Najważniejsze zadanie transferowe Legii? Remy musi zostać!

Autor wpisu: 15 stycznia 2019 15:56

William Remy śmiało wpisuje się w krajobraz najważniejszych transferów Legii ostatnich lat – obok Nikolicia, Prijovicia czy Vadisa. Nie dość, że potrafi być piekielnie ważnym punktem drużyny, to jeszcze być może będzie można na nim zarobić spore pieniądze za ewentualny transfer. Ale nie dziś! Na dziś podstawowym hasłem Legii w zimowym okienku powinno być: zatrzymać Remy’ego za wszelką cenę! To wydaje się ważniejsze niż wszelkie możliwe transfery „do klubu”.

We wtorkowe południe legioniści zagrali pierwszy sparing w 2019 roku wygrywając 4:1 z portugalskim trzecioligowcem Club Olimpico Montijo. Remy wyszedł na pierwszą połowę na środku obrony mając za partnera dawno nie widzianego Michała Pazdana i… rządził. Oczywiście – to sparing i to ze słabą drużyną, ale faktem jest, że Remy wykorzystał to, by pokazać pełną paletę możliwości – od bezbłędnego blokowania (nielicznych) akcji rywali, przez niezawodną „głowę” przy stałych fragmentach, ogromną chęć bycia pod grą, gdy jego zespół przejmuje piłkę, po dwie mocne pieczątki na wyniku. Najpierw dzięki imponującej asyście, gdy z piłką przy nodze pognał niczym wyborny skrzydłowy od własnego pola karnego aż pod pole karne rywali i bezbłędnie wyłożył futbolówkę Kasperowi Hamalainenowi. Potem sam dołożył drugą bramkę popisując się kapitalnym uderzeniem sprzed „16”.

Olimpico to tylko trzecioligowiec, ale wiemy, że Remy tak grać potrafi i przeciwko zdecydowanie silniejszym rywalom. Zwrócił na siebie uwagę już pierwszym wejściem na boisko w barwach Legii – dokładnie rok temu, gdy pojawił się w sparingu na Florydzie rozgrywanym przez drużynę prowadzoną jeszcze przez Romeo Jozaka.
Teraz, w pierwszym meczu na zgrupowaniu w Portugalii, Remy grał tak, jakby obserwował go tabun menedżerów z ważniejszych od polskiej lig. Kto wie, może i tak było. Sporo padło słów o zainteresowaniu Francuzem ze strony angielskiego Norwich, a i pewnie jeszcze kilku chętnych kontrahentów by się znalazło. Tyle, że Legii Remy’ego nie wolno oddać! Przynajmniej nie teraz. Przynajmniej nie do zakończenia kampanii walki o fazę grupową europejskich pucharów! To zdaje się ważniejsze od wszelkich transferów, jakie można przeprowadzić „do klubu”.

Nie mniej ważny od postawy Remy’ego był powrót do wyjściowego składu Pazdana, choć on akurat nie nagrał się za wiele. Poprzeczka za wysoko nie wisiała. Ale z głosów docierających ze zgrupowania wynika, że Pazdan dostał wreszcie wiatr w żagle. Ponoć dobrze się czuje, nie narzeka na żadne kłopoty i pracuje zaciskając zęby. Cóż, może przekona Ricardo Sa Pinto do siebie, choć konkurencja na środku obrony spora. W drugiej połowie za Remy’ego i Pazdana weszli Artur Jędrzejczyk (z opaską kapitana) i Mateusz Wieteska. Niezwykle głęboko cofał się Cafu, a nietypową rolę defensywnego pomocnika dostał Inaki Astiz i z aktywnością na tej pozycji nie miał problemów.

Po pierwszym sparingu widać zresztą, że eksperymentów Sa Pinto zamierza robić sporo. Na prawej stronie w pierwszej połowie w obronie ustawił Michała Kucharczyka, a przed nim, bardzo wysoko Marko Vesovicia – wariant dość zaskakujący w tym układzie personalnym, ale też legioniści bardzo chętnie inicjowali ataki właśnie tą stroną.
Szansę na pierwsze 45 minut dostał aktywny Hamalainen i przypieczętował ją golem, aczkolwiek on jakiś taki przygaszony, zdawał się biegać bez radości i uśmiechu, jakby czuł, że przy wszystkich zmianach w zespole nie jest i już nie będzie pupilkiem portugalskiego trenera.

Szansę debiutu w Legii (na razie sparingowo, rzecz jasna) dostali dwaj nowi, czyli rodacy Sa Pinto: Salvador Agra i Luis Rocha. Rocha na lewej obronie w pierwszej połowie sprawdził się tylko w jednej roli… straszaka dla Adama Hlouška. Portugalczyk zaliczył występ, o którym zwykło się mawiać „dyskretny”. Na jego tle Czech wchodząc na drugą połowę okazał się przede wszystkim demonem ofensywy, nieustannie będąc pod grą i inicjując wiele akcji swoją stroną boiska w swym najlepszym stylu.
Hloušek będzie rozmawiał o przedłużeniu kontraktu, który wygasa latem. Pod ścianą nie stoi, bo chętnie widziałby go w szeregach FK Jablonec (klub, gdzie Adam trafił jako 11-latek i gdzie wchodził w dorosły futbol), ale w Jabloncu, choć to uczestnik Ligi Europy 2018/19, większych pieniędzy z kontraktu raczej nie będzie. Będzie za to okazja rywalizacji w silniejszej od polskiej lidze, no i większa niż z polskim klubem szansa na regularną grę w Europie.
W przeciwieństwie do Rochy ciekawie błysnął Agra. Nie tylko dlatego, że strzelił gola na 3:0 (czwartego dołożył pod koniec sparingu Carlitos). Choć Agra nie ma idealnej piłkarskiej sylwetki (niski, a przy swoim wzroście zdaje się zbyt masywny), potrafi zaszaleć na skrzydle, potrafi niekonwencjonalnie popisać się techniką. Jeśli nie przepadnie jak swego czasu Berto (też miał zadatki), może się okazać sporym atutem w widowiskowej grze całej drużyny.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Ciekawie błysnął Agra- to dobrze, bo Agra to miejsce gdzie znajduje się słynny Tadż Mahal ,piękna świątynia z marmuru,błyszczy zwłaszcza w słońcu i ma idealną sylwetkę.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli