Michał PROBIERZ: Lechia ma najsilniejszą kadrę i to ona jest faworytem. My nic nie musimy

Autor wpisu: 13 stycznia 2017 08:16

Z trenerem Jagiellonii Michałem Probierzem rozmawiamy trochę o minionym roku, trochę o zimowym oknie transferowym – między innymi o kontrakcie Vassiljeva – a także o tym, co nas czeka wiosną w ekstraklasie. – Presja? Jaka presja? Presję mogą czuć Legia, Lechia czy Lech. To te drużyny muszą, my najwyżej tylko możemy – mówi 44-letni szkoleniowiec.

FUTBOLFEJS.PL: Co ciekawego przeczytał pan w święta?
MICHAŁ PROBIERZ: A to prywatne sprawy. Ja akurat nie lubię się uzewnętrzniać.

Ale coś pod kątem pracy pan czytał, czy tak dla siebie?
I pod kątem pracy, i tak prywatnie. Generalnie bardzo dobrze wypocząłem, to jest najważniejsze.

Piłkarze też wrócili zregenerowani, nie zapuścili się?
Na razie dobrze to wygląda. Mam nadzieję, że dobrze się przygotujemy do reszty sezonu, bo to jest podstawa.

Piotr TOMASIK: Nie ma co gdybać, z Jagiellonii zimą nikt nie odejdzie

Uda się nikogo nie stracić zimą? Bo zewsząd dochodzą takie głosy, że Jagiellonia nikogo nie sprzeda.
W piłce nic nie wiadomo. Na razie nikt nie odchodzi, chcemy dwóch-trzech piłkarzy sprowadzić. Takich, którzy coś wniosą do zespołu. Ludzie odpowiedzialni za transfery działają i trzeba być pozytywnej myśli.

Fot. Marcin Kalita

Fot. Marcin Kalita

Głośno się zrobiło o sytuacji Konstantina Vassiljeva, któremu latem wygasa kontrakt, a o którego podobno specjalnie nie walczycie, żeby przedłużył umowę. Jak to jest?
Nie wiem, to są sprawy, w które jak się nie mieszam. Mamy w klubie podzielone role i są kwestie, w które ja się nie angażuję. Robię to, co do mnie należy.

Panu też latem wygasa kontrakt. Jak wyglądają rozmowy z klubem?
Nie rozmawiam na ten temat. Wiadomo, że trenerzy są zatrudniani, zwalniani. Tyle razy mnie zwalniali i tyle razy mnie zatrudniali, że te sprawy specjalnie mnie nie kręcą.

Podobno obiecaliście sobie z prezesem Cezarym Kuleszą, że nikt nikogo nie zostawi na lodzie.
Ja mogę powiedzieć to tylko za siebie, za prezesa nie będę się wypowiadał.

Jagiellonia zacznie wiosnę jako lider, przewagą nad Lechią i Legią jest niewielka. Jest pan spokojny, że poradzicie sobie z presją?
Ale jaką presję my możemy mieć? Jesteśmy zespołem zbudowanym za w miarę rozsądne pieniądze. Presję mogą czuć Legia, Lechia czy Lech. To te drużyny muszą, my najwyżej tylko możemy. Nie mamy takiej silnej kadry, jak na przykład Lechia. Uważam, że ten zespół ma lepszą kadrę nawet od Legii i to w Lechii upatruję kandydata numer 1 do tytułu mistrzowskiego.

Trenerzy często tak mówią, żeby zrzucić presję na innych.
Nie o to chodzi, wystarczy spojrzeć na kadry. Lechia ma w rezerwie takich piłkarzy, którzy graliby w pierwszym składzie we wszystkich innych klubach.

Michał, weź krzyknij na naszych!

To trzeci sezon Jagiellonii, w którym będzie liczyła się w walce o mistrzostwo, w każdym z nich pod pana wodzą. Jakie wnioski wyciągnął pan z poprzednich dwóch sezonów?
Wnioski można wyciągać, jeśli w tych poprzednich sezonach ściągnęlibyśmy zimą czterech bardzo dobrych piłkarzy po 500 tysięcy euro każdy, a mimo wszystko by nam nie wyszło. W tych dwóch sezonach, o które pan pyta, Wisła i Legia miały po prostu silniejsze kadry, to te kluby robiły duże transfery, wzmacniały się zimą. A z lepszymi piłkarzami prawdopodobieństwo zdobycia tytułu jest większe. To jest normalne.

Czego potrzebuje pan w obecnej drużynie?
Potrzebuję oligarchów z dużymi pieniędzmi.

Cezary Kulesza nie jest oligarchą?
A zna pan jakiegoś oligarchę w Polsce? Czy był w naszej lidze jakiś transfer za dwa miliony euro? Nie było. A dla zachodnich klubów to są śmieszne pieniądze. A my snujemy tu opowieści drzewa sandałowego, że rywalizujemy nie wiadomo z kim.

Podobno miasto przyznało wam nagrodę w wysokości 500 tys. złotych za wyniki w 2016 roku. Jak pan traktuje ten gest?
Nie wiem, bo na razie nic mi na ten temat nie wiadomo.

Co pan zmienia w przygotowaniach zimowych? Lecicie do Turcji aż na trzy tygodnie.
To jest związane z pogodą. Jeśli kluby w Polsce chcą iść do przodu, to trzeba robić boiska, które można przykryć balonem, żeby młodzież miał gdzie trenować. Te 4-5 miesięcy w roku to jest u nas koszmar. Nasze wyniki jesienią, to co udało się osiągnąć, to graniczyło z cudem. Udało się jakoś oszukać piłkarzy, że trenują, stąd mamy tyle punktów. Prawda jest taka, że pod koniec roku przez trzy tygodnie nie mieliśmy gdzie trenować. Straciliśmy punkty z Wisłą Płock w ostatnim meczu, ale i tak to, co zrobiliśmy, to jest sukces.

Maciej Terlecki o Vassiljevie – kluczem był Probierz; o Góralskim – nie kalkuluje

Nie obawia się pan, że trzy tygodnie bez przerwy piłkarze skoszarowani źle to zniosą?
Obawy są, ale trzeba zadać sobie pytanie: czy lepiej jechać na trzy tygodnie i trenować na trawie, czy zostać albo wrócić wcześniej i nie mieć gdzie trenować? Trzeba odpowiednio podejść do chłopaków. Do tej pory większych problemów nie mieliśmy na wyjazdach, a jedziemy któryś raz z rzędu.

W Białymstoku dało się poćwiczyć w tym tygodniu?
Tak, ćwiczyliśmy na sztucznej murawie. Ale to jest początek przygotowań, obciążenia nie są jeszcze takie duże. Na razie robimy treningi wprowadzające, ogólnorozwojowe. To inny etap niż pod koniec roku, gdy od tego przechodzenia z trawiastych boisk, na których graliśmy mecze, na sztuczną murawę mieliśmy trzy kontuzje w drużynie. To zupełnie co innego, niż robić w takich warunkach całe przygotowania.

Rozmawiał Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Hit | Jagiellonia Białystok

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli