Magiera przyniósł Legii spokój, który leczy

Autor wpisu: 2 października 2016 08:27

Legia zagrała z Lechią prawdziwy koncert. Mistrzowie Polski wyglądali jak za najlepszych czasów Stanisława Czerczesowa. Założyli wysoki pressing, strzelili trzy gole, a mogli z dziesięć! Po raz pierwszy w tym sezonie widać było, że to jest DRUŻYNA i to taka, która w końcu ma TRENERA!

Po meczu ze Sportingiem napisałem, że Legia wraca do żywych. Dziwiłem się krytycznym opiniom niektórych ekspertów i części dziennikarzy, że nie ma się co cieszyć z porażki i że miarą upadku jest szukanie plusów w przegranym meczu.
Dziwne. Bo przecież każdy, kto choć trochę zna się na piłce, mógł gołym okiem dostrzec, że w Lizbonie na boisko wyszedł już inny zespół niż ten Besnika Hasiego.
Już wówczas do kilku głów zdążył trafić Jacek Magiera, a zespół zadziałał na zasadzie: Hasi z wozu, koniom lżej. To było widać.
Zresztą w pierwszym meczu bez Albańczyka (przeciwko Wiśle Kraków) dało się zauważyć chęć, w Lizbonie determinację, ale rywal był za silny. W meczu z Lechią była chęć, determinacja i piłkarska jakość. Maszyna parła do przodu tak zdecydowanie, że starła rywali z Gdańska z powierzchni ziemi.

O meczu z Lechią czytaj TUTAJ

Magiera postawił kilka rzeczy z głowy na nogi. A jest człowiekiem i trenerem sprawiedliwym. Steeven Langil dowiedział się, że więcej za sam fakt, iż jest szybki, grał nie będzie. Magiera nie wziął go nawet do szerokiego składu na mecz z Lechią i przed kamerami powiedział wprost, że Langil musi potrenować, żeby odzyskać miejsce w zespole. I że zawodnik wie, nad czym ma pracować. A przypomnijmy, że w Lizbonie miał przerwy w dopływie prądu, gubił krycie i nie przykładał się do defensywy.
Bohaterem meczu z Lechią był Guilherme, strzelec dwóch goli i chłopak z bodaj największym w Legii potencjałem piłkarskim. Wiele razy pisaliśmy na Futbolfejs.pl, że wystawianie Brazylijczyka na lewej obronie jest nie tylko pomyłką, ale wręcz piłkarską zbrodnią. Niestety, Berg i Hasi próbowali z Guilherme głupio eksperymentować na lewej obronie i jeszcze potrafili sobie zjednać klubowych decydentów dla tych chorych koncepcji. Guilherme w ofensywie to jest wielka siła Legii i kto tego nie rozumie, nie powinien zajmować się futbolem.
Bartosz Bereszyński znów wyglądał tak jak za czasów, gdy debiutował w reprezentacji Polski. Grał odważnie, ofensywnie, śmiało wchodził w dryblingi. Po drugiej stronie widzieliśmy Hlouska, który znów przypominał najlepszego obrońcę ligi, jakim był wiosną. Nawet żywcem pogrzebany Hämäläinem ożył. Biegał, strzelał, podawał – zupełnie jak za czasów gry w Lechu Poznań.
A jeszcze Radović. Nareszcie taki, jakiego w Legii oczekujemy. Cały czas pod grą, z genialnymi podaniami otwierającymi i asystą. Sam też miał kilka okazji do zdobycia gola. Nawet ta czerwona kartka – za dwie żółte – była konsekwencją tego, że tak bardzo walczył. A pamiętacie jak wyglądał „Rado” w meczu z Borussią? Wszedł na boisko, zaliczył natychmiast stratę, nawet nie próbował wracać pod własną bramkę, a Legia w tej akcji straciła gola. Serb wyglądał jakby to nie dotyczyło jego drużyny. Dziś widać, że na tej drużynie bardzo mu zależy.
Warto podkreślić, że w meczu z Lechią Legia prowadziła grę, napierała przez całe 90 minut i w ogóle nie miała żadnych problemów fizycznych. A przecież zespół Hasiego na boisku umierał…
Nie mam wątpliwości, że to, co widzieliśmy w sobotę na Łazienkowskiej, to już pierwsze efekty obecności Magiery w Legii. Na razie zdołał odblokować zespół psychicznie (i to ilu zawodników jednocześnie!), a to dało bardzo dużo. Sukces rodzi się w głowie. A że Legia ma olbrzymi potencjał, w ogóle nie było wątpliwości.
Kwestią było jedynie to, że Albańczyk Hasi nie potrafił go wydobyć. Zresztą sami widzieliście, że dopiero w tym tygodniu przedstawił się nam jako Pan Piłkarz Vadis Odjidja-Ofoe. U Hasiego – mam takie przekonanie – nadal walczyłby z nadwagą zamiast z przeciwnikiem. A teraz w końcu wiemy, że grać to naprawdę potrafi.
Zaimponował mi spokój Jacka Magiery. Osobisty spokój, jaki wniósł do tej sfrustrowanej i podzielonej grupy. Spokój, który leczy.
Przekonał legionistów, że warto być sobą i że są w stanie grać na swoim normalnym, wysokim poziomie. Ten spokój u Magiery jest organiczny, on go po prostu ma. Nie skakał do góry po bramkach Legii, ale też nie pajacował przy linii domagając się karnego, gdy piłka uderzyła w rękę jednego z rywali z Gdańska. Godne podkreślenia.
– Dziś byliśmy drużyną na boisku, ale także drużyną po meczu w szatni. Wiem, że wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę, ale tak właśnie mamy grać. Z tą jedną różnicą, że skuteczniej – mówił Magiera. Legia w meczu z Lechią oddała 33 strzały, z czego aż 16 w światło bramki. Niesamowita statystyka! A mówimy o zespole, który dopiero co był pogrążony w kryzysie i lał go w Polsce, kto chciał: Górnik Łęczna, Arka, Termalica, a nawet Górnik Zabrze.
I jeszcze jeden obrazek. 90.minuta meczu z Lechią  i na boisko wchodzi Mateusz Wieteska – swój chłopak. Symboliczne. Legia miała promować i pokazywać nowych graczy, ale albański trener jakoś o tym zapomniał. Magiera nie zapomni. Magiera zna ich od lat. Nie są dla niego jedynie numerami na koszulce.
Dopiero teraz można żałować, że decyzja o rozstaniu z Hasim zapadła tak późno…

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk | Legia Warszawa

  • ursynów

    Fakt, Legia zagrała super, ale nie popadajmy w hura optymizm.Trenera Magierę oceniać będziemy po zakończeniu sezonu(mam nadzieję,że go nie zmienią).Pan Jacek to siła spokoju, w przeciwieństwie do kierownictwa Legii.Bałem się, że to zamieszanie wśród prezesów odbije się na grze w sobotę. Myliłem się,ale to co się dzieje na Łazienkowskiej, przypomina mi magiel na Wiejskiej. Oba te miejsca dzieli rzut beretem( nie mylić z Jóźwiakiem), może w tym tkwi przyczyna tego widowiska? Cieszę się,że trener, młody człowiek zachowuje się tak powściągliwie, nie wiem czy to jak pisze Pan Redaktor, jest organiczną cechą Jacka Magiery, jeśli tak,to wielki atut dla drużyny.Na koniec chciałbym zacytować moją pięcioletnią wnuczkę. Na zadane pytanie przez panią w przedszkolu ,,Co umiem dobrze robić ?- Odpowiedziała – Kibicować Legii”.Wielu z nas , fanów Legii,powinno brać z niej przykład- kibicujmy Legii i trenerowi Magierze – ale róbmy to dobrze

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli