Miał rzucić Legii rękawicę, ale zdrowie mu nie pozwala

Autor wpisu: 30 listopada 2016 09:20

Ivica Vrdoljak wciąż walczy o powrót na boisko. Chorwat marzył o tym, by w grudniu zagrać przeciwko Legii, drużynie, w której spędził sześć lat, ale na piątkowy występ nie ma najmniejszych szans. Nie ma też szans na to, żeby pojawił się na boisku w barwach Wisły Płock w tym roku.

Gdy poprosiliśmy Vrdoljaka o rozmowę usłyszeliśmy, że nie chce udzielać żadnych wywiadów dopóki nie wróci na boisko. Ostatnim razem, gdy wypowiedział się w mediach, kilka dni później musiał znowu jechać do lekarza, bo spuchło mu operowane kolano. Teraz nie chce zapeszać. Odezwie się dopiero, gdy będzie w stu procentach przygotowany do gry. Chce skupić się na pracy. Haruje ciężko, klub w ten mozolnej pracy go wspiera, ale efekty nie są takie, jakie być miały. Nie ma pewności czy w ogóle uda się wrócić do pełni zdrowia. Tuż po związaniu się z Nafciarzami (w połowie września) napisał na Instagramie:

„Dostałem szansę na powrót do piłki nożnej. Wisła Płock współpracuje z kliniką w Łodzi gdzie się leczyłem, gdzie byłem operowany. Działacze byli we wszystko wtajemniczeni, świadomi ryzyka, ale postanowili mi zaufać i spróbować. Władze klubu w Płocku wiedzą, że noga może zacząć boleć i będę zmuszony zakończyć karierę. To moja ostatnia próba powrotu do piłki”.
(tutaj cały wpis)

Ryzyko, że karierę będzie musiał wkrótce zakończyć, wciąż nad nim wisi. Optymizm, z którym tę ostatnią próbę podejmował, nieco zmalał. Na mecz z Legią chciał jechać jako zawodnik, a nie kibic. Tyle, że do tej pory nie odbył jeszcze z zespołem jednego, całego tygodnia treningów na pełnych obrotach. Kilka tygodni ćwiczył indywidualnie, potem zaczął dołączać do grupy, powoli zwiększał obciążenia. Od jakiegoś czasu rzeczywiście bierze udział w zajęciach z drużyną, ale dość nieregularnie, z przerwami na kolejny wyjazd do lekarza. 33-letni organizm nie regeneruje się już zbyt szybko. Czasem piłkarz się mocno frustruje, ma dość, ale następnego dnia po kryzysie siły, chęci i determinacja wracają. Ale do tego, żeby pomyśleć o wyjściu na boisku w meczu, jeszcze daleka droga.

Nieszczęście Chorwata zaczęło się w styczniu 2015 roku. W sparingu z Victorią Pilzno uszkodził rzepkę, ale zaciskał zęby, trenował i grywał. W maju w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław nie wytrzymał, poprosił o zmianę. To był jego ostatni występ. Latem przeszedł operację, choć długo się przed nią bronił. Do dziś twierdzi, że zabieg był niepotrzebny, że to była najgorsza decyzja w jego życiu. Kilka tygodni temu mówił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”:

Operacja była niepotrzebna, ale została zrobiona fachowo. Największy problem był w tym, że po niej aż 6 tygodni nie mogłem stawać na tej nodze. Zrobiły się blizny i zrosty, nie miałem pełnego zgięcia. Wszystko się posklejało.”

Po tej operacji nie wrócił już do gry. W klubie podejrzewano, że symuluje. Popadł w konflikt z trenerem Stanisławem Czerczesowem. Wyjechał z zimowego zgrupowania na Malcie, co rozwścieczyło rosyjskiego trenera. Ten był przekonany, że problem tkwił w głowie piłkarza. Na „kurację” zesłał go do rezerw. Latem tego roku Vrdoljak przeszedł kolejny zabieg (artroskopię) kolana. Pod koniec sierpnia dostał z Legii propozycję rozwiązania kontraktu. Zgodził się. Planował zakończenie kariery. Teraz szansy, którą dostał od Wisły, jak sam mówi „ostatniej próby”, nie chce wypuścić z rąk. Trzyma się kurczowo i chciałby udowodnić, że mylili się ci, którzy go skreślili. Do Legii ma żal o to, że nie zaczekano z propozycją rozwiązania kontraktu do grudnia.

O co chodzi w transferze Vrdoljaka do Wisły Płock?

Czas jednak ucieka nieubłaganie. – Kluczowe będą najbliższe tygodnie – usłyszeliśmy w Płocku. Nie po raz pierwszy zresztą w przypadku Vrdoljaka mówi się o jakimś kluczowym okresie. Chorwat ma mniej więcej miesiąc, żeby przekonać i siebie, i sztab szkoleniowy, i szefów klubu, że jest zdrowy i gotowy do pracy na sto procent. To może się okazać w grudniu, a może na początku stycznia. Wiadomo, że zimą w okresie przygotowawczym piłkarze pracują najciężej. Vrdoljak nie może więc pojechać na obóz, jeśli nie będzie na taki wysiłek gotowy. Druga sprawa, to kontrakt. Według naszych informacji, do końca roku zawodnik zarabia niewielkie pieniądze. Klub pomaga mu w leczeniu. Umowa jest jednak taka, że w styczniu, jeśli piłkarz udowodni, że po kontuzji nie ma śladu, wchodzi na zupełnie inny (wyższy) pułap finansowy. Nie ma więc mowy o tym, żeby miał dostać taryfę ulgową. Zwłaszcza w momencie, gdy zaczyna się poważna walka o miejsce w lidze. Jeśli Wisła będzie skazana na grę w grupie spadkowej, obowiązywać będzie hasło: wszystkie siły na pokład, rannych nie bierzemy. Trudno będzie polegać na piłkarzu, który od 18 miesięcy nie zagrał żadnego meczu.
W piątek Vrdoljak prawdopodobnie pojawi się w Warszawie, ale po raz kolejny tylko w roli kibica. Niestety wciąż istnieje ryzyko, że to w barwach Legii rozegrał ostatni mecz w karierze.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Wisła Płock

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli