Mateusz WIETESKA: Nigdy nie czułem się rozżalony na Legię!

Autor wpisu: 17 listopada 2017 21:48

Mateusz Wieteska, urodzony warszawiak, w Legii spędził zdecydowaną większość swojego młodego piłkarskiego życia. Ale to nie od Legii dostał szansę pokazania się w polskiej lidze. Teraz na Łazienkowską 3 przyjeżdża z zespołem, w którym jedną z głównych ról, jako lider Lotto Ekstraklasy, by tę pozycję obronić.

FUTBOLFEJS.PL: Narozrabialiście trochę w tej lidze…
MATEUSZ WIETESKA: Zgoda, nikt nie oczekiwał, że Górnik będzie tak się spisywał i że znajdzie się na czele ekstraklasy. Ale naszą siłą okazało się, że z meczu na mecz konsekwentnie graliśmy „swoje”. Dzięki naprawdę solidnej pracy na treningach i realizowaniu w czasie meczów tego, co trener zakładał. To okazało się kluczowe.

Hmm… Każdy mówi o „solidnej pracy” i „realizowaniu taktyki trenera”. Ale nie każdy jest liderem ekstraklasy.
Ale to naprawdę nie są banały! Wynik w futbolu nie bierze się znikąd. A my, piłkarze i sztab szkoleniowy w Zabrzu, na tego lidera po prostu bardzo ciężko pracowaliśmy i nadal bardzo ciężko pracujemy. To przekłada się na takie efekty, jakie widać na boisku i w tabeli. Na każdy mecz staramy się wyjść skoncentrowani, do każdego przygotować jak najlepiej. Założyliśmy też sobie, że nie myślimy o jakiś dalekosiężnych celach, skupiamy się zawsze na najbliższej rywalizacji. To bardzo dobra szkoła i bardzo dobre nastawienie. Jak widać – skuteczne.

Skoro koncentrujecie się na każdym kolejnym meczu, to teraz siłą rzeczy na Legii. Dla ciebie to taki mecz z dreszczykiem.
Na razie jeszcze tego nie czuję, ale jasne – wracam na stadion klubu, w którym parę lat spędziłem, który mnie szkolił, doszlifował. Mam wielki szacunek dla Legii. Dlatego oczywiście będzie to mecz szczególny.

Jednocześnie ten klub w jakiś sposób cię odsunął. Nie dał zbyt wielu okazji gry w pierwszym zespole. W końcu „wypuścił” do Górnika.
W żadnym momencie nie czułem się rozżalony, bo wiem, jak wysokie wymagania są w Legii, ilu świetnych piłkarzy tam gra, jaka jest konkurencja i jak ciężko się w niej przebić. Na dodatek trener Jacek Magiera bardzo jasno stawiał sprawę. Rozmawialiśmy ze sobą – wiedziałem, że jeśli myślę o swoim rozwoju, muszę jak najwięcej regularnie grać. A w Legii byłoby mi o to bardzo trudno. Stąd decyzja o rozstaniu, niekoniecznie definitywnym.

To paradoks. W Legii byłoby ciężko grać, ale to w Górniku jesteś podstawowym piłkarzem lidera ekstraklasy! Zostaniecie tym liderem i po niedzielnym spotkaniu?
Jak powiedziałem – szanujemy Legię, to mistrz Polski. Ale nie zamierzamy grać ze zbyt wielkim respektem, nie o to chodzi. Wiemy, na co nas stać, jakie mamy umiejętności i co prezentujemy jako drużyna. Przyjedziemy do Warszawy, by realizować nasze pomysły i nasze cele. Musimy wyjść na boisko i zrobić, co do nas należy. To podstawa, by było dobrze.

Dziś to jasne, że dokonałeś dobrego wyboru, ale wtedy – latem – czym Górnik cię skusił?
Trener Marcin Brosz był bardzo konkretny, jeśli chodzi o plany w stosunku do mnie. To było bardzo ważne. Ale także sama nazwa „Górnik”, klub, jego historia i tradycja. Plus kibice i fakt, że w Górniku zawsze trzeba grać pod presją. Na świetnym stadionie, z pełnymi trybunami. Teraz mogę to podkreślić – przejście do Górnika było trafną decyzją.

Grasz bardzo dużo. W pierwszej jedenastce zabrakło cię tylko w meczach pucharowych pierwszych rund, a i tak wchodziłeś w nich z ławki. Reszta po 90 minut plus jedna dogrywka. Do tego reprezentacja młodzieżowa. Sporo.
Jestem po dwóch ostrych i pracowitych okresach przygotowawczych. Zimowym z Legią, a potem z Chrobrym, gdzie trener Ireneusz Mamrot bardzo dbał o ten element. No i letnim znów z Legią, a potem z Górnikiem. Ta praca dziś daje efekty i czuję się znakomicie przygotowany do gry. Do Górnika, jak wspomniałem, szedłem, by grać. I nie mogę narzekać, gdy gram dużo. Przeciwnie! Chcę grać jak najwięcej – zawsze po 90 minut, bo wiem, że każda minuta na boisku to wielkie doświadczenie. Jestem na to fizycznie gotowy, bez dwóch zdań.

Jesteście komplementowani i blok obronny też wiele komplementów zbiera. Ale z drugiej strony straciliście w lidze 22 gole. Dużo szczególnie jak na lidera.
W każdym meczu w grze obronnej chcemy być „na zero”, taka jest istota defensywy. Ale, jak widać, nie zawsze się to udaje. Pamiętajmy, że rywale też mają swoje cele, mają swoje atuty, często ich atutami jest właśnie ofensywa. Po każdym meczu mamy indywidualne analizy – co robiliśmy dobrze, a co źle. Gdzie można było zrobić dwa kroki więcej, gdzie przesunąć się o dwa metry, o pięć… Jak ktoś spojrzy na wyniki, statystyki, może się skrzywić, bo nie widzi efektu. Ale tak nie jest, wszystkie te analizy i nauka na błędach naszą grę poprawiają. I to najważniejsze, bo to znaczy, że będzie lepiej.

Właśnie – a propos „będzie lepiej”. Górnik gra już swój najlepszy futbol czy ma jeszcze rezerwy?
Myślę, że w naszej drużynie tkwią jeszcze spore możliwości, nie powiedzieliśmy tego „ostatniego słowa”. Trener Brosz to widzi i co rusz na treningach podsuwa nam nowe rzeczy, nowe elementy. Chcemy się rozwijać, trener to czuje nie tylko podczas meczów, ale i podczas każdych zajęć. Będziemy jeszcze iść do przodu.

Dla ciebie ten rok był rokiem szalonym. Wcześniej grywałeś „ogony” na poziomie pierwszego zespołu. W 2017 roku wszedłeś na zupełnie inną orbitę!
Wiele zawdzięczam rozmowie z trenerem Magierą jeszcze na początku roku. Dał mi bardzo mądrą radę – że o wiele więcej mi da pójście nawet do pierwszej ligi, ale do zespołu, w którym będę grał, niż występy w rezerwach Legii. Faktycznie tak było. W Chrobrym trafiłem na wspaniałych ludzi, no i na trenera Mamrota, który mi zaufał, postawił na mnie i wiele mnie nauczył. Dzięki grze od 1. do 90. minuty w twardej pierwszej lidze nabrałem pewności siebie, pewności w kierowaniu blokiem obronnym, doświadczenia w ustawianiu na boisku. To dla mnie były bezcenne momenty. I teraz przekłada się to na ekstraklasę, na grę w drużynie trenera Brosza, u którego nadal się uczę. Ale też dzięki temu wszystkiemu mogę powiedzieć, że… coś tam chyba jednak potrafię, skoro robię to, co robię.

Nie mogę nie zapytać jeszcze o ostatnie mecze reprezentacji młodzieżowej. Niezłą huśtawkę mieliście: kompromitujące 2:2 z Wyspami Owczymi, a potem efektowne 3:1 z Duńczykami, liderami grupy.
Mecz z Wyspami Owczymi był dziwny. Pierwsza połowa wyglądała naprawdę nieźle. Prowadziliśmy grę, mieliśmy okazje, by podwyższyć rezultat. Ale nie zrobiliśmy tego. A w drugiej połowie… Cóż, coś poszło nie tak. Rywale mieli dużo stałych fragmentów gry – także wrzutek z autów, które chyba w ich rozegraniu były groźniejsze niż rożne. No i po takiej wrzutce przytrafił się karny, do tego czerwona kartka. Posypało się. Ale zgadzam się – to był kompromitujący wynik. W końcówce ratowaliśmy remis, a przecież obowiązkiem było zwycięstwo. Ale z Danią na szczęście wróciliśmy do gry. Przyjęliśmy dobrą taktykę, zrealizowaliśmy ją i jesteśmy punkt za Duńczykami. A do rozegrania pięć meczów, w tym rewanż z Danią. Wszystko więc znów w naszych rękach i tylko od nas zależy, jak to wykorzystamy.

Michał Pazdan o Górniku i rzeczy z Zabrza, której mu najbardziej brakuje… słynnych kogutów! Zobaczcie nasz materiał:

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli