Michał Pazdan: Nie rozmawiałem z prezesem Mioduskim o Magierze

Autor wpisu: 30 września 2017 12:04

Michał Pazdan w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” kategorycznie zaprzeczył, jakoby miał w jakikolwiek sposób krytykować Jacka Magierę przed prezesem Legii Dariuszem Mioduskim. „Nie byłem, nie jestem i nie będę konfidentem” – zapewnia.

Przypomnijmy – Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Dominik Nagy i Krzysztof Mączyński zostali zamieszani w sytuację ze zwolnieniem Jacka Magiery przez publikację na sport.pl. Choć nie tylko, bo cała sprawa – skarżenia się piłkarzy na trenera – stała się tajemnicą poliszynela szeroko komentowaną na legijnych forach. Piłkarze zaprzeczyli temu w specjalnym oświadczeniu, ale niesmak pozostał. Teraz m.in. na okoliczność tamtej sprawy przepytany został wprost Michał Pazdan. I oczywiście także konsekwentnie wszystkiemu zaprzeczył – trudno, by podważał podpisane jego imieniem i nazwiskiem oświadczenie.

– Po pierwsze: po meczu ze Śląskiem nie rozmawiałem z prezesem (według publikacji sport.pl to właśnie we Wrocławiu miało dojść do kluczowej rozmowy – red.). Po drugie nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę konfidentem. Po przeczytaniu tekstu byłem wściekły, ale potem zdałem sobie sprawę, że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, wiec szkoda tracić nerwy – mówi Pazdan w rozmowie z „PS”.
I dodaje, że z prezesem Mioduskim ostatnio rozmawiał dwukrotnie – raz w połowie sierpnia, gdy w towarzystwie Michała Żewłakowa i swojego menedżera negocjował sprawy transferowe. I drugi raz, gdy z prezesem spotkała się rada drużyny w sprawie wyjściówek.
I Pazdan dodaje: – Po ukazaniu się tekstu rozmawiałem z trenerem Magierą. Nie musiałem nic tłumaczyć, bo to inteligentny człowiek. On wie, że bardzo go cenię jako szkoleniowca. Jesienią ubiegłego roku byliśmy w fatalnej sytuacji, a zajęliśmy trzecie miejsce w w grupie Ligi Mistrzów, wiosną występowaliśmy w LE. Mimo dużej straty zdobyliśmy mistrzostwo. Takie są fakty.

Ale też, żeby nie było tak całkiem słodko, Pazdan przyznaje, że Legia jest w trudnej sytuacji i na dodatek powtarza się to cyklicznie: – Trzeci rok jestem w Legii i trzeci raz znajdujemy się w takiej sytuacji. (…) W poprzednim sezonie nie spadła na nas taka fala krytyki, bo awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. A moim zdaniem graliśmy jeszcze gorzej!

Pazdan tłumaczy też skąd wziął się jego „dołek”: – Pod koniec sierpnia, gdy zbiegło się to z meczami o awans do Ligi Europy, spotkaniem z Danią i końcem okresu transferowego. Pamiętam spotkania w Lidze Mistrzów, pragnąłem to powtórzyć, a potem chociaż grać w Lidze Europy. Mam wrażenie, że chciałem aż za bardzo. To też nie jest dobre. Do 40. minuty z Sheriffem rozgrywałem naprawdę dobry mecz. Dostałem żółtą kartkę, wydawało mi się, że niesłusznie. Zareagowałem zbyt nerwowo, jak nie ja. Wszystko się skumulowało, a ja do końca nie byłem sobą. Oczywiście, mam do siebie ogromne pretensje, ale nie oczekiwałem wsparcia czy głaskania. Miałem słabsze dwa tygodnie, choć porównując to do sytuacji sprzed roku, wtedy czułem się zdecydowanie gorzej. Po EURO nie miałem wolnego, wystąpiłem w 10 spotkaniach, grałem na oparach i w końcu doznałem dwóch urazów przeciążeniowych, miesiąc męczyłem się z kontuzją. W tym roku, dzięki większej świadomości, regeneracji fizycznej i mentalnej nie miałem żadnego urazu, choć krótka przerwa przełożyła się na formę.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli