Legii brakuje… 8 mln euro! Mioduski: Jesteśmy mentalnie rozbijani

Autor wpisu: 29 sierpnia 2017 10:53

Dariusz Mioduski kilka dni po odpadnięciu Legii z eliminacji Ligi Europy i słownej burzy na trybunach podczas meczu z Zagłębiem… zaatakował. Swoich byłych wspólników, a także „aktywne publicznie osoby, które podpisały umowy kilka dni przed moim przyjściem do klubu, a dzień po złożyły wypowiedzenia”.

Najlepszą obroną jest atak – to znana prawda i do takiej właśnie taktyki odwołał się Dariusz Mioduski udzielając wywiadu Piotrowi Żelaznemu z „Rzeczpospolitej”.

Prezes co prawda przyznaje, że sam jest wściekły po tym, co stało się w meczach z Sheriffem, i dodaje, że nie ucieka od krytyki własnej osoby („Kibice mają prawo być wkurzeni i wyrażać to”). Ale jednocześnie znów podsyca wciąż tlący się tu i ówdzie ogień wojenek z poprzedniego sezonu.
Na pytanie o artykuł w Interii, w którym zasugerowano, że Maciej Wandzel i Bogusław Leśnodorski mogliby zechcieć odkupić udziały w Legii, Mioduski odpowiedział w tonie bardzo twardym, wręcz agresywnym: – Ten artykuł to próba destabilizacji Legii, jedna z odsłon kampanii, która trwa od kiedy przejąłem klub. Niech pan to jasno napisze – nie ma takiej możliwości. (…) Znów mamy duet Wandzel – Leśnodorski próbujący mieszać w Legii. Myślałem, że zapłaciłem im tak duże pieniądze, że znajdą sobie inne zajęcie. Ja będę robił swoje, klub będzie robił swoje, więc to ciągłe destabilizowanie nas nie ma sensu. Gdyby chodziło o dobro Legii, daliby spokój. (…) Dzieje się to od pierwszego dnia, w którym przejąłem Legię. Z początku było to może bardziej szeptane działanie. Ale ostatnio wkroczyło na wyższy poziom.

Tych odniesień do „starych czasów” jest więcej. Mioduski nie po raz pierwszy na swoich adwersarzy spycha winę za niepowodzenie rozmów z Vadisem w sprawie pozostania na Łazienkowskiej: „W temacie Vadisa wszystkie kroki zostały podjęte, nie mam sobie nic do zarzucenia” i jednocześnie dopowiada, że sam piłkarz zaczął „powoływać się na obietnicę Leśnodorskiego nie zapisaną w żadnym kontrakcie”.

Jest też kwestia dziury budżetowej, która – jak przyznaje Mioduski – urosła już nie do 5, a do… 8 milionów euro! Którą na dodatek trudno zasypać, bo… nie za bardzo jest kogo sprzedać. Prezes Legii podtrzymuje więc deklarację, że będzie to musiał uzupełnić z własnych pieniędzy, bo jest „gwarantem” – także finansowym.

Ale skąd dziura? Według prezesa nie tylko z powodu Ligi Europy. – Taki budżet wynika ze struktury kosztów, która została stworzona jeszcze przez poprzedni zarząd i z którą mamy teraz problem. Na liście płac mamy wielu 30-letnich piłkarzy, na bardzo dobrych, długich kontraktach. Ich się nie sprzeda z zyskiem, a jednocześnie wkład niektórych w grę jest zbyt mały (…) Na naszej liście płac jest mnóstwo zawodników, którzy przepadli gdzieś między pierwszą drużyna a rezerwami, a którzy mają pensje znacznie przewyższające ekstraklasową średnią – tłumaczy Mioduski.
Na przytomne pytanie, że sam przecież także tę Legię budował (na pierwszej konferencji nowy prezes bardzo ten fakt podkreślał), odparł: „O to (strukturę kosztów – red.) przede wszystkim zaczęliśmy się kłócić. Umowy zostały podpisane przez prezesa zarządu bez uzyskania zgody Rady Nadzorczej”.

Jak ktoś zauważył w jednym z komentarzy – b. prezes Bogusław Leśnodorski już od dawna chodzi po górach i jeździ rowerem, a ciągle na Łazienkowskiej jakoś go tak pełno…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • jz166

    Napiszcie jakiś rzetelny komentarz, zamiast się wyzłośliwiać. W ogóle Trzymajcie jakiś poziom na tym portalu, bo takimi tekstami nie wychodzicie poza schemat stronniczych pismaków. Czytelnik nie jest idiotą, sam potrafi wyrobić sobie opinię na podstawie faktów.

    • zgubek

      Lubię takie teksty.Trzy zdania,ale jaka dogłębna analiza.Panowie i Panie z Futbolfejsa,wychodźcie poza schemat stronniczych pismaków.Czytelnik jz166 nie jest idiotą i sam potrafi wyrobić sobie opinię.Do roboty i nie wyzłośliwiać się . No i jeszcze trzymajcie jakiś(?) poziom,bo portal wasz go nie trzyma.Powodzenia

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli