No to meczyk mamy z głowy. Szkoda, że niewiele więcej

Autor wpisu: 20 grudnia 2018 23:08

Pięć goli w Sosnowcu i wszystkie pięć zdobytych głową. Czyli wysoki poziom – można by zażartować. Nic bardziej błędnego. Ot meczydło i męczenie buły. Legia wygrała po bólach i jękach, ale na drużynę, która idzie na mistrza to na pewno nie wyglądała. Na szczęście dla niej w czwartek grała z najsłabszym zespołem ligi, który ma duże szanse by zwalić się z niej z hukiem. Legii chodziło o to żeby nie stracić dystansu do Lechii, zająć pozycję lidera i liczyć na to, że gdańszczanie potkną się w sobotę w meczu z Górnikiem u siebie. No dobra, dobra, ale futbol jest rozrywką, grą która ma cieszyć. Jeśli Legia chce walczyć o tytuł to musi z takimi drużynami wygrywać na luzie i efektownie. A na razie to było takie „aby do wiosny”…

Granie w piłkę między karpiem a opłatkiem, w takim klimacie jak w Polsce, sensu wielkiego nie ma. Zimno, ciemno i do domu daleko. A jeszcze cała ta świąteczna zawierucha, krzątanina i pośpiech. Głowy do futbolu nikt nie ma. Może z wyjątkiem zatwardziałych fanatyków, którzy ligę mogą oglądać zawsze, wszędzie i w każdych warunkach. I główny problem z Ekstraklasą tkwi w tym, że pokutuje takie w niej myślenie: mało jest terminów, to grajmy kiedy tylko się da.
Nagle ktoś mówi: „no ale zaraz, w niedzielę grać już nie ma sensu, bo to dzień przed Wigilią”. Wtedy pada odpowiedź: „to grajmy w czwartek!”. Czemu w czwartek? A czemu nie w niedzielę? Za cholerę nie wiadomo. Granie w czwartek to rozegranie meczu na siłę, po to, żeby się odbył, żeby mieć z głowy. W tym nie ma żadnego piłkarskiego święta, nie ma żadnej celebry, kibic nie ma poczucia, że dzieje się coś wyjątkowego. Ot dwa mecze Ekstraklasy na siłę wcisnęli. Ciekawe, że tak się buduje u nas „produkt”…

Ale wróćmy do samego meczydła. Z jednej strony Legia napakowana dużymi nazwiskami jak eksportowy kabanos. Normalnie armia zaciężna sprowadzona i grająca za ciężkie pieniądze. A z drugiej strony kto? Ostatni zespół ligi, który na miano „czerwonej latarni” sumiennie zapracował i nikt nie może powiedzieć, że znalazł się tam przypadkiem. Patrząc na nazwiska szału nie ma. Przy wypasionej Legii to wręcz bida z nędzą.
Vamara Sanogo jest piłkarzem Legii, ale wypożyczonym do Zagłębia, bo w Warszawie uznano, że do drużyny z Łazienkowskiej się nie nadaje, bo mają lepszych. No może i mają. Sanogo jest silny, szybki, ale chaotyczny. Ale jakby Zagłębie nie miało w ataku Sanogo to nie miałaby chyba już nikogo do postraszenia. Gdy Sanogo opuścił boisko gospodarze stali się kompletnie bezzębni.
Legia w ten świąteczny czwartek miała kłopoty z drużyną, która ostatnio dostała z Lechem „szóstkę”, w której gola strzelił Piotr Polczak co to grał już wszędzie i nigdzie zarazem. A motorem napędowym Zagłębia są Szymon Pawłowski i Bartłomiej Babiarz. Ten pierwszy jest już ze swoją karierą „po drugiej stronie rzeki”, a ten drugi kariery nie zrobił ani w Ruchu Chorzów, ani w Termalice Nieciecza, ani w Apollon Smysnis – cokolwiek to nie jest. Przy CV gwiazd Legii to bieda aż kłuje w oczy. Tymczasem Szymon Pawłowski to w rozgrywaniu był w pierwszej połowie kilka razy lepszy niż „asiory” Legii w linii pomocy. Trudno to znieść na spokojnie.
Legii od początku nie szło. Dostała gola po wrzutce z wolnego. Piłka leciała długo i nobliwie, w polu karnym było wielu legionistów, ale nie skoczył tak jak Piotr Polczak, który łysą głową w 9. minucie zapakował gościom gola na 1:0. Niby nic wielkiego, ale Legia nie mogła się z tego ciosu otrząsnąć przez całą pierwszą połowę. Kilku zawodników zniknęło na pełne 45 minut: Kucharczyk, Stolarski, Martins a nawet Cafu.

Przebudzili się chłopcy z Warszawy dopiero w drugiej połowie, ale nie bez kłopotów. Jak wyrównał Remy, to samobója wpakował Majeckiemu Carlitos. A gdyby przy wyniku 2:1 dla gospodarzy Konrad Wrzesiński dobrze podał do Sanogo, to mogło być 3;1 i byłoby po meczu. Na szczęście dla Legii kapitalną interwencją popisał się Mateusz Wieteska.
Legia odrobiła straty (gol Hlouska, asysta Martinsa) i wyszła na prowadzenie (gol Kulenovicia, asysta Kucharczyka). A później trener Sa Pinto tak bardzo obawiał się o wynik, że wpuścił na boisko trzeciego stopera – do Wieteski i Remy’ego dołączył Inaki Astiz. To też dużo mówi o dyspozycji Legii w tym spotkaniu. Trzy punkty do skarbonki i o meczu zapominamy.
Tak jak o występie Carlitosa. Hiszpan – w zeszłym sezonie, w klubie słabszym niż Legia – był najlepszym piłkarzem Ekstraklasy. W Sosnowcu wyróżnił się jedynie tym, że zapakował samobója. Niezły zjazd…

Mecz w drugiej połowie został na długo przerwany, bo na trybunach zrobiono pokaz pirotechniki na skalę w lidze niespotykaną. Tyle ogni i fajerwerków tradycyjnie wnoszą kibice tylko na organizowany przez PZPN finał Pucharu Polski. Tam nie boją się nikogo.
Teraz też to śmieszne i żałosne zarazem, że kluby sprzedają prawa do Ekstraklasy za ćwierć miliarda złotych, a jak przychodzi co do czego to kibol pokazuje wszystkim, ze to on jest suwerenem. Dramat. Nie ma w polskiej piłce nikogo z jajami? Kogoś kto by się nie bał zrobić z tym porządek?
Gdyby tak myślano np. w Kolumbii to pewnie dziś prezydentem były tam… Pablo Escobar.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • ursynów

    Żal dupę ściska jak się ogląda takie widowiska- mówiła moja babcia. A to bardzo mądra kobieta była. Ten mecz się odbył i tyle,Zagłębiu grać się chciało- Legii specjalni nie.Fartowna wygrana,znowu Kulenowic daje punkty Legii. A Carlitos- Carlitos gra Despacito(powolutku), a miał grać jak banditos. Samobój palce lizać,, ten zawodnik z meczu jest coraz gorszy,co idzie w parze z jego zachowaniem. Pojawił się na boisku Niezgoda i to może być wiosenną jaskółką nadziei ,Ale na razie jest totalny bałagan,od czasu do czasy przebłyski. Oj będzie ciężko, a jeszcze przymiarki co do Szymańskiego i Majeckiego, świadczą ,że i w tym klubie z kasą jest słabo, a dużą część budżetu klubu zjadają kontrakty zawodników, którzy są tylko kulą u nogi. Leśne dziadki na emeryturę, a młodzi niech grają jak najwięcej, bo i siły większe ,chęci też,to trzeba wykorzystać,Legia o mistrza będzie się biła z Lechem, a nie Lechią,choć Stokowiec to i z g..na bicz ukręci. W tak słabej lidze,ci ludzie którzy grają w Legii są trzy lata świetlne przed innymi grajkami,tylko kosmos w ich wydaniu przypomina starą popierdułkę na Orliku.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli