Marian Kelemen uratował Jagiellonię i… sędziego

Autor wpisu: 28 maja 2017 20:46

Miało być „lekko, łatwo i przyjemnie”. Jagiellonia pojechała do najgorzej grającego zespołu grupy mistrzowskiej – Bruk-Betu. I o mały włos wespół z arbitrem nie napytała sobie biedy. Ale od czego jest Marian Kelemen, mistrz Polski jakby nie było.

Sędzia Krzysztof Jakubik daleko do Białegostoku nie ma (bo z Siedlec), ale tylko Kelemenowi zawdzięcza, że drogi w tamtym kierunku sobie nie zamknął. W 72. minucie uznał, że szarżujący Patrik Mišak był faulowany właśnie przez Kelemena, tyle że był to faul wyssany z palucha, a karny z kapelusza. Taki z najbardziej typowego kapelusza, jaki sobie tylko można wyobrazić. Kelemen najpierw się wściekł, a potem postanowił ratować i swoją drużynę, i arbitra. Po prostu złapał strzał Mateusza Kupczaka.

Pan Jakubik nagrabiłby i Jagiellonii, i pewnie samemu sobie – bo już można sobie wyobrazić natarcie białostocczan po ostatnim gwizdku przy 2:2 po TAKIM karnym, ale też trzeba przyznać, że i sama Jaga by nagrabiła. Prowadząc 2:0 (dwa gole Cilliana Sheridana)… usnęła. Michał Probierz w 55. minucie zdjął Sheridana z boiska, a Bruk-Bet poczuł się nad wyraz swobodnie i podszczypywał. Podszczypywanie skończyło się golem Vlastimira Jovanovicia w 71. minucie, a raptem 60 sekund później sytuacją z podyktowanym karnym. Końcówka to zaskakująco nerwowe drżenie Jagi o dowiezienie 2:1.

Uff… Na koniec Jaga westchnęła z ulgą, choć zakłóconą niepokojem Białegostoku o Sheridana. Ponoć zejście z boiska spowodowane było urazem mięśnia czworogłowego, aczkolwiek trudno na razie powiedzieć, jak poważnym.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli