Nadchodzi czas Dominika Nagya. Bomba z opóźnionym zapłonem

Autor wpisu: 21 kwietnia 2017 18:38

Węgier jest coraz bliżej wyjściowej jedenastki. Guilherme nie jest już pewniakiem u trenera Jacka Magiery.

Można powiedzieć, że trener Legii przez siedem miesięcy w swoich wyborach stał się przewidywalny, trochę jak selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. Gdy wszyscy są zdrowi, wątpliwość dotyczy w zasadzie jednej-dwóch pozycji. I to też mówimy o wiosennej rundzie, po tym gdy z klubu odeszli dwaj napastnicy – Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović. Od tamtej pory Magiera szukał najlepszego rozwiązania w ataku, stąd brały się rotacje. Najpierw sprawdzany był Tomaš Necid, ale nie odpalił, a potem złapał kontuzję. Teraz jest szansa, że być może dostanie kolejną szansę. Gdy Czech leczył kontuzję, Magiera próbował na „dziewiątce” Miroslava Radovicia, Michała Kucharczyka i Kaspra Hämäläinena.

Na pozostałych pozycjach zmian tylu nie było. O Radoviciu, Guilherme, Kopczyńskim i Vadisie Odjidji-Ofoe (nie wspominając już obrońców – Artura Jędrzejczyka, Michała Pazdana, Macieja Dąbrowskiego i Adama Hlouška) można było mówić: pewniacy. W spotkaniu z Koroną Brazylijczyk pauzował za kartki. Magiera zastanawiał się, czy zastąpić go Hämäläinenem czy Nagym. Zwyciężyła sprawiedliwość i wdzięczność za zwycięskiego gola w Poznaniu – w pierwszej jedenastce wyszedł Fin. Ale to Nagy, który pojawił się na boisku w 67. minucie, zostawił po sobie lepsze wrażenie. Z Koroną słabo zagrał Hama, słabo wypadł Kucharczyk, bezbarwny występ zaliczył Radović. W sobotę przeciwko Cracovii taki wariant ustawienia się nie powtórzy. Według naszych informacji, po raz pierwszy od początku spotkania zagra 21-letni Węgier. Nie do końca pewne jest, kogo w składzie zabraknie. W normalnych warunkach na ławkę powędrowałby pewnie znowu Hämäläinen, ale to nie będą normalne warunki, bo zabraknie pauzującego za kartki Vadisa.

Dominik Nagy – to może być prawdziwa bomba

Nagy był lekko zaskoczony tym, że walka o pierwszą jedenastkę trwa już prawie cztery miesiące. Był zaskoczony, ale ani razu nie dał odczuć tego trenerowi gorszym humorem, krzywym spojrzeniem. Nie, nic z tych rzeczy. Chociaż może czuć lekkie rozczarowanie, że w czterech dotychczasowych występach nie nazbierał nawet 90 minut (tylko 73), to nie załamał się i pokazywał determinację na każdych zajęciach. W aklimatyzacji pomógł mu też charakter – sam o sobie mówi, że bywa impulsywny, ale jest bardzo otwarty, szybko znalazł wspólny język i szacunek wśród starszych kolegów. Szybko znalazł też swoje towarzystwo pozaboiskowe – Vadis, Guilherme, Thibault Moulin.
Nie musiał się też bardzo niecierpliwić, bo podpisał kontrakt do czerwca 2021 roku. Jest więc dla Legii (która zapłaciła za niego Ferencvarosowi 1 mln euro) inwestycją długoterminową, nie tak jak Necid czy Waleri Kazaiszwili (obaj latem odejdą z klubu). Jak każdy piłkarz, aby udowodnić swoją wartość, potrzebuje minut na boisku. Teraz przyszedł moment, że będzie miał okazję się pokazać, bo Legia potrzebuje świeżej krwi, zawodnika, którego rywale nie znają jeszcze tak dobrze, jak innych.

Inne artykuły o: Cracovia | Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli