Legia zagra w Lidze Mistrzów. Tylko dlaczego zabrali nam święto?

Autor wpisu: 23 sierpnia 2016 11:12

Trudno rwać szaty z powodu tego, że mamy to, na co czekaliśmy 20 lat - Ligę Mistrzów. I że mistrz Polski dostanie przynajmniej jakieś 80 milionów złotych

Legia Warszawa 21 lat temu w grupie Champions League pokonała mistrzów Anglii. I z grupy tej wyszła. Dziś jej trener tak dalece obawia się półamatorskich mistrzów Irlandii, że odpuszcza mecz Lotto Ekstraklasy. Czy aby na pewno mówimy o postępie?

Dziś Legia awansuje do Ligi Mistrzów. To przesądzone. Nie dlatego, że jest tak mocna. Dlatego, że rywal jest tak słaby – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Legia miała cholerne szczęście w losowaniu i trzeciej rundy, bo trafiła na zespół z pięcioma nastolatkami w składzie, i play off, bo trafiła na zespół o klasę słabszy od wszystkich pozostałych. Prezes Bogusław Leśnodorski podsumował to: „Szczęściu trzeba umieć pomagać”. Oczywiście. I trudno mieć o to do Legii pretensje. Tego szczęścia zabrakło na przykład Wiśle Kraków. Trzy minuty przed końcem meczu z APOEL, trzy minuty przed końcem meczu z Panathinaikosem.

Trudno rwać szaty z powodu tego, że mamy wreszcie to, na co czekaliśmy 20 lat – Ligę Mistrzów. I że mistrz Polski dostanie przynajmniej jakieś 80, a może 100 milionów złotych, które może wydać na co zechce, a wyda je na rozwój, a nie na transfery – bo takie są zapowiedzi szefów. Darowanemu koniowi…
Ale też trzeba zauważyć, że Legia trochę tego święta sama nam odebrała. Mogła być euforia, zostanie satysfakcja. Cztery mecze w Lotto Ekstraklasie – trzy remisy i jedna porażka plus okoliczności przegranej z Arką plus wstydliwy występ w Zabrzu w Pucharze Polski nie zbudowały wizji Legii mocarnej. Jeśli dodać skromniuteńkie 1:0 z Trenčinem i paniczną obawę trenera Besnika Hasiego przed rewanżem z Dundalk, mimo 2:0 na wyjeździe, to raczej wizję Legii strachliwej i wycofanej. Przykre.

W sezonie 1996/97 Legia zmierzając do Ligi Mistrzów wyeliminowała IFK Goeteborg, rok później Widzew – Broendby. Rywali o sile nieporównywalnej do nawet ich siły dzisiejszej, choć i tak dziś to siła nieporównywalna z Dundalk. Do dziś o tamtych meczach krążą legendy, opowiada się historie, pisze książki, kręci filmy. O drodze Legii do Ligi Mistrzów 2016/17 nikt nie będzie pamiętał i nikt nie nakręci o tym filmu. Bo to beznadziejnie nudne. Może ten wątek pojawi się w jakiejś książce o jednym gościu – Nemanji Nikoliciu. Tyle.
Legia 21 lat temu w grupie zmierzyła się z mistrzem Anglii, mistrzem Rosji i mistrzem Norwegii (przy czym ówczesny Rosenborg to poziom mniej więcej dzisiejszego Basel). I z tej grupy wyszła. Mistrzom Anglii nie dała się pokonać. Rok później Widzew w grupie miał mistrza Niemiec – i późniejszego triumfatora LM, mistrza Hiszpanii i mistrza Rumunii. Grupy nie przeszedł, ale z Borussią walczył na całego – remis w Łodzi i 1:2 w Dortmundzie. W Madrycie z Atletico przegrał 0:1, tylko w Łodzi został zdominowany.
I w przypadku Legii, i Widzewa tliła się wówczas nadzieja na wyjście z grupy (w przypadku Legii – zrealizowana), dziś takiej nadziei nie ma. Jeśli jest jakakolwiek, to na to, by wp… nie był zbyt duży. Innymi słowy, by zachować twarz i honor, a nie tylko liczyć tracone gole. Wojciech Kowalczyk gorzko zażartował ze słów Roberta Lewandowskiego, który powiedział, że chciałby Legię w Lidze Mistrzów. „Fajnie mieć króla strzelców po dwóch meczach” – rzucił Kowal na Twitterze. I to w punkt oddaje dzisiejsze miejsce Legii w prestiżowych rozgrywkach.

Legia zagra w Lidze Mistrzów. Poza potężną kasą – w takiej dyspozycji, jak prezentowana obecnie – nic w niej nie zdobędzie. A nawet wystrzelony w kosmos budżet nie zapewnia jeszcze gry o Ligę Mistrzów także za rok. Do tego trzeba obronić mistrzostwo. Dziś Legia do lidera z Gdańska traci 7 punktów, ile będzie ich traciła na koniec jesieni? Zakładając, że jednak przeciwko Realowi Madryt, Borussii Dortmund czy Lyonowi nie da się nie grać pierwszą jedenastką, a zmiennicy w lidze nie są w stanie poradzić sobie z beniaminkiem. No i że rywalami w wyścigu o koronę nie jest pozlepiany naprędce Piast Gliwice, tylko świadome celów Lechia Gdańsk czy Zagłębie Lubin.

Miało być święto, zostało zdroworozsądkowe liczenie kasy. Na polskie warunki też dobrze, oczywiście. Ale czy aby na pewno o to w tym wszystkim chodziło?

Inne artykuły o: Blogi | Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • GerardBukowski

    Kasa zamias na wzmocnienia pójdzie na długi

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli