Michał Kucharczyk: Napastnik wróci… w połowie lipca

Autor wpisu: 29 czerwca 2017 13:39

Czuję się napastnikiem, zawsze się nim czułem. Wiem, jakie są wymagania i jestem przekonany, że z takimi ludźmi w ofensywie jestem w stanie sprostać zadaniu – deklaruje Michał Kucharczyk w rozmowie z portalem legia.net.

Choć od wszystkich legionistów trener Jacek Magiera podczas obozu w Warce wymaga jakości i solidności, Michał Kucharczyk jest chyba najbardziej zapracowanym tam człowiekiem. Odrzucił kule, ale wciąż oczywiście ćwiczy tylko indywidualnie. Za to bardzo mocno, bo walczy z czasem chcąc jak najszybciej wrócić do normalnego treningu i gry z drużyną.
Tymczasem Legia intensywnie szuka napastnika. Z końcem rundy pożegnał się Tomaš Necid, który jak wiadomo furory nie zrobił, Jarosław Niezgoda wróci dopiero za kilka dni – na razie odpoczywa po EURO U-21, Vamara Sanogo prawdopodobnie zostanie wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec. Zostaje Chima Chukwu, który nawet wbił gola w sparingu z Wisła Płock, ale… Wiadomo.
– Przede wszystkim muszę najpierw dojść do takiego momentu, który pozwoli mi na trening z drużyną. Na razie nie marzę, ani nie myślę o powrocie do pierwszej jedenastki, chcę wrócić do treningów z kolegami. Do tego jeszcze daleka droga przede mną. A co do tego napastnika – mówię pół żartem, pół serio – byśmy poczekali do połowy lipca. Wtedy napastnik wróci. Czuję się napastnikiem, zawsze się nim czułem – nie bez przyczyny zauważa więc Kucharczyk w rozmowie z legia.net (cała rozmowa TUTAJ).

I dodaje: – Od najmłodszych lat mam łatwość w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich i to mi zostało. Gdy grałem w pomocy, więcej asystowałem. Gdy grywałem w ataku, więcej strzelałem. Na pewno dzięki zmianom pozycji też skorzystałem, nauczyłem się nowych zachowań na boisku, nowego stylu gry.

Kucharczyk wspomina także swój wyjątkowy mecz w Gdańsku z Lechią, gdy wszedł na boisko przy 0:1 i strzelił dwa gole – dokładając niesamowicie ważną cegiełkę przy ostatecznych rozliczeniach w Lotto Ekstraklasie.
– Jeszcze na boisku podszedł do mnie Dušan Kuciak – ze śmiechem wspomina Kucharczyk. – Ja puszczając oczko powiedziałem: „Sorry, Dušan”. Odpowiedział: „Tylko, żeby było mi to ostatni raz. Gratulacje, to wielka sprawa wejść z ławki i wygrać mecz. Strzeliłeś też mi dwa gole, a to nie jest łatwe”. Tak, to wyjątkowa sytuacja. Bardzo dobrze wspominam Dušana z czasów gry w Legii. Umiejętności miał na najwyższym poziomie. Zresztą w rundzie mistrzowskiej nie puścił gola i to już wiele mówi.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli