Mioduski mocno uderza w Wandzla. Spór właścicielski w Legii wkracza w decydującą fazę

Autor wpisu: 7 lutego 2017 11:55

Trzej współwłaściciele Legii – Dariusz Mioduski, Bogusław Leśnodorski i Maciej Wandzel usiądą dziś do negocjacji w obecności Komisji Mediacyjnej, by dojść do porozumienia w kwestii zasad i warunków licytacji. Tymczasem Mioduski udzielił dziś ciekawego wywiadu w „Rzeczpospolitej”. W rozmowie z Piotrem Żelaznym mocno uderzył w Wandzla. Ale jest też o tym, że Legia może mieć poważne problemy finansowe. – Gdyby w tym roku nie było Ligi Mistrzów, Legia byłaby kilkadziesiąt milionów w plecy – mówi.

Dotychczas Mioduski był raczej tą bierną stroną w konflikcie jeśli chodzi o udzielanie się w mediach. Jak sam mówi, starał się unikać rozgrywania konfliktu za pośrednictwem gazet, telewizji czy portali internetowych. Dziś odezwał się ponownie i pewnie nieprzypadkowo. Wieczorem ma dojść do ostatniego spotkania mediacyjnego, na którym zwaśnione strony będą próbowały raz jeszcze dojść do porozumienia w kwestii słynnej już licytacji. Na razie jest pat. Co prawda podczas decyzji o rozwodzie obie strony ustaliły, że najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem będzie zorganizowanie licytacji (w dużym uproszczeniu ma ona polegać na tym, że klub przejmie strona, która zaproponuje oponentowi atrakcyjniejsze warunki wykupu jego udziałów). Wyznaczono już także daty złożenia ofert – 27 lutego i 3 marca. Jednak diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Podczas ustalania wszystkich niuansów doszło do poważnej różnicy zdań. Mioduski stwierdził, że to Leśnodorski i Wandzel storpedowali rozmowy, wycofując się nagle z wcześniejszych ustaleń. Druga strona uważa z kolei, że hamulcowym był Mioduski, który na finiszu zaczął stawiać nowe warunki.
Jedno jest pewne – jeśli dziś podczas spotkania nie dojdzie do porozumienia co do warunków licytacji, nastąpi powrót do punktu wyjścia, a kryzys właścicielski w Legii będzie się pogłębiał.

Tymczasem Mioduski na łamach „Rzeczpospolitej” przedstawia swoją wersję zdarzeń. Na pytanie Piotra Żelaznego, skąd wzięły się problemy w Legii, odpowiada:
Nasz konflikt wziął się w dużej mierze z tego, że zarząd najpierw podejmował działania, a później przychodził po zgodę. Metoda faktów dokonanych. Przez pewien okres nie robiłem z tego problemu (…)
Problemy zaczęły się pojawiać nawet nie tyle z Bogusiem (Leśnodorskim – przyp. red.), co przede wszystkim z drugim członkiem zarządu, Jakubem Szumielewiczem, który przejął odpowiedzialność za wszystkie komercyjnych obszary w klubie. Drugim powodem było uaktywnienie się Macieja Wandzla. W pewnym momencie jego ambicją stało się budowanie swojej pozycji w klubie i poza nim. No i miał coraz większy wpływ na Leśnodorskiego (…)
Od początku wiedzieliśmy, że (Wandzel – przyp. red.) do nas dołączy, to prawda. Dałem się Leśnodorskiemu przekonać. To pasowało do mojej filozofii budowania zespołu ludzi, z których każdy jest inny, ale się wzajemnie uzupełniają. Legia nigdy nie była dla mnie projektem do zarabiania pieniędzy. Moim celem było stworzenie wielkiego klubu. Dałem się więc przekonać, że Wandzel będzie pomocny w poruszaniu się w strukturach Ekstraklasy SA i PZPN. Boguś miał zajmować się sportem i codziennym zarządzaniem, a moją rolą była budowa marki i pozycji Legii za granicą oraz koncentracja na akademii (…) W pewnym momencie jednak Wandzel zrozumiał, że jego ambicje związane z pozycją w polskiej piłce nie zostaną zrealizowane.

Mioduski uważa, że kiedy okazało się, że Wandzel nie zostanie prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, postanowił przejąć kontrolę nad Legią. Wtedy skupił się na budowie swojej pozycji poprzez Legię… Zresztą dziś uważam, że plan, aby przejąć kontrolę nad Legią, miał od początku.
I dodaje, że to właśnie on jest odpowiedzialny za pat, jaki ma obecnie miejsce w negocjacjach między zwaśnionymi stronami. W umowie, którą podpisaliśmy, zawarte są mechanizmy, które doprowadziły do obecnego pata, a głównym konstruktorem tej umowy był Wandzel.

Gdy przejmowaliśmy Legię, miała ona olbrzymi dług wobec ITI wynoszący 200 milionów złotych. Udało mi się wynegocjować taką umowę, że bierzemy klub za określoną kwotę gotówki, a zobowiązanie zostaje zmniejszone do 50 milionów, więc ta transakcja była dla klubu bardzo korzystna. Dodatkowo negocjowałem zapis w naszej, z Leśnodorskim i Wandzelem, umowie, że ten dług wobec ITI jest naszym prywatnym zobowiązaniem. Jeżeli klub nie będzie mógł go spłacić, my to musimy zrobić. I zdawałem sobie sprawę, że to we mnie najbardziej uderza, bo ja mam 60 procent. Ale to jednak ja musiałem ten zapis negocjować, a wspólnicy nie chcieli się na niego zgodzić. Wandzlowi bardzo ta odpowiedzialność własnym majątkiem nie pasowała, więc finalnie doprowadził do pożyczki od Skarbca.

Jest również duży fragment poświęcony Leśnodorskemu:
W pewnym sensie sam go wybierałem. Jeszcze za czasów ITI, gdy wróciłem do Rady Nadzorczej Legii, byłem jedną z osób, która decydowała, że Boguś został prezesem Legii. Już wtedy zaczynałem wstępnie rozmawiać o przejęciu klubu. Był osobą, która mnie uzupełniała i był idealny na ówczesną sytuację w Legii (…) Z biegiem czasu Boguś wierzył coraz bardziej w swoją nieomylność. Jego tendencja do podejmowania decyzji, które były bardzo ryzykowne, zaczęła przekraczać to, co bezpieczne dla Legii. Chciałem żeby Leśnodorski był właścicielem klubu, aby spojrzał na Legię z tej pozycji, a nie tylko prezesa, który stara się być ulubieńcem tłumu. A to zupełnie inna perspektywa.

Mioduski podkreśla też, że Legia za chwilę może stanąć przed poważnym problemem finansowym. Struktura kosztów tak urosła, że jeśli nie awansujemy w przyszłym sezonie do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to możemy mieć poważny problem finansowy. Jeśli tak dalej pójdzie, to może się okazać, że trzeba będzie zrobić wyprzedaż zawodników, by ustabilizować budżet. Widzę, że koszty urosły drastycznie. Natomiast nie widzę aż takiej poprawy jakości, która by ten wzrost usprawiedliwiała.

I dodaje, że obecna Legia to Legia w dużej mierze według jego wizji:
Fakty są takie, że dzisiaj ten klub, to w dużej mierze jest Legia według mojej wizji. Tak sobie ją wymyśliłem, a to że byłem z tyłu i koncentrowałem się na innych elementach, to nie znaczy, że to nie miałem wpływu na rozwój klubu. Jestem przecież większościowym udziałowcem.
Cała rozmowa Piotra Żelaznego z Dariuszem Mioduskim  TUTAJ.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli