardziej wyraźnie prezentowali takie lekkie zdystansowanie do poczynań i słów szkoleniowca. Różne momenty miał i Morioka – błyszczący w końcówce wiosny i oklapły przez większość jesieni. Tu Urban ma pole do popisu.
Na plus akurat dla niego może zapracować grupa „południowców”: Juan Roman (o ile nie odejdzie), Sito Riera, Filipe Goncalves, Alvarinho, Augusto – dla nich Urban w Śląsku to niejako gość z „ich” świata.

Na razie swój nowy zespół Urban poznawał będzie na obozie w Trzebnicy – o rzut beretem od Wrocławia. Rumak przeforsował ciut droższy wariant „Szamotuły”, ale skoro jego już nie ma, no to przyoszczędzono. „Oszczędności” – to słowo, do którego na Oporowskiej Urban będzie musiał się przyzwyczaić.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Śląsk Wrocław

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli