Legia znokautowana w Gdańsku. A Czerczesow gra w rosyjską ruletkę

Autor wpisu: 11 maja 2016 22:41

Zamiast przypieczętowania mistrzowskiego tytułu, jest potworny kac. Lider Ekstraklasy został w Gdańsku sprowadzony na ziemię i wraca do Warszawy z traumą. Traumą, z którą z Gdańska wracał już nie raz. A ponieważ wygrał też Piast z Ruchem (3:0), o tytule mistrzowskim zdecydują niedzielne mecze Legii z Pogonią w Warszawie i Piasta z Zagłębiem w Gliwicach.

Jeśli Henning Berg był krytykowany za ciągłe rotacje w składzie, to jak nazwać to, co zrobił w Gdańsku Stanisław Czerczesow? Sabotaż?
Na lewej obronie Tomasz Brzyski, który ostatni raz grał w piłkę kilka miesięcy temu. Na środku Adam Hlousek, który w Legii na tej pozycji nie grał jeszcze ani razu. I dalej na skrzydłach Michał Masłowski i Michaił Aleksandrow, na środku Stojan Vranjes i Guilherme. Z ławki rezerwowych weszli potem Michał Kopczyński, Bartosz Bereszyński i Łukasz Broź.
Oj, namieszał dość mocno pan Staszek, namieszał.
Być może teraz już wiemy, dlaczego był tak zdenerwowany na wtorkowej konferencji prasowej. Po prostu wymyślił sobie, że mecz w Gdańsku odpuści i chyba… ta myśl nie dawała mu spokoju. Postanowił, że oszczędzi kilku podstawowych graczy, którzy mogą złapać kartkę i nie zagrać w ostatniej kolejce z Pogonią. Michał Pazdan przyjechał do Gdańska, ale nie znalazł się w meczowej kadrze, Michał Kucharczyk i Ariel Borysiuk usiedli na ławce. Nie grał też Tomasz Jodłowiec, ale jemu akurat dokuczał uraz. Nic nie słyszeliśmy wcześniej, żeby źle się czuł Pazdan, Borysiuk albo Kucharczyk. Prezes Bogusław Leśnodorski znał plan Czerczesowa już kilka godzin przed spotkaniem i chyba czuł pismo nosem.

Chciałoby się napisać: Prezesie, widziałeś i nie grzmiałeś?! Trudno przecież potraktować to jako żart. Często tego typu kalkulacje – ten mecz odpuszczamy, żeby zagrać na sto procent w następnym – kończą się fatalnie. Czyżby w Czerczesowie obudziła się nutka hazardzisty i postanowił zagrać w ekstremalną wersję ruletki – tę rosyjską?
We wtorek rosyjski trener nie chciał rozmawiać o niczym innym niż zbliżającym się spotkaniu. Zero uśmiechu, ani jednego żartu, tylko to srogie spojrzenie. Rozkręcił się jedynie wtedy, gdy padło pytanie, którego oczekiwał: co myśli o rywalu. Wtedy z ust Czerczesowa wydobył się potok komplementów pod adresem Lechii. I nie było to puste gadanie, tylko, jak się okazało, najczystszy respekt, podszyty chyba strachem.
Do przerwy Lechia schodziła prowadząc 1:0 po pięknym uderzeniu Sławomira Peszki. Jeśli selekcjoner Adam Nawałka nie zamierzał powoływać Peszkina na zgrupowanie kadry, to w tym momencie mogłoby mu się zrobić głupio.
Gospodarze powinni prowadzić co najmniej trzema bramkami, bo co chwila wjeżdżali w pole karne Legii jak w masło. A propos, Michał Masłowski – to nazwisko, które wzbudziło najwięcej kontrowersji. Były piłkarz Zawiszy Bydgoszcz znalazł się w wyjściowej jedenastce i od razu też na językach kibiców. Nie były to ani ochy, ani achy, na jego głowę wylano kilka wiader pomyj. I „Masło” swoją grą nikogo nie przekonał, że niesłusznie – zmarnował dwie okazje, jedną bardzo dobrą, drugą dobrą.
A Lechia? Przez 90 minut grała tak, jak to sobie wyobraża trener Piotr Nowak – twardo, odważnie, inteligentnie, szybko, z polotem. Lechia miała w tym meczu wszystkie zalety, którymi chcielibyśmy opisywać mistrza Polski. Na 2:0 podwyższył lider zespołu, Milos Krasić. Serb na koniec sezonu pokazuje formę i klasę z dawnych, najlepszych lat.
W meczu stała się też jeszcze jedna rzecz, której Czerczesow nie przewidział. Za dwie żółte kartki (i czerwoną) boisko opuścił Igor Lewczuk. Na szczęście dla niego jest to bez znaczenia w kontekście spotkania z Pogonią. Ale przecież trener Legii mógł dojść do wniosku, że jego piłkarze mogą nałapać nie żółtych, ale czerwonych kartek. I do tego nałapać kontuzji. Może więc warto było oddać ten mecz walkowerem?

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Hit | Lechia Gdańsk | Legia Warszawa

  • wkurzony ursynów

    Wiatr od morza!
    Chociaż nie było sztormu, to Legia poszła na dno jak Titanic,ale ma jeszcze szanse się wynurzyć.No chyba ,że komandir Czerczesow znowu coś wymyśli. To nie ruletka,to kalkulacja,taka typowo wschodnia kalkulacja.Ale żeby się gość nie przeliczył. Minęły czasu,gdy Pogoń i Legia trzymały sztamę, a na Łazienkowskiej portowcy dostawali bęcki. To se ne wrati. Pan Czerczesow może być zmuszony w niedzielę do sepuku.Zastanawiam się,jak można w ten sposób olać kibiców,wystawiając graczy, którzy nie powinni być w kadrze meczowej.Masłowski, Kopczyński,to gracze do drugiej drużyny, na III Ligę. Bał się wykartkowania ,to nie do pomyślenia w profesjonalnym klubie . Ten skład to na Chojniczankę, ale nie na Lechię. Legia nie ma ostatnio szczęścia do trenerów, jak nie Berg, to Czerczesow.Chodzę na mecze Legii od przeszło 50 lat, wiele widziałem, ale takiej kpiny z fanów Legii nigdy. Ktoś powiedział, że Bóg kocha wariatów, tylu ich stworzył.Teraz trzeba mieć tylko wiarę,że jednemu z nich w niedzielę pobłogosławi.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli