Maciej BARTOSZEK: Z Legią jeszcze nie przegrałem. Z Magierą zresztą też. A historia podobno lubi się powtarzać…

Autor wpisu: 14 kwietnia 2017 17:16

Śmiali się ze mnie, gdy byłem w Chojniczance i mówiłem, że ten zespół stać na awans do ekstraklasy, śmiali się też, gdy po przyjściu do Kielc zapowiedziałem, że Korona powalczy o górną ósemkę. I jesteśmy bardzo blisko celu. A na Legii zagramy, jakby to był dla nas najważniejszy mecz w sezonie – mówi nam Maciej Bartoszek. Z trenerem Korony porozmawialiśmy przed finiszem rundy zasadniczej.

FUTBOLFEJS.PL: Maciej Bartoszek z Legią jeszcze nie przegrał, z Jackiem Magierą zresztą też. To chyba dobre statystyki dla pana przed meczem na Łazienkowskiej?
MACIEJ BARTOSZEK: Chyba dobre (śmiech). Tak się faktycznie złożyło, że w swoim pierwszym sezonie pracy w ekstraklasie, gdy prowadziłem GKS Bełchatów, Legia nie znalazła na nas sposobu. Dwa razy wygrałem z nią po 2:0, dziś więc jak przypominają mi o tym, to śmieją się, że mam na Legię patent. I że historia lubi się powtarzać. No to ja nie miałbym oczywiście nic przeciwko temu, by się powtórzyła, czyli 2:0 dla mojej drużyny.

Z Magierą spotkaliście się w pierwszym meczu tego sezonu, w zupełnie innej lidze, prowadząc zupełnie inne drużyny. Wraca pan jeszcze pamięcią do tamtego spotkania?
Faktycznie, zmierzyliśmy się w Chojnicach. Magiera prowadził Zagłębie, ja Chojniczankę. Było 2:2 – to akurat dobrze pamiętam. I kto mógł się wtedy spodziewać, że jeszcze w tym samym sezonie spotkamy się w ekstraklasie? To pokazuje, jak zaskakujące potrafią być losy trenerów. Ale to już będzie zupełnie inny mecz, inne realia, inna sytuacja. Tak więc wracanie do tamtego spotkania i próbowanie wyciągać jakichś wniosków z niego większego sensu nie ma.

Na Koronę z Hamalainenem i Necidem – nawet w pierwszym składzie?

To jaki ma pan tym razem sposób na tę Legię?
Widzę, że już zaczyna się nakręcać koniunkturę przed tym spotkaniem, co? Nie mam żadnego konkretnego sposobu, bo to w gruncie rzeczy nie chodzi o sposób, o coś, co wymyśli się na ten jeden raz, ale o to, by w tym meczu zagrać od początku do samego końca maksymalnie skoncentrowanym. Będę chciał, żeby piłkarze podeszli do tego spotkania bardzo mocno zmotywowani. Psychika to będzie klucz, dlatego bardzo ważne jest, by w to spotkanie wejść dobrze mentalnie, byśmy go nie przegrali jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Chodzi o to, by się nie przestraszyć i nie pęknąć jeszcze przed meczem?
Właśnie. Grając na Legii, trzeba być skoncentrowanym i przede wszystkim konsekwentnym przez 90 minut, a jak trzeba, to i nawet 93 czy 94 minuty.

Ale też z drugiej strony ta Legia mimo wszystko jest do ugryzienia w Warszawie, co pokazał chociażby Ruch – że jak się ma pomysł i się tej Legii nie przestraszy, to można u niej wyszarpać punkt albo nawet trzy?
Ja mam akurat inne zdanie i podchodzę do tego trochę inaczej. Uważam, że Legia jest bardzo mocna i to, że gdzieś tam się potknęła, nie oznacza, że będzie się potykać co tydzień czy co dwa tygodnie. Natomiast inna sprawa, że w tej lidze każdy mecz ma swój niepowtarzalny scenariusz. Tutaj trzeba upatrywać swojej szansy. I my będziemy musieli wznieść się naprawdę na bardzo wysoki poziom, by przeciwstawić się Legii. Fajnie by było zaprezentować się wreszcie na wyjeździe z dobrej strony i wygrać, bo to zwycięstwo bardzo by nas przybliżyło do zakończenia rundy zasadniczej w górnej ósemce.

Złośliwi powiedzą, że gdyby mecz był w Kielcach, to może mielibyście szansę, ale wy na wyjazdach tak skuteczni jak u siebie nie jesteście.
Z drugiej strony paradoksalnie można też powiedzieć, że gdzie się przełamać na wyjeździe, jeśli nie na Legii? Na mecz z takim rywalem nie trzeba nikogo dodatkowo motywować.

Rozmawiacie ze sobą o tym, dlaczego Korona na wyjazdach jest zupełnie inną drużyną niż u siebie?
Pewnie, że rozmawiamy, ale proszę zwrócić uwagę na to, że w tej rundzie nie tylko my mamy problem ze zdobywaniem punktów na wyjazdach. Zresztą mało kto podkreśla, że jesteśmy jedynym zespołem, który ma za sobą serię siedmiu domowych zwycięstw z rzędu i myślę, że to nas broni. Gdybyśmy wygrali raz tu, raz tam i mieli w sumie tyle samo punktów, ile mamy teraz, to mówiono by, że Korona świetnie sobie radzi, że regularnie punktuje i tak dalej. A tak mówią o nas: „No niby fanie i dobrze grają, ale tylko u siebie”. Może tak jest, ale spokojnie – ja się nie zrażam, bo widzę, ile punktów ten zespół zdobył i jak blisko jest osiągnięcia celu, dla którego tu przyszedłem, czyli załapania się na koniec rundy zasadniczej do grupy walczącej o mistrzostwo i europejskie puchary. Pamięta pan, gdzie Korona była w tabeli, zanim objąłem ten zespół, prawda? To tak naprawdę pokazuje, jak dobrą pracę wykonała przez ten czas drużyna. Śmiali się ze mnie, gdy zaraz po przyjściu do Kielc mówiłem, że to zespół, z którym spokojnie można powalczyć o górną ósemkę. Tak samo jak śmiali się ze mnie w Chojniczance, gdy w poprzednim sezonie walczyłem o utrzymanie w pierwszej lidze. A nam udało się nie tylko utrzymać, ale i w kolejnym sezonie zbudować zespół na miarę walki o ekstraklasę.

Ale to chyba dobrze, kiedy najpierw się śmieją, a potem robią duże oczy ze zdziwienia, prawda?
Zgadza się (śmiech). I nie ukrywam, że bardzo się z tego powodu cieszę.

Wracając do meczu z Legią – teoretycznie możecie sobie pozwolić nawet na porażkę, bo do górnej ósemki wystarczyć może wygrana u siebie w 30. kolejce z Termaliką. Taki mały komfort?
Teoretycznie można powiedzieć, że dzięki temu zawodnicy może nie będą tak pospinani jak dotychczas na wyjazdach, ale prawdę mówiąc, takie myślenie może być zgubne. Dlatego broń Boże nie wolno nam tak myśleć. My do Warszawy musimy jechać po punkty, a nie na wycieczkę. O Termalice teraz nikt nie ma prawa myśleć, bo może się przeliczyć. Na Legii musimy zagrać, jakby to był nasz najważniejszy mecz w sezonie. Inaczej sobie tego po prostu nie wyobrażam.

Po zmianach właścicielski w Koronie w pańskiej sytuacji nic się nie zmieniło?
Na tę chwilę nic się nie zmieniło, wszystko jest tak, jak było dotychczas. Zresztą dla mnie wciąż najważniejsze jest jak najlepiej wykonywać swoją pracę, a nie zastanawiać się, co będzie za dwa czy trzy miesiące. Na tym się koncentruję i robię to, co do mnie należy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Korona Kielce | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli