Miro Radović: Tym razem zwyczajnie nie dam rady

Autor wpisu: 11 sierpnia 2017 10:29

Miroslav Radović ma lekarstwo na kłopoty Legii. Banalnie proste. To „jedno, drugie, trzecie zwycięstwo” – jak mówi w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”.

Radović w rozmowie z Robertem Błońskim przyznaje, że drużyna znalazła się w trudnym momencie. – Nie ma drużyny, która poniosłaby takie straty i nie odbiłoby się to na jej grze – mówi. – Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, nikt nie spodziewał się takiego początku. Nie oszukujmy się, nie wygląda to dobrze. Trzeba szukać wyjścia z sytuacji, a ja wiem, jakie jest najlepsze lekarstwo: to jedno, drugie, trzecie zwycięstwo!

Rado zwraca uwagę na duże zmiany w ekipie mistrzów Polski i na to, że potrzeba czasu by drużyna w nowym kształcie zaczęła grać tak, jak się od niej tego wymaga. Tylko, że… czasu nie ma: – Jeden szybciej się zaadaptuje w nowych warunkach, inny potrzebuje więcej czasu. Pamiętajmy, że poprzedni sezon był długi i wyczerpujący psychicznie. A już na początku lipca zaczęliśmy grać najważniejsze mecze sezonu, czyli w europejskich pucharach. Teraz trzeba patrzeć do przodu.

Niestety, to „patrzenie do przodu” to jeszcze długo bez samego Miro. Piłkarz potwierdza, że plan na pucharowy mecz w Puławach z Wisłą był taki, aby spróbował zagrać przez pół godziny i „przetarł się” w warunkach normalnej rywalizacji na boisku. – Ale po poniedziałkowych zajęciach porozmawiałem z trenerem i powiedziałem, że to nie jest to. Nie mogę i nie chcę wyjść na boisko, a potem być bezproduktywny. W koncówce poprzedniego sezonu grałem, z blokadami, przyjmowałem zastrzyki i tabletki, a potem na boisku nie było tak, jakbym tego oczekiwał. Ale drużyna mnie potrzebowała, a ja nie chciałem odpuszczać. Zdobyliśmy upragnione mistrzostwo, więc teraz postanowiliśmy z trenerem kategorycznie: najpierw zdrowie, potem futbol.

Radović długo próbował leczyć nie w pełni sprawne kolano bez operacji. W czasie, gdy drużyna trenowała w Warce, pojechał do kliniki w Belgradzie, by serią specjalnych zabiegów wzmacniać mięśnie i ścięgna. Ale dziś wszyscy mają już świadomość, że nie ma co się dalej oszukiwać – bez operacji się nie obejdzie, a to znaczy, że Rado na boisku w tym roku nie zobaczymy. – Ci którzy mnie znają, wiedzą, że jestem ostatni, który się podda. Ale zwyczajnie nie dam rady. Nie czuję, że jestem zdrowy. Kolano wciąż mi dokucza, boli i jeszcze dodatkowo denerwuje – wprost przyznaje Radović.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli