Najlepsza lewa noga w ekstraklasie? Być może. Ale jeden Jevtić to za mało na Jagiellonię

Autor wpisu: 13 października 2017 23:07

Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, żeby Jagiellonii udało się wywalczyć punkt w spotkaniu z Lechem Poznań. Póki na boisku był Darko Jevtić, „Kolejorz” wygrywał. Szwajcar był jednak wyraźnie zmęczony w końcówce i został zmieniony. Do 90. minuty nie dotrwał też Lech i dał sobie wbić bramkę. W Białymstoku podzielono się punktami.

Goście mieli dziś kilka okazji, które powinny zakończyć się golem. W 75. minucie powinno być 2:0 dla Lecha i de facto po meczu. Tyle że w doskonałej sytuacji Christian Gytkjær tak długo zbierał się do strzału, że koniec końców trafił w broniącego Kelemena. I tym samym nie było drugiej bramki i jak się potem okazało także zwycięstwa. Trochę na własne życzenie.
Lech prowadził od 27. minuty po świetnie wykonanym przez Jevticia rzucie wolnym.
– To najlepsza lewa noga w ekstraklasie – podsumował Łukasz Trałka.
I trudno się z nim nie zgodzić. Darko uderzył precyzyjne, a że piłka przeleciała jeszcze między nogami Cilliana Sheridana i Gutiego…

Ale sam Jevtić nie mógł Lechowi tego meczu wygrać. Zresztą po przerwie tempo gry Lecha wyraźnie siadło. Wspomniana akcja z 75. minuty nie została wykorzystana, z kolei sam Jevtić z każdą minutą opadał z sił. W 84. minucie zszedł z boiska, a trzy minuty później Lech stracił gola – wyrównał Arvydas Novikovas. I choć w samej końcówce przez chwilę wydawało się, że goście jednak wyszarpią trzy punkty (gola zdobył Maciej Gajos, ale Szymon Marciniak anulował bramkę po wideoweryfikacji, bo zawodnik był na spalonym), stanęło na 1:1.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli