Jak mówią piłkarze: trzy punkty na pewno cieszą. Szkoda, że niewiele więcej

Autor wpisu: 10 lutego 2019 20:18

Legia wymordowała w Płocku skromną wygraną 1:0. Wybitne osiągnięcie z Wisłą (14. drużyną w tabeli przed tą kolejką) to to nie jest. Na razie mistrzowie Polski nie pokazali wielkiej jakości, choć mieli przewagę na boisku, byli lepsi i lepiej przygotowani. Jeśli czegoś zabrakło drużynie z Warszawy, to najbardziej przełożenia piłkarskiej jakości na strzelanie bramek. Kibice Legii mogą się pocieszać, że najważniejsze są trzy punkty, a sam mecz jest do zapomnienia. A jednak, już za chwilę, wszyscy od Legii będą wymagać więcej. I słusznie, bo w końcu nie jest to drużyna budowana za drobne.

Gola dla Legii zdobył głową Artur Jędrzejczyk, po zagraniu z rzutu rożnego Sebastiana Szymańskiego. „Jędza” – tuż po strzeleniu bramki – zasalutował podnosząc rękę do czoła i patrząc w kierunku ławki rezerwowych. Jakby meldował trenerowi wykonanie zadania. Ricardo Sa Pinto odpowiedział mu również zasalutowaniem. Czyli jednak istnieją piłkarze Legii, którzy mają z Portugalczykiem jakąś nić porozumienia. Żart oczywiście i wolę to napisać, bo nie wszyscy w Legii mają mięsień śmiechu.

Legia od początku ruszyła na rywala z pełnym przekonaniem, że przyjechała do Płocka po swoje. Wysoki pressing i zachęta z ławki rezerwowych, żeby gonić po boisku z całych sił, walczyć, naciskać przeciwnika, tak by piłkarze Wisły wybijali piłkę na oślep. I rzeczywiście, często wybijali.
Trener Legii wydawał swoim zawodnikom głośne i konkretne instrukcje: „Pass, pass, pass”. Portugalczyk chce, żeby w jego drużynie właśnie podanie szło za podaniem. Piłka ma krążyć od nogi do nogi, a Legia ma dominować rywali dobrym i szybkim rozegraniem i mądrą grą taktyczną. Na przykład mądrze założonym pressingiem. Żeby tak grać potrzeba sił, dynamiki i szybkości. I widać, że Legia jest dobrze przygotowana fizycznie już na start rundy wiosennej. Co jak co, ale „dać piłkarzom po garach” to Sa Pinto na pewno potrafi. A i sytuację w składzie ma komfortową. I to pomimo, że zimą odpalił z drużyny Mączyńskiego, Malarza, Pazdana, Jose Kante, Philppsa, Pasquato, a na mecz do Płocka w ogóle nie zabrał Wieteski, Carlitosa, Rochy, Stolarskiego i Radovicia. Naprawdę ma Portugalczyk z czego wybierać. Trzeba go będzie rozliczać z wyniku.

Legia zaczęła z dużym animuszem, ale przez całą pierwszą połowę brakowało jej albo skuteczności, albo spokoju, albo szczęścia (jak przy uderzeniu głową Marko Vesovica, gdy piłka uderzyła w poprzeczkę).
Najdogodniejszą szansę do zdobycia gola zmarnował już w 30. sekundzie gry właśnie Vesović i był to o tyle paradoks, że to Czarnogórzec był najgroźniejszym zawodnikiem Legii w tym meczu. A jednak w tej pierwszej minucie zawiódł niedokładnie podając pod bramką do Sando Kulenovicia – Igor Łasicki zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Później Legia też śmiało atakowała, ale tak klarownych sytuacji nie było. Do pozycji strzeleckich dochodził najczęściej Vesović, a najbardziej wysunięty Kulenović był trochę poza grą. Bo Chorwat to nie jest typ napastnika, który sam sobie wypracuje sytuację bramkową w stylu np. Carlitosa, którego Sa Pinto nie zabrał do kadry meczowej do Płocka. Kulenović żyje z tego, co mu dograją koledzy, a koledzy zbyt wiele nie dogrywali… Jeśli już ktoś to robił to Sebastian Szymański, bo w niedzielne popołudnie mniej widoczny niż zazwyczaj był Cafu. Zwykle to on był odpowiedzialny za ofensywne poczynania Legii, a tym razem to Andre Martins był konkretniejszy w pchaniu do przodu akcji mistrzów Polski. I to właśnie drobny Portugalczyk dał świetne podanie do Kulenovica, gdy ten doskonałym zwodem położył rywala, i gdy miał przed sobą już tylko bramkarza… fatalnie przestrzelił obok słupka.

Wisła nie była w stanie wiele zrobić. Właściwie ataki gospodarzy ograniczały się jedynie do stałych fragmentów gry, a konkretnie do rzutów wolnych wykonywanych przez Dominika Furmana. Wrzutki ex-legionisty były raz lepsze raz gorsze, ale gdy na stoperze Legii gra para Artur Jędrzejczyk/William Remy to trudno z nimi wygrać walkę w powietrzu. Dopiero po przerwie Wisła zaczęła sobie tworzyć sytuacje bramkowe z gry. Najbliższy gola był Gruzin Giorgi Merebaszwili, ale dobrze bronił Radosław Majecki.

Michał Kucharczyk, dotychczasowy skrzydłowy (a bywało, że nawet napastnik), został przemianowany na prawego obrońcę. Zanosiło się na to od dawna, bo tak Legia grywała w sparingach. Co prawda m.in. ten fakt starał się ukryć Sa Pinto zamykając sparingi, ale wiara Portugalczyka że to się nie wyda była daleko posuniętą naiwnością. Kucharczyk na prawej obronie to ruch o tyle zastanawiający, że przecież jesienią w tym miejscu boiska Legia wystawiała na zmianę aż dwóch piłkarzy: Vesovicia albo Pawła Stolarskiego. Teraz Vesović wrócił na tę pozycję (z gry na prawym skrzydle) dopiero wówczas, gdy z boiska zszedł „Kuchy”, a na plac wszedł nowy skrzydłowy Salvador Agra. Portugalczyk pokazał sporo ochoty do gry, ale na rzetelną ocenę tego piłkarza trzeba jeszcze poczekać.
I pewnie fakt, że do Legii przyszło dwóch nowych skrzydłowych (oprócz Agry także Iuri Medeiros), spowodował, że Sa Pinto szuka nowego miejsca na boisku dla Kucharczyka. Bo lubi walczaków. A walczaków z dynamiką w szczególności.

W bramce Legii ponownie zagrał Radosław Majecki, co nie było może kompletną niespodzianką, ale media po okresie przygotowawczym wskazywały, że do „klatki” wraca Radosław Cierzniak. Ano jeszcze nie wraca. Ma czas, młody…
Mecz w Płocku to nuda. Ciekawiej będzie w najbliższych dniach w klubie, gdzie dużo się będzie działo w kwestii Carlitosa, o czym piszemy tutaj: http://futbolfejs.pl/ekstraklasa/carlitos-juz-legii-zagra/

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Na górze tabeli bez zmian. Obie L-ki wygrały mecze, zarówno Lechia u siebie, jak Legia na wyjeździe- po dużych męczarniach. Wisła Płock to znacznie słabszy klub od Pogoni i to widać było na boisku. Lechia wygrała fartownie, Legia była zdecydowanie lepsza, miała dużo sytuacji do strzelenia gola.Gra obu drużyn na kolana nie rzuca, ale to pierwsze koty za płoty.W następnej kolejce Legia przyjmuje Cracovię, też nie tuza, ale drużynę piłkarsko lepszą od Wisły Płock, a Lechia jedzie do Kielc, a tam jest trudno o punkty.Prawdziwym sprawdzianem formy i umiejętności Legii, będzie jej mecz w 23 kolejce z Lechem w Poznaniu.Fakt,że Lech na inaugurację wypadł bardzo słabo,ale gra z tą drużyną to coś więcej niż zwykły mecz ligowy.A wracając do meczu z Wisłą Płock,to miejsce Kucharczyka jest nie na obronie,bardziej pasuj Vesovic, zresztą najlepszy na boisku. Legia ma w czym wybierać, tylko trzeba tak to robić by wybór był trafiony. A Sa Pinto wciąż się miota.

  • Jacek Black

    Futbolfejs należy chyba przemianować na Legiafejs!!!!! Żałosne!!!

    • meriva

      Jacek Black,należny chyba ,,przemianować” na Jacek Czarny, będzie chociaż po polsku, bo tak po angielsku to żałosne!!!Jak się nie ma nic do powiedzenia, to najlepiej przywalić na odlew, nie?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli