Legia zostawia dobre wrażenia, ale to Ajax zostaje w grze

Autor wpisu: 23 lutego 2017 21:44

Legia miała zagrać z Ajaksem w Amsterdamie jak Ruch w niedzielę w Warszawie. I zagrała, nawet lepiej. Tyle że Ajax spisał się o wiele lepiej niż Legia w meczu z Ruchem. A i mistrzowie Polski nie mieli tyle szczęścia, co ostatnia drużyna ekstraklasy.

Szkoda, szkoda, szkoda…
Szkoda, bo było bardzo blisko.
Szkoda, bo Ajax w przekroju dwóch spotkań był lepszy, ale mistrzowie Polski ambicją, poświęceniem zniwelowali różnicę, jaka dzieli te zespoły.
Szkoda, że Legia nie zagrała tak odważnie dłużej niż przez ostatnie 20-25 minut spotkania w Amsterdamie. Faktem jest, że ekipa Jacka Magiery zmusiła rywali do bardzo dużego wysiłku.

Magiera rozegrał ten mecz w sposób przewidywalny i logiczny – wyjściowy skład, zmiany. Spośród wszystkich sensownych opcji, które miał do wyboru wybrał tą najbardziej oczywistą. Kluczowe zmiany? Wystawienie od pierwszej minuty w roli najbardziej wysuniętego napastnika Michała Kucharczyka zamiast Tomasa Necida oraz Guilherme (lub jeśli ktoś woli – Vako Kazaiszwilego) za pauzującego za kartki Miroslava Radovicia. Plan był jasny – w Amsterdamie mistrzowie Polski nastawili się na granie z kontry. Nie mieli specjalnie wyboru, bo gospodarze od pierwszej minuty tak ich zepchnęli do defensywy, że czasami pozostawała im jedyna opcja – „dzida” do przodu na Kucharczyka.
Przez większość spotkania piłkarze Legii musieli się bardzo napracować, żeby piłkę zdobyć. Gospodarzy nikt w tym roku nie zmusił do gry w takim tempie i z takim poświęceniem. Kluczem w grze Ajaksu jest szybka wymiana podań. Czasem ta wymiana jest szybsza, czasem wolniejsza. Przeciwko Legii gospodarze musieli wrzucić najwyższy bieg. I czasem legioniści po prostu nie nadążali, mogli bronić się poświęceniem, ambicją. Różnica klas była widoczna jak na dłoni. Ta różnica to ten ułamek sekundy przy przyjęciu piłki, przy odegraniu, dokładność podania, a przede wszystkim zrozumienie, gra na pamięć. Na zasadzie – mogę spokojnie tam zagrywać w ciemno, bo wiem, że kolega tam będzie. Tego Legii jeszcze brakuje. Dlatego najpewniejszą opcją był szybki kontratak.

Często była to dzida na Kuchego, ale była jedna, może dwie akcje z kilkoma szybkimi podaniami. W ten sposób Legia stworzyła najgroźniejszą okazję. Gdyby obrońca Ajaksu miał mniejszego buta o jeden numer, to Vadis Odjidja-Ofoe mógł strzelić na 1:0. Wszystko tu było mądrze rozegrane – wyprowadzenie piłki przez Guilherme, podanie do Kucharczyka, dogranie „Kuchego” i wbiegnięcie Vadisa.

Legia mogła ten mecz wygrać. Mogła, gdyby zagrała perfekcyjnie i trafiła na gorszy dzień rywali. Ale gdy piłkarze Ajaksu grają na sto procent, prawdopodobieństwo pokonania ich spada znacznie, tu już można liczyć na łut szczęścia. A jeśli i tego brakuje? No to pozostaje paciorek.
Legii szczęścia zabrakło w Amsterdamie, bo stracili gola wcale nie z najgroźniejszej sytuacji. Malarz przy strzela Dolberga interweniował książkowo – jeśli musisz wybić piłkę, to wybijaj ją do boku, a nie przed siebie. Tyle że z boku zamiast jednego z obrońców Legii (Łukasza Brozia) stał obrońca Ajaksu Nick Viergever.

Kto wie co by było, gdyby od pierwszej minuty w środku pomocy grał Thibault Moulin zamiast kogoś z dwójki Michał Kopczyński – Tomasz Jodłowiec. Widać było, że Francuz jeszcze nie jest w rytmie, brakuje mu wyczucia, ale to była kwestia kilkunastu minut, zanim ten rytm złapał. I odkąd wszedł na boisko (w 57. minucie) Ajax coraz bardziej musiał się cofnąć i drżeć o wynik. No, może nie tylko drżeć, bo gdyby wykorzystał którąś kontr, to byłoby pozamiatane.
Być może wcześniej mógł wejść Necid. Gdy po stracie gola Legia przycisnęła, gdy do ataku skrzydłami włączyli się Broź i Hlousek i zaczęli dośrodkowywać w pole karne, piłka fruwała nad głowami najniższych na boisku Guilherme i Kazaiszwilego. To był czas, kiedy potrzebny był rosły napastnik. Do zmiany doszło kwadrans przed końcem – zszedł Guilherme, na skrzydło powędrował Kucharczyk. No i dośrodkowania się urwały. A gdy jedno poszło, to Necid z Chimą-Chukwu pobiegli w pole karne w to samo miejsce, niewiele brakowało, a by na siebie wpadli. Piłka poleciała gdzie indziej. Detal, ale to właśnie pokazuje, że Legia wciąż nie jest zgrana. Ajax miał przewagę, bo przed rywalizacją w 1/16 finału Ligi Europy miał już 5 spotkań ligowych. To jest przewaga, której nie da się zignorować. Mistrzowie Polski wstydu nie przynieśli, zostawili po sobie dobre wrażenie, ale to Holendrzy grają dalej. Radość, ulga i zmęczenie na twarzach gospodarzy po ostatnim gwizdku sędziego mówiła dużo. Tak trudnego i zaciętego spotkania Ajax w tym roku jeszcze nie zagrał. Ale dla piłkarzy i kibiców Legii, to raczej marne pocieszenie…

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli