Marek Rzepka o Lechu: Samozachwyt poszedł w złą stronę

Autor wpisu: 30 listopada 2017 08:44

Lech Poznań wygrał z Wisłą Płock po pięciu meczach bez zwycięstwa. To była pierwsza wygrana od pamiętnego 3:0 z Legią. Wszystko, co stało się potem w Poznaniu, było zupełnie inne od tego, co stało się w Warszawie. Dziś to Legia ma przewagę nad Lechem. Czemu Lech się tak „wyłożył”, komentuje jego były kapitan – Marek Rzepka.

FUTBOLFEJS.PL: Lech wygrał po pięciu meczach bez zwycięstwa. I?
MAREK RZEPKA: Ulga. Choć tylko z powodu wygranej, bo styl nie był zachwycający. To nadal nie ten Lech, który mógł się podobać, nie ten Lech z początku sezonu, gdy nawet jak trafił się kiepski wynik, to i tak można było przyklasnąć za to, co pokazywał.

Gdzie problem? Lech zwiądł w oczach, trzy punkty z Wisłą Płock są znaczące tylko w tabeli.
Z niewiadomych powodów w Lechu zaczęło brakować zwykłej radości z gry. Na początku sezonu ta gra była po prostu fajna. Ba, nawet ostatnio w tej serii bez wygranej też mecz meczowi nierówny. Jeszcze z Wisłą Kraków, mimo przegranej, nie było źle. Brakowało ewidentnie wykończenia, ale gra była płynna, mogła się podobać. Situm z Kostewyczem ciągnęli jedną stronę, Gumny z Makuszewskim drugą, coś tam strzelił Gytkjaer. Ale jakoś tak z meczu na mecz problem robił się większy. Z tego, jak zagraliśmy z Wisłą Płock, trudno poza punktami być zadowolonym. Za wiele rzeczy szwankowało z tych, które jeszcze niedawno działały dobrze.

Co potrzeba Lechowi?
Na pewno stabilności. Moim zdaniem roszad w składzie powinno być jak najmniej.

Ale ta kadra jest tak szeroka. Lecha już nie ma w Pucharze Polski, nie dostał się do Ligi Europy, a ma blisko 30 chłopa do grania!
I co z tego? Mało jest wielkich zespołów europejskich i trenerów – nawet klasy Barcelony czy Realu, czy wspomnieć byłą Borussię Kloppa – które mimo niebywale silnych kadr, najczęściej grają żelaznym składem? Uważam, że tak powinno być w Lechu. Jesteśmy w środku sezonu, jedni piłkarze zapracowali na swoją pozycję, inni nie. Ci, którzy pokazali, że warto na nich postawić, powinni grać stale. Wyjąwszy siłą rzeczy kontuzje i kartki. Nie mamy tu problemów z przemęczeniem. Co jak co, ale przemęczeni być nie mogą.

O Makuszewskim tak się mówi.
Makuszewski to najlepsza decyzja transferowa Lecha ostatnich lat! Natomiast rzeczywiście jakoś z tej kadry wracał taki poobijany. On akurat potrzebowałby czasu, ale nawet jak tego czasu nie ma, to i tak daje radę.

Po tych wszystkich letnich transferach zdawało się, że będzie w Lechu raz na tydzień ból głowy, kogo wybierać do składu.
A ja jakoś tych dublerów nie widzę. Tych, którzy faktycznie wyglądają najlepiej, zastąpić jest bardzo trudno. Szeroka kadra, szeroka kadra – słyszę, a jak trzeba kogoś wpuścić na boisko w trakcie gry, kto da jakość, wzmocni drużynę, to nie ma kogo. Ławka? Owszem – szeroka, ale gdy przychodzi do płacenia. Z graniem jest gorzej. Ni z tego, ni z owego gdzieś nagle zaginął Majewski. Raz odstawił nogę, drugi i Bjelicę to zdystansowało do niego. Ostatnio nie było go nawet na ławce. Całe szczęście, że wrócił Jevtić i znów jest sobą.

Mówi pan o tym „żelaznym składzie”. Dla pana to?
O bokach już wspominałem, do tego ta para stoperów, która zagrała ostatnio: Janicki i Dilaver, na mnie robi najlepsze wrażenie. Do tego Trałka pokazał, że zasługuje na to, by grać. Plus oczywiście bez dwóch zdań wspomniany Jevtić. Największy problem to tradycyjnie pozycja „9”. Napastnik potrzebny od zaraz! Gytkjaerowi brakuje stabilizacji, choć to nie jest zły zawodnik. Ten brak regularności być może związany jest z jego kłopotami zdrowotnymi. Niby gra, ale wciąż gdzieś niedomaga. Nie rozumiem, czemu Lech nie postawił na Tomczyka, którego oddano na wypożyczenie (do Podbeskidzia – przyp. red.). To świetna opcja właśnie na „9”, szczególnie przy stylu gry Lecha skrzydłami i tej dużej liczbie wrzutek. Jestem przekonany, że Tomczyk gwarantowałby z 9-10 goli w sezonie.

Latem zdawało się, że Lech „zje” ligę. Oddał znaczących piłkarzy, ale trener Bjelica potrafił przekonać, by poukładać szatnię po jego myśli…
Niby wielki zaciąg, a powiem tak: wolałbym ze trzech piłkarzy, ale konkretnych. Może nawet kosztujących więcej, ale dających jakość. Dobra, odeszło tylu naszych piłkarzy, zarobiliśmy na tym konkretne pieniądze, kilka milionów euro, to wydajmy coś! Na jakość!

Tymczasem Lech powydawał, ale… w wyjściowej jedenastce większość stanowią ci, którzy byli już wiosną.
No właśnie. I z tym trudno się pogodzić. Bo co robi ta reszta, nawet mając w pamięci, że łapali kontuzje?

Waldemar Prusik w rozmowie z nami zwracał uwagę, że Lech sprzedał – oczywiście za dobre pieniądze – swoich młodych piłkarzy, ale przy okazji zmienił strategię, stawiając na zagraniczny zaciąg. Dziwił się.
O Tomczyku już mówiłem. Dziwię się też sytuacji z Jóźwiakiem.

Podobno dogadano się dopiero, gdy przyszedł na rozmowy bez menedżera…
Hmm… On nie ma 10 lat i jest kowalem swojego losu. Menedżer może podpowiadać, może lansować swoją politykę, ale to piłkarz przecież podejmuje decyzję. Tak czy owak sytuacja z Jóźwiakiem była zaskakująca i dla Lecha niedobra. Bielik, Bereszyński… Trochę tych talentów wypuszczonych za darmo, czy z perspektywy czasu prawie za darmo, już było. Po Jóźwiaku widać wielkie możliwości, Lecha nie stać na to, by go stracić. Z Piastem wyszedł w pierwszym składzie i zagrał swój najlepszy mecz, a potem zniknął na skutek przepychanek. Dobrze, że na koniec ta sytuacja potoczyła się po myśli Lecha.

Jest taka drużyna w ekstraklasie, która idzie zupełnie inną drogą niż Lech i wszyscy ją chwalą. To Górnik.
No właśnie. Drużyna bez gwiazd, za to walcząca. Każdy szarpie, każdy pracuje. To imponuje. Dobra droga.

Michał Kucharczyk udzielając nam wywiadu zauważył, że po 3:0 nad Legią pewność siebie Lecha poszła za daleko…
Może i tak. I nie chodzi tylko o piłkarzy, ale także o kibiców, w ogóle o wszystkich w Lechu. Wszystko nam wychodzi – ale mocni jesteśmy! Coś w tym jest. Ten samozachwyt poszedł w złą stronę. Potem do tego doszła nerwowość, bo mecze się nie układały. Niemoc. Doszło do tego, że zespół chce – bo nie można odmawiać walki o wygraną w każdym meczu – ale zwyczajnie nie może. Zwycięstwo nad Wisłą Płock z tego powodu było ważne, ale weryfikacja przyjdzie w następnym spotkaniu – z Piastem Gliwice.

Rozmawiał Marcin Kalita

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli