Nagy chce podnieść sobie poprzeczkę? Ale przecież wciąż nie przeskoczył tej, która wisi przed nim w Legii

Autor wpisu: 18 października 2017 10:52

Dominik Nagy przyznaje, że będzie chciał zmienić klub. Niby tłumaczy, że chodzi o podniesienie sobie poprzeczki, jednak trudno nie odebrać tego jako efekt „nocy plaskaczy” po porażce z Lechem. Tymczasem wylądował właśnie w… rezerwach.

Nie milkną echa tego, co działo się przy Łazienkowskiej po powrocie piłkarzy Legii z Poznania, kiedy na klubowym parkingu doszło do „naruszenia nietykalności cielesnej zawodników”. W wywiadzie dla węgierskiej telewizji M4 do zdarzenia odniósł się Nagy.
Uważam, że wolno mi o tym mówić otwarcie. Możemy się tego wstydzić lub nie, ale taka sytuacja miała miejsce. Kibice byli niezadowoleni nie tylko z powodu wyniku, ale również z poziomu naszej gry, co było zresztą całkowicie zrozumiałe. Natomiast tego, co wydarzyło się później, nie spodziewał się żaden z nas. W obecnych czasach takie sytuacje to rzadkość i mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał uczestniczyć w czymś takim. Muszę przyznać, że trochę się bałem – powiedział. I dodał, że w następnym sezonie chciałby już grać gdzie indziej. – Gra w Legii jest wielką sprawą, ale jeśli o mnie chodzi, to po tej rundzie chciałbym znaleźć nowy klub, by jeszcze wyżej podnieść sobie poprzeczkę. Taki był również cel Legii, gdyż w momencie podpisywania umowy powiedzieli mi, że chcą zarobić na mnie jak najwięcej – zaznaczył.
Efektem tych słów – jak poinformowały Sportowe Fakty – jest to, że piłkarz przestał trenować z pierwszą drużyną i wylądował w rezerwach, które na co dzień grają w trzeciej lidze.

Nie ma wątpliwości, że w tym chłopaku drzemie niemały potencjał, ale nie ma też wątpliwości, że w Legii dotychczas nikt nie był w stanie tego potencjału z niego wydobyć. I być może już nikomu się to nie uda. Na początku sezonu, kiedy odszedł Vadis, a Miroslav Radović wciąż leczył uraz, wydawało się, że nadszedł odpowiedni czas dla młodego Węgra, by pokazał, jakim to jest piłkarskim kozakiem. Nagy zresztą tuż po tym, jak do Legii trafił, nie ukrywał, że środek pomocy to jego ulubiona i optymalna pozycja. – Wiem, że na razie na tej pozycji grał nie będę, bo konkurencja jest tu ogromna, ale liczę, że z czasem już tak. Chciałbym być w Legii rozgrywającym, piłkarzem odpowiedzialnym za kreowanie gry – mówił nam przed rundą wiosenną poprzedniego sezonu. Z Węgier przywiózł ze sobą opinię zdolnego, charakternego chłopaka, który przed nikim się nie kłania, nie przeprasza za to, że żyje, który potrafi postawić się dużo starszym piłkarzom. Krótko mówiąc – facet, który ma i piłkarskie umiejętności, i z psychologicznego punktu widzenia zadatki na to, by w niedalekiej przyszłości być jednym z liderów Legii.

Na razie jednak niewiele z tego wynika. Latem nie był w stanie dźwignąć „osieroconej” drużyny i prawdę mówiąc, był jednym z tych, którzy zawiedli najbardziej w walce najpierw o Ligę Mistrzów, a następnie o Ligę Europy. Potem jego nazwisko przewinęło się w słynnym artykule na portalu sport.pl, w którym napisano, że był jednym z tych, którzy donosili prezesowi Mioduskiemu na warsztat Jacka Magiery („Jeszcze nigdy nie pracowałem z tak słabym trenerem. Ta szatnia za nim nie pójdzie”).
Teraz Nagy mówi o podnoszeniu sobie poprzeczki, ale chyba nie tylko nam się wydaje, że on wciąż nie przeskoczył tej, którą zawiesiła przed nim Legia. No, ale jeśli rzeczywiście zimą czy latem będzie jakaś szansa na nim zarobić, to przy Łazienkowskiej raczej nie powinni czekać, tylko brać pieniądze i żegnać się z Dominikiem bez żalu.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • zgubek

    Nagy to węgiersku duży.W tym samym języku kicsi – to mały. Taki przydomek(kici) miał Lucjan Brychczy.Duży i mały – a jaka różnica.Jeśli Dominik chce grać w lepszej lidze to droga wolna.Wątpię czy zrobi tam karierę, takich śmiałków było wielu, ale tylko nieliczni coś osiągnęli.Ale może Nagy to jeden z tych nielicznych szczęśliwców będzie.A jeśli to prawda,że donosił,to tym bardziej niech stąd jak najszybciej wyjeżdża.

  • Marcys45Legia

    Znowu pisanie głupot bez pokrycia. Nagy wylądował w rezerwach i na trybunach przy okazji ostatniego meczu, tylko dlatego że małolat olewa sobie treningi, nie podchodzi profesjonalnie do tego co robi. Lekka sodówka odbiła i już zaczął się uważać za super grajka. Jest tu trochę i winy jak zwykle pismaków którzy po kilku meczach tamtego sezonu zrobili z niego super grajka. A tak naprawdę to jeszcze musi się dużo małolat uczyć, a najważniejsze poukładać sobie wszystko w głowie. Nic tu do rzeczy nie ma ” noc plaskaczy „, wiem to z dobrych źródeł. Ale przecież dzień bez Legii na każdym prawie portalu, to dzień stracony.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli