Maciej Dąbrowski reaktywacja. Nie wróci na ławkę? Mocne hasło trenera

Autor wpisu: 17 lutego 2017 10:20

Obok Tomasza Jodłowca to chyba Maciej Dąbrowski jest największym wygranym początku roku u Jacka Magiery. Wyraźnie ubiegł Jakuba Czerwińskiego w wyścigu o pozycję numer „trzy” wśród stoperów. A w zasadzie o pozycję numer… dwa. Trener Jacek Magiera przyznaje wyraźnie: „Wykorzystał swoją szansę”.

Maciej Dąbrowski zagrał w obu tegorocznych meczach Legii na stoperze jako partner Michała Pazdana. Trochę z konieczności – bo przecież złamaną rękę kurował Kuba Rzeźniczak, którego pozycja na środku obrony za Jacka Magiery nie podlegała dyskusji. Na dodatek z Arką grać nie mógł Łukasz Broź, co wykluczyło manewr z przestawieniem na środek Artura Jędrzejczyka.
Z kolei z Ajaksem nie było Jędrzejczyka, co także ograniczało pole manewru. Póki co można stwierdzić więc jedno – Dąbrowski wygrał „pole position” numer 3 w wyścigu po miejsce stopera ubiegając Jakuba Czerwińskiego. Póki co… Bo wystartował z tej „trójki” piekielnie dynamicznie. Dostał szansę i niesprawiedliwością byłoby mówić, że nie zrobił wiele, by ją wykorzystać.

Można powiedzieć – wraca ten „stary”, dobry Dąbrowski i jego atuty, dzięki którym tak fajnie prezentował się w Zagłębiu Piotra Stokowca w poprzednim sezonie. Przede wszystkim widać, że jest świetnie przygotowany fizycznie. Z dawnych zarzutów o „zbyt widocznej” tkance tłuszczowej można się tylko śmiać jak z anegdoty, o której tak naprawdę nikt nie wie, czy była prawdziwą. Ta „fizyczność” ewidentnie dodaje mu pewności. Twardo walczy w powietrzu, nie waha się przy interwencjach, do tego dochodzi bardzo pozytywna mowa ciała. Co ważne na boisku widać, że nie ma sytuacji: lider Pazdan – podwładny Dąbrowski. Pazdan podpowiada Dąbrowskiemu, ale i Dąbrowski podpowiada Pazdanowi, bywa że narzucając pewne rozwiązania.
Legia oba mecze z Dąbrowskim w składzie zagrała na „zero” z tyłu, co nie znaczy, że wszystko w defensywie było perfekcyjne, oczywiście. Arka stworzyła sobie w końcówce przynajmniej dwie świetne okazje do strzału głową, Arkadiusz Malarz też z Ajaksem spocił się kilka razy, a zdarzało się, że duński napastnik Ajaksu Kasper Dolberg oszukał Dąbrowskiego w walce w powietrzu.
Tym niemniej, Dąbrowski oba mecze może sobie zaliczyć na duży plus. Z pewnością podbudowały go przede wszystkim psychicznie, bo jesień była dla niego bardzo trudna. Do Legii trafił po bardzo intensywnym i wyczerpującym miesiącu gry z Zagłębiem w eliminacjach Ligi Europy i ekstraklasy – eksploatowany w każdym meczu do maksimum. W Legii miał wejście… antysmoka. Jego trzy pierwsze mecze to: odpadnięcie z Pucharu Polski z Górnikiem, wstydliwe 1:3 z Arką i lanie z Borussią 0:6. No obraz nędzy i rozpaczy po prostu. U Magiery jesienią zagrał już tylko wszystkiego 46 minut. Jeśli trzeba było korzystać ze stopera spoza pary Pazdan – Rzeźniczak, tym kimś był Jakub Czerwiński.

Zimą Dąbrowski mówił w rozmowie z Legia.net: „Nawet siedzenie na ławce i oglądanie gry drużyny dawało do myślenia. Uczyłem się funkcjonowania klubu (…) Wyciągnąłem wnioski i przez pół roku sporo się nauczyłem. Teraz wracam taki, jaki byłem, a może nawet silniejszy. Nabrałem spokoju i ogłady i mogę pomagać Legii. Będę chciał pokazać, że stać mnie na wiele. Ktoś we mnie nie wierzy? Zrobię wszystko, by udowodnić, że jednak warto mi uwierzyć i zaufać. Że warto uwierzyć, że stać mnie na grę w Legii. Jestem spokojnym, ale jednocześnie zawziętym człowiekiem. Lubie dążyć do celu i go osiągać.”
Kurcze, wygląda na to, że facet faktycznie wie, co chce robić, ma świadomość słabszych i mocniejszych momentów i nie lamentuje, tylko potrafi nad sobą popracować. Dwa ostatnie mecze Legii to wystarczający dowód.

Po meczu z Ajaksem o Dąbrowskiego pytany był Jacek Magiera. Wszak lada chwila do normalnej gry wróci Jakub Rzeźniczak, który z Ajaksem już usiadł na ławce rezerwowych. O dziwo, bo mówiło się, że i do końca lutego może zejść zanim będzie można go dopuścić do normalnej, meczowej walki z rywalem.
Czy wtedy dla Dąbrowskiego zabraknie jednak miejsca? Pytany o obrońcę Jacek Magiera po meczu z Ajaksem zaznaczył: „Nikt nie zamierza sadzać Maćka Dąbrowskiego na ławce. Cieszę się, że mamy wielu zawodników na wysokim poziomie. To pozytywny ból głowy. Sezon jest długi i każdy dostanie szansę. Za Maćkiem dobre dwa mecze, ale o tym, kto zagra z Ruchem będziemy myśleć w sobotę. Na pewno postawimy na zawodników, którzy dadzą nam największą szansę na zwycięstwo.”
W piątek trener Magiera uzupełnił swoją ocenę Dąbrowskiego – znów pozytywnie: „Sztuką jest wykorzystać szansę, a Maciek ją wykorzystał. Rozegrał dobre spotkanie, a mam nadzieję, że nadal będzie sumiennie pracował, tak jak to było do tej pory. Był w trudnej sytuacji. Przychodząc do tego zespołu musiałem na kogoś postawić. Postawiłem na tych piłkarzy, których znałem. Maciek często był poza kadra meczową. Był tym, który więcej trenował niż grał. Ale nie marudził, pracował, a ja cenię takich piłkarzy, którzy podciągają rękawki, nie burzą przy tym atmosfery, tylko ją budują.” I dodał: „Decyzję o tym, kto gra, podejmujemy zawsze w ostatniej chwili. A decydują o tym różne rzeczy. I taktyka, i wzrost, i szybkość, i to, czy będziemy wyprowadzali piłkę od bramkarza, czy będziemy grali z pominięciem drugiej linii. Kibice, dziennikarze o wielu rzeczach nie wiedzą. Czasami piłkarz, który przez trenera jest oceniony najwyżej, dostaje negatywne noty widzów.”
Dopytywany, kto zagra na środku obrony, odparł enigmatycznie: „Wiem, ale nie powiem”.

Magiera po meczu z Ajaksem za telewizją klubową Legii Warszawa:

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli