Marek SAGANOWSKI: Gole dla Legii strzela kilku piłkarzy. To jest jej siłą

Autor wpisu: 2 czerwca 2017 08:45

Z Markiem Saganowskim, były piłkarzem Legii, obecnie asystentem trenera w sztabie drugiej drużyny, rozmawiamy o zbliżającym się meczu Polska – LaLiga Legends (9 czerwca). Oczywiście pytamy też o Legię, z naciskiem na postawę piłkarzy ofensywnych. – Legia ma najwięcej goli, odpowiedzialność za ich strzelanie rozkłada się na kilku piłkarzy, co jest jej siłą. Mocno wierzę, że Legia obroni tytuł, bo wszystko jest w jej rękach i ma najlepszy zespół – mówi „Sagan”.

FUTBOLFEJS.PL: 9 czerwca wyjdziesz na stadion Legii, ale w barwach reprezentacji Polski. Jest jakiś dreszczyk, gdy myślisz o spotkaniu z legendami hiszpańskiej piłki?
MAREK SAGANOWSKI: Na pewno fajnie będzie zagrać w takim spotkaniu, przypomnieć sobie jak to było, gdy byliśmy piłkarzami, sympatycznie będzie się spotkać w takim gronie.

Ty granie w piłkę masz świeżo w pamięci, bo dopiero rok temu skończyłeś grać. I pewnie będziesz jednym z tych, którzy fizycznie nie powinni mieć problemów.
Sił pewnie nie zabraknie, gorzej ze stawami kolanowymi czy mięśniami, które nie są w najlepszej formie. Ten pierwszy moment, gdy przestajemy grać w piłkę jest najgorszy, wtedy następuje największy spadek formy, zaczynają się kłopoty z koordynacją. Grałem ostatnio kilka meczów pokazowych i człowiek czuje się zupełnie inaczej. Ale staram się ruszać, biegam dwa razy w tygodniu, chodzę na siłownię, czasem podłączę się do „dziadka” na treningu drugiej drużyny.

Nie bardzo wyobrażam sobie ciebie w meczu towarzyskim, gdzie można sobie pospacerować, bo „Sagan” był piłkarzem, który zawsze biegał i walczył na sto procent.
Jest to mały problem, bo rzeczywiście u mnie było tak, że gram na sto procent albo wcale. W takim meczu trzeba zdać sobie sprawę, że organizm nie jest już przyzwyczajony do tak dużego wysiłku i zagrać tak, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Kiedyś jeden z trenerów powiedział, że zbyt duża ambicja jest gorsza niż faszyzm. Trzeba to wziąć pod uwagę.

Rozmawiamy a ty jednocześnie przechodzisz zabieg. Co się dzieje?
Mam problem ze stawem kolanowym. Gdy się nie gra, napięcie w mięśniach trochę spada, a że trenujemy na sztucznych boiskach, to trochę to kosztuje.

W reprezentacji Polski z Hiszpanią nigdy nie zagrałeś. A masz jakieś wspomnienia albo porachunki z piłkarzami, którzy przyjadą do Warszawy?
Gdy grałem w Aalborgu, w fazie grupowej Ligi Mistrzów rywalizowaliśmy z Villarrealem, gdzie kapitanem był Marcos Senna. W Hiszpanii przegraliśmy 3:6, chociaż do przerwy było 2:2 (Saganowski strzelił jednego z goli – red.), u siebie zremisowaliśmy 2:2. Grałem przeciwko Steve’owi McManamanowi na Wembley, przegraliśmy wówczas 1:2 (1996 rok – red.). Tyle pamiętam, mogłem o czymś zapomnieć.

Dobiega końca sezon ekstraklasy. Jesteś spokojny o to, że tytuł zostanie w Warszawie?
Nie, nie jestem spokojny, nikt tutaj nie jest spokojny, ale mocno wierzę, że Legia obroni tytuł, bo wszystko jest w jej rękach i ma najlepszy zespół. Pokazuje to w ostatnich meczach. W niedzielę trzeba wygrać nie oglądając się na innych.

Kwestia mistrzostwa byłaby rozstrzygnięta, gdyby Legia wiosną miała jednego dobrego napastnika?
Nie wiem, nie ma się co oglądać za siebie i rozważać co by było, gdyby. Czasu nie cofniemy, trzeba patrzeć na to, co jest przed nami. A pozostał jeden krok i trzeba postawić kropkę nad „i”.

W ataku najczęściej występuje Miroslav Radović. Gdy patrzysz na jego grę, to widzisz inne zachowania niż mają typowi napastnicy?
Rado na pewno nie jest typowym napastnikiem, nie jest typowym numerem 9, zawodnikiem, który może czekać 90 minut w polu karnym przeciwnika z myślą, że jakaś szansa wcześniej czy później się pojawi. Jego zachowanie jest inne, on lubi cofnąć się po piłkę i rozegrać, co robi doskonale. O takich piłkarzach mówi się „fałszywa dziewiątka”. Generalnie Legia ma najwięcej strzelonych goli, ale strzelają je różni zawodnicy i to jest jej siła.

W drużynie rezerw, gdzie jesteś asystentem trenera, oglądasz Daniela Chima Chukwu. Będą jeszcze z niego ludzie?
Każdy z piłkarzy potrzebuje dostać szansę, żeby udowodnić swoją wartość. Potrzebuje gola, żeby poczuć się pewniej. Chukwu w trzech ostatnich meczach rezerw zdobył trzy bramki, zalicza asysty, więc nie jest to złe osiągnięcie. Na tle kolegów wygląda na piłkarza, który powinien grać wyżej. Czy dostanie szansę w pierwszej drużynie, czy się do niej przebije – to już nie zależy ode mnie. Jest to ciekawy zawodnik, ale tak jak każdy ofensywny piłkarz, potrzebuje zaufania. Na początku problem miał nawet Nemanja Nikolić, nie potrafił strzelić gola w pierwszych czterech meczach, cały czas łapany był na spalonego. Pojawiły się głosy, że on w Legii nie da rady, a gdy odpalił, zrobił w ekstraklasie furorę. Tak samo było z Vadisem Odjidją Ofoe, który potrzebował trochę czasu, by pokazać pełnię możliwości.

Chima Chukwu jest według ciebie środkowym napastnikiem czy skrzydłowym?
W naszej drużynie grywał na różnych pozycjach, ale gdy występował w roli dziewiątki pokazywał, że bardzo dobrze sobie radzi, gdy jest ustawiony tyłem do bramki, strzelał gole. Czy się to przełoży na jego występy w ekstraklasie – trzeba poczekać, żeby się przekonać. Każdy napastnik potrzebuje kilku meczów, żeby się przełamać.

Latem do Legii wróci Jarosław Niezgoda, dojdzie Vamago Sanogo. Wystarczą takie wzmocnienia w ataku?
Myślę, że wszystko jest uzależnione od tego, gdzie Legia będzie grała. Jeśli będzie walczyć o Ligę Mistrzów, to pewnie poszuka takiej „dziewiątki”, jaką był Nikolić czy Prijović.

Wspomniałeś Vadisa – czy w czasie swojej gry w ekstraklasie spotkałeś piłkarza tej klasy?
Nie. Mogę spokojnie powiedzieć, że jest to najlepszy obcokrajowiec, jaki trafił do polskiej ligi w całej historii.

W niedzielę mecz z Lechią. Rok temu w przedostatniej kolejce trener Stanisław Czerczesow odpuścił mecz w Gdańsku, posłał do gry wielu rezerwowych, bo stwierdził, że trzeba oszczędzać siły na ostatnie spotkanie z Pogonią. Dziś jest to mecz decydujący o tytule i Legia jest chyba faworytem?
Na pewno jest faworytem, ale inna jest też stawka dla obu drużyn. Rok temu Lechia nie miała już szans nawet na europejskie puchary, teraz walczy o mistrzostwo i dlatego musi zagrać ofensywnie, bo remis może nic jej nie dać (przy remisie w meczu Lecha z Jagiellonią – red.). To dobrze dla widowiska, że obie drużyny mają coś do ugrania.

Legia jest mocniejsza niż rok temu?
Trudno powiedzieć, tego nie da się zmierzyć. Jakąś miarą może być to, że już teraz ma więcej strzelonych goli, niż rok temu, więc jest skuteczniejsza. Ma też więcej punktów, jeśli nie będziemy brali pod uwagę podziału.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli