Madej był prowodyrem? Głos obwinionego: Nikogo nie uderzyłem!

Autor wpisu: 13 marca 2017 13:17

Wracamy do piątkowej awantury we Wrocławiu po meczu Śląska z Piastem. Najbardziej poszkodowani okazali się Łukasz Madej i Hebert. Bo dostali po czerwonej kartce. Tylko trudno powiedzieć, czemu właśnie oni albo dlaczego tylko oni.

Piątkowa zadyma po meczu Śląska z Piastem (3:4) była gigantyczna. Pisaliśmy o tym w TYM tekście na gorąco, tuż po meczu. Później do sieci wpadło TO nagranie – na którym widać jej finał. Wielkie kłębowisko piłkarzy w narożniku boiska, a potem w korytarzu prowadzącym do jednej z bram.
Jedno, co wiadomo, że wszystko zaczęło się od desperackiej pogoni za piłką Madeja i Heberta, w wyniku czego obaj wpadli na siebie i się przewrócili. Sędzia Szymon Marciniak skończył mecz, no i się zaczęło. Wygląda na to, że rzucili się wszyscy na wszystkich, a na końcu zapłacili tylko Madej i Hebert.

– Tak naprawdę chodziło o to, że między mną a Mójtą (po sytuacji opisanej powyżej – red.) doszło do lekkiej szarpaniny i wymiany zdań. W to wszystko wmieszał się Hebert, uderzył mnie od tyłu, a ja upadłem na murawę, na co oczywiście zareagowali inni zawodnicy – komentuje dla Futbolfejs.pl Łukasz Madej.

Na nagraniu widać, że potem znów to Adam Mójta atakuje Madeja, zresztą niemal regularnie piorą się wszyscy ze wszystkimi – tak jak pisaliśmy: jak w wiejskiej remizie. Aż trudno wymieniać bohaterów „dramatu”, bo trzeba byłoby wypisać pełne ekipy jednych i drugich. Czemu akurat Madej, obok Heberta, został uznany przez Marciniaka za głównych i w zasadzie jedynych winnych? – Sędzia powiedział, że daje mi kartkę, bo byłem prowodyrem, tylko że ja nikogo w tym całym zamieszaniu nie uderzyłem, a zostałem uderzony! Jasne, potem było szarpanie, była ostra wymiana zdań, wiadomo jak w takich sytuacjach – twierdzi Madej.

W Cafe Futbol Szymon Marciniak odniósł się do swoich ostatnich dwóch meczów, w których pokazał… 22 kartki. „Rozmawiamy z kierownikami po meczach. Twierdzą, że w szatni jest ciśnienie na chłopakach, którego oni nie są w stanie opanować i że… będzie jeszcze gorzej. Doświadczamy tego w ostatnich kolejkach rundy zasadniczej. Te kolejki od 20. do 30. robią się naszpikowane kartkami, a ostatnie sytuacje pokazały, że ciśnienie trudno piłkarzom utrzymać” – mówił wskazując negatywne skutki ESA 37.

Zapytany o to Madej przyznaje: – Sędzia ma rację. Presja podziału tabeli jest duża. Każdy mecz jest ważny, a różnice małe i dochodzi do takich właśnie scysji między piłkarzami.

  • Staszek Anioł

    Właśnie na razie, wbrew pozorom, mało który mecz jest ważny.
    Kilka drużyn jest pewnych lub prawie pewnych gry w grupie A, bo walczy o mistrzostwo i puchary. Dalej jest kolejka o parę dalszych miejsc, ale w zasadzie tylko po to, żeby przebimbać rundę finałową. Większość drużyn z dołu tabeli… też może sobie pozwolić na razie na przechodzenie koło meczu, bo i tak wystarczy wygrać cztery czy pięć meczów w fazie finałowej, żeby utrzymać się niemal na 100%.

    Ale propaganda ESA-37 działa tak mocno, że wydaje się niektórym kopaczom, jakby grali o mistrzostwo świata. Szkoda, że nie mogli tak walczyć w październiku, listopadzie czy grudniu, tylko dopiero teraz!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli