Legia zadała Lechowi trzeci cios. Kolejorz może się nie podnieść

Autor wpisu: 17 maja 2017 22:46

Legia po raz trzeci w tym sezonie pokonała Lecha. Tym razem wypunktowała rywala po mistrzowsku. Chociaż momentami Kolejorz miał przewagę w posiadaniu piłki, to wygrana gospodarzy ani przez chwilę nie podlegała dyskusji. Znowu pokerową zmianę zrobił Jacek Magiera, ale tym razem wyjął z rękawa innego dżokera niż zwykle

W meczu Legii z Lechem było trochę walki, było sporej dobrej piłki, było trochę sztuczek technicznych, ale we wszystkich tych elementach górowała Legia. Michał Żewłakow, czyli dyrektor sportowy ekipy ze stolicy, powiedział we wtorkowym wywiadzie dla Futbolfejs, że w tym spotkaniu o wygranej może zdecydować głowa. Wygra drużyna, która szybciej opanuje nerwy. Legia opanowała je chyba już w tunelu, albo jeszcze w szatni, bo na boisku żadnych nerwów nie było po niej widać. Od pierwszej minuty mistrzowie Polski wyglądali tak, jakby dalej grali mecz z Termaliką. Był luz, była zabawa z rywalem, ale zabawa odpowiedzialna. Gospodarze mocno zawęzili rywalom pole gry, przycisnęli ich do pola karnego. I na połowie Lecha ustawiali kwadraty i trójkąty, w których wymieniali piłkę.

Pierwszy gol padł szybko, bo już w 8. minucie.  W momencie, gdy defensywa Lecha odważyła się podejść wyżej. Maciej Dąbrowski podał z własnej połowy do Vadisa Odjidji Ofoe, piłkę przeleciała nad głowami obrońców gości. Podanie idealne pod warunkiem, że adresowane do zawodnika, który potrafi zrobić z niego pożytek. Trafiło na Vadisa, który wszystko zrobił tak jak trzeba – przyjął kierunkowo, wbiegł w pole karne i huknął nie do obrony.

Lech po golu przez następny kwadrans chwiał się na linach. Legioniści złapali jeszcze większy luz, kontry lechitów momentalnie kasowali. Niebezpieczeństwo stwarzał jedynie szybki Maciej Makuszewski. Po jednym z jego rajdów Guilherme musiał ratować się faulem, bo nie mógł go dogonić. Brazylijczyk dostał żółtą kartkę.
Poznaniacy ocknęli się jakieś dziesięć minut przed przerwą. Doszli do wniosku, że muszą zagrać odważniej. Zaatakowali. Sporo zamieszania na lewym skrzydle robili Mihai Radut i Volodymyr Kostevych.

Podobnie wyglądała w ich wykonaniu większość drugiej połowy. Lech próbował, ale im bliżej pola karnego Legii, tym mniej pomysłów na stworzenie jakiejś konkretnej akcji. Arkadiusz Malarz miał jedną poważniejszą interwencję w całym spotkaniu. Ciężar gry brał na siebie Odjdidja. To facet, który potrafi przebiec z piłką trzy-czwarte boiska. Skupia na sobie uwagę czterech-pięciu rywali.

W dwóch poprzednich meczach tych drużyn bohaterem był Kasper Hämäläinen. Fin wchodził na boisko w końcówkach i strzelił dwa zwycięskie gole. W niedzielę wbił dwie bramki Niecieczy. Nie przekonał jednak trenera Jacka Magiery na tyle, by ten posłał go do gry przeciwko swojej byłej drużynie od pierwszej minuty. Jak dżoker, to dżoker. Tym razem jednak to nie Fin był asem wyciągniętym z rękawa Magiery, ale Michał Kucharczyk, który wszedł na boisko po Hämäläinenie. I to było pokerowe zagranie trenera Legii. Magiera doskonale wiedział, że im bliżej końca spotkania, tym Lech podświadomie będzie parł do przodu. Mocniej, ale też chaotyczniej. Kucharczyk był Magierze potrzebny, żeby w tych trudniejszych momentach wyprowadzić decydujący cios. Plan znowu się powiódł, wszystko przebiegło tak, jak obmyślił trener mistrzów Polski – Tomasz Jodłowiec podobnie jak Moulin przy pierwszym golu. Tym razem „Kuchy” miał przed sobą autostradę do bramki. No i jak to na Kucharczyka przystało, przyszedł mu do głowy szalony pomysł, by przerzucić piłkę nad Matusem Putnockim i w ten sposób go minąć. Udało się ośmieszyć rywala, bo akcję zakończył wbiciem piłki do bramki głową. W tym momencie Lech był na deskach i mógł co najwyżej wierzgać nogami.

Najpierw porażka w Warszawie w finale Pucharu Polski, teraz przegrana z Legią na Łazienkowskiej. Wkrótce może się okazać, że Kolejorz nie tylko stracił dwie korony, ale będzie się desperacko bił o miejsce na podium. Po dzisiejszym meczu na najwyższym miejscu ląduje Legia. I wiele wskazuje na to, że mistrzowie Polski wstrzelili się z formą w odpowiednim momencie. Był to już trzeci wygrany mecz z rzędu i trzeci do zera.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli