Po mistrzostwo trzeba jechać na Bułgarską

Autor wpisu: 13 maja 2018 20:49

Mecz z Górnikiem Zabrze zaczął się dla Legii tak sobie, ale skończył znakomicie. Po mistrzostwo Polski musi jednak jechać do Poznania, bo Jagiellonia wygrała w Lubinie. Drużyna z Łazienkowskiej w pełni zasłużyła na to zwycięstwo, czego nie można było powiedzieć np. po środowym meczu z Wisłą Płock. Legia nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa, mimo że mecz kończyła w dziesiątkę, po kartce dla Brozia. – Czeka nas tydzień prawdy – zapowiedział Miro Radović.

Meczem z Górnikiem Zabrze Sebastian Szymański pokazał Adamowi Nawałce, że jego nazwisko w szerokiej kadrze na mundial wcale nie musi być jedynie straszakiem działającym na starych wyjadaczy w reprezentacji, żeby się zmobilizowali do pracy. On ma jakość jaka się może przydać Biało-czerwonym na mundialu. Bartosz Kapustka był na Euro 2016 niemal w tym samym wieku i ma podobną posturę. Ale był wówczas w formie i przydał się Nawałce. Mam nadzieję, że selekcjoner o tym będzie pamiętał przy decyzjach o uszczuplaniu składu.
Szymański ma szybkość, ma drybling, świetnie bije rzuty rożne i wolne, co potwierdził golem strzelonym Górnikowi. Aha! Warto dodać, że ten chłopak haruje na całym boisku, nie wybiera jedynie wygodnej gry w ofensywie. W niedzielę miał kilka ważnych odbiorów. Nawałka lubi takich piłkarzy. Szymański opuścił boisko po godzinie gry z kontuzją. Miejmy nadzieję, że nie będzie ona miała poważnych konsekwencji.
Tyle o Szymańskim, który zagrał świetnie, ale inny legionista zagrał jeszcze lepiej. O nim za chwilę.
Gospodarze nie zaczęli tego meczu dobrze. Legia przyjęła założenie, że będzie wysoko zastawiać pułapki ofsajdowe i łapać piłkarzy Górnika na spalonym. Założenie bardzo odważne, bo choć kilka razy udało się to zrobić bardzo skutecznie, to gdy się raz nie udało, mogło – i powinno – się skończyć nieszczęściem.
Igor Angulo kapitalnie uciekł Astizowi i Pazdanowi, po czym minął niezdecydowanego w akcji obronnej Arkadiusza Malarza. Bramkarz Legii wyszedł do rywala trochę nie w tempo, więc gdy go Angulo obiegł, wydawało się, że musi paść gol. I gdy serca kibiców już ścisnął niepokojący skurcz, napastnik Górnika spudłował, trafił jedynie w słupek. Uff! – rozległo się w wielu warszawskich domach.
A w piłce często jest tak, że jeśli się samemu nie strzela gola, to się go traci. Tak było i tym razem.
Bramka Szymańskiego z wolnego od razu odblokowała Legię, która do tej pory grała bardzo nerwowo. Nagle gospodarze złapali więcej wiary w siebie, zaczęli atakować odważniej. Mogli nawet strzelić drugiego gola.
Brawa dla Tomasza Loski, bo bramkarz Górnika kilka razy kapitalnie ratował swoją drużynę w beznadziejnych – zdawałoby się – sytuacjach. Jak wówczas gdy odbił uderzenie główką Kucharczyka z trzech metrów, albo wtedy gdy Radović kapitalnie sieknął z pierwszej piłki po podaniu Vesovicia.
Tego ostatniego trzeba pochwalić, bo Czarnogórzec miał wiosną wahania formy, ale ostatnio jest w kapitalnej dyspozycji. Gra odważnie, strzela, drybluje. Jak wziął Michała Koja na „karuzelę”, to obrońca z Zabrza chyba się do nie odkręci gdzieś do środy. Vesović był najlepszym piłkarzem Legii w tym meczu.
W drugiej połowie Górnik, który walczy z Wisłą Płock i Wisłą Kraków o europejskie puchary, naprawdę Legię przycisnął. Ale wtedy na jej szczęście raz jeszcze okazało się, że proste rozwiązania są najlepsze.
Malarz wykopał piłkę pod pole karne rywali, tam Loskę minął delikatnym lobem Kasper Hämäläinen, i gdy biegł wbić piłkę do bramki, uprzedził go Paweł Bochniewicz. Na swoje nieszczęście, bo interweniował tak niefortunnie, że wbił samobója na 2:0.
Gdy kibic Legii miał chwilę żeby odsapnąć, komfortu spokojnego oglądania meczu natychmiast pozbawił go Łukasz Broź. Prawy obrońca Legii mało czujnie i zupełnie nieodpowiedzialnie – bo już wcześniej dostał żółtą kartkę – zaatakował Angulo. Sędzia Szymon Maciniak nie miał wątpliwości. Druga żółta, czyli czerwona i Legia przez kwadrans musiała grać w dziesiątkę.
Znów – tak jak w środowym meczu z Wisłą Płock – musiał wejść na końcówkę William Remy, który grał od lutego bardzo dużo i w sztabie postanowiono go oszczędzać. Ale się nie dało, trzeba było ratować wynik.
I to się akurat udało. Legia wygrała 2:0. Ale Jagiellonia wygrała 2:1 z Zagłębiem w Lubinie i nadal może marzyć o mistrzostwie Polski.
Legia jedzie zatem do Poznania, skąd musi przywieźć remis, żeby nie było konieczności oglądania się na mecz w Białymstoku, gdzie Jaga będzie podejmować Wisłę Płock. A piłkarze Brzęczka walczą o puchary, więc nóg odstawiać nie będą.
A jednak cała Polska będzie patrzeć na Bułgarską. Lechici mogą jeszcze o tyle osłodzić swoim kibicom rozczarowanie tym sezonem, że mają szansę pozbawić Legię mistrzostwa. „Kolejorz” będzie walczyć jakby grał o mistrzostwo świata. Co to będzie za mecz!
– Potrafimy grać ważne mecze – zapowiada Radović.
Po niedzielnej kolejce Ekstraklasa SA nadal zostaje z problemem, gdzie Legii – o ile nie przegra w Poznaniu – wręczać medale za mistrzostwo Polski. Lech się nie pali, żeby to miało być na Bułgarskiej…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Legia Warszawa

  • ursynów

    No i dobrze,że na Bułgarskiej Legia będzie miała okazję sięgnąć po kolejny tytuł. Czy go zdobędzie, myślę,że wypuścić taką okazję z rąk, to grzech. Przy takich zawirowaniach z trenerami, nietrafionych transferach, przy tylu straconych punktach,Legia ma olbrzymie szanse by ten tytuł obronić.Jadąc tam musi się nastawić na zwycięstwo, nie ma co kalkulować. Jasne ,że Lech się nie podłoży, ale tego Lecha na Bułgarskiej wszyscy tłuką. Mam nadzieję ,że do gry wróci Niezgoda,że trener nie wymyśli znowu Brozia,że zagrają Remy, a Kasper zagra na nosie poznaniakom.To jest sezon pełen cudów,był cud nad Wisłą, teraz czas na cud nad Wartą.Warto ten tytuł zdobyć, bo Legia to jest potęga, tak śpiewają trybuny na Ł3

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli