Magiera trzyma fason. „Legia nie ma powodu do niepokoju, damy sobie radę”

Autor wpisu: 2 marca 2017 12:45

Jacek Magiera przed meczem z Zagłębiem Lubin apeluje do kibiców i dziennikarzy o cierpliwość. – Jesteśmy doświadczoną drużyną, damy sobie radę, nie ma powodu, dla którego mielibyśmy czuć niepokój.

Bez dwóch zdań Jacek Magiera znalazł się w najtrudniejszej sytuacji, odkąd w październiku przejął zespół mistrzów Polski po Besniku Hasim. Cztery punkty zdobyte w trzech ligowych meczach, porażka w dwumeczu z Ajaksem w Lidze Europy – to nie są wyniki, których kibice oczekiwali. Szkoleniowiec Legii trochę wpadł w pułapkę, którą sam na siebie zastawił przez to, że jesienią  rewelacyjnie zaczął pracę w roli pierwszego trenera w klubie z Łazienkowskiej. Nikt się nie spodziewał, że Legia pod jego wodzą powalczy z Realem, wygra ze Sportingiem i jeszcze będzie szybko odrabiać straty punktowe w ekstraklasie. Teraz wszyscy fani stołecznej drużyny wymagają, aby było tak, jak wtedy. A nie jest. Jego poprzednik już pewnie zacząłby się obrażać, fukać na dziennikarzy i dawno zrugałby piłkarzy. Magierze na razie nie drgnęła nawet powieka, wciąż zachowuje stoicki spokój. Na dzisiejszej konferencji przed jutrzejszym meczem z Zagłębiem Lubin powiedział:
Wszyscy patrzą przez pryzmat tych wygranych meczów. Przyzwyczailiśmy kibiców do tego, że strzelaliśmy po 4-5 goli, ale mówiłem, że będzie to trudne do powtórzenia. To już historia, mamy trochę inny zespół, są nowi zawodnicy, którzy muszą się wkomponować. Ja nie żyję historią. Liczyliśmy na inny start (wiosną – red.). Gol w ostatnich minutach strzelony Ajaksowi, czy wygrana z Termaliką i byłoby zupełnie inne postrzeganie zespołu. Jesienią graliśmy podobne mecze pod względem jakości, tylko wtedy takie spotkania wygrywaliśmy, na przykład z Cracovią.
I dodał: – Jesteśmy doświadczonym zespołem, damy sobie radę, nie ma powodu, dla którego mielibyśmy czuć niepokój. Widzę złość, ale jest i spokój, bo wiemy, co mamy robić. Cierpliwości. Dajcie popracować, dajcie wykazać się drużynie na boisku. Na pewno będziemy gonić rywali. Jutro będzie dobra okazja, żeby zapunktować na wyjeździe. Liczy się to co na koniec, a nie w środku rundy. Prawdziwa walka zacznie się dopiero na przełomie maja i czerwca.

Od początku roku przy każdej okazji Magiera musi się tłumaczyć z tego, że nowi napastnicy (głównie Tomas Necid) nie strzelają goli. I nic dziwnego, skoro… nie strzelają. Legia była niepokojąco nieskuteczna już w sparingach. Przyszły mecze o punkty i nic się nie poprawiło. Po spotkaniu z Niecieczą w Warszawie (1:1) syrena alarmowa zawyła już bardzo głośno, kibice dali temu wyraz z trybun. Trener Legii na pytanie, czy planuje w Lubinie wystawienie najskuteczniejszego zimą zawodnika, czyli Miroslava Radovicia (2 gole) w roli napastnika, odpowiedział: – Jest taka możliwość, ale to nie jedyna opcja.
Potem wrzucił kamyczek do ogródka wszystkich ofensywnych piłkarzy, a głównie pomocników. Bo oprócz Radovicia, jednego gola strzelił jeszcze tylko Tomasz Jodłowiec. – Poza tym, że odeszło dwóch napastników, to nasza siła ofensywna jest podobna, jak w poprzedniej rundzie. Wciąż szukamy egzekutora, który zagwarantuje 10-12 goli. Liczę na Rado, liczę na Vadisa, liczę na Hämäläinena, Guilherme, Kazaiszwilego, Necida i innych, że wezmą na siebie ciężar strzelania goli. Bo czasem jedna sytuacja decyduje o wygranej.
Do Lubina nie pojedzie kontuzjowany Jakub Rzeźniczak. Z powodu urazu pod znakiem zapytania stoi też obecność w meczowej kadrze Michała Kucharczyka. – W porównaniu ze składem na Termalicę, w Lubinie jakieś zmiany będą – przyznaje Magiera

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli