Legia wysłała efektowny telegram do Astany

Autor wpisu: 19 lipca 2017 23:22

IFK Mariehamn był idealnym rywalem dla Legii na odbudowanie pewności po wpadce w ligowym meczu z Górnikiem Zabrze. To trochę jak w boksie: po porażce daje się bokserowi jakiegoś „leszcza” do oklepania. Legia zasłużenie wygrała wysoko 6:0 i należą jej się gratulacje. Choć – szczerze mówiąc – były w tym meczu takie momenty, że mina Jacka Magiery była nieszczególna.

Trener Legii słusznie potraktował ten mecz jako sparing, dając pograć tym, którzy szans na grę mieli mniej albo w ogóle (Łukasz Moneta, Rafał Makowski, Sebastian Szymański, Konrad Michalak, czy – starszy w tym gronie – Radosław Cierzniak).
Trzeba przyznać, że Legia ma zdolną młodzież. Moneta sporo szarpał na lewym skrzydle i nawet fakt, że z czterech metrów nie wbił gola Finom nie obniża mu noty. Jest szybki, silny, waleczny. Drugi „szarpak” Konrad Michalak również dobrze pokazał się warszawskiej publiczności. Wiosnę spędził w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec i już tam udowadniał, że może być niezłym grajkiem. Legia ściągnęła go z powrotem na Łazienkowską i był to bardzo mądry ruch. Potwierdził to nie tylko gol tego piłkarza, ale także akcje, które robił na skrzydle. Jedyny problem Michalaka i Monety jest taki, że w Legii oba skrzydła są silnie obsadzone, a wygranie rywalizacji z Guilherme czy Nagy’em jest – na dzisiaj – jeszcze niemożliwe. Ale chłopaki łapią minuty, zbierają doświadczenie i czekają na swój czas.
Do podstawowej „jedenastki” bliżej ma Szymański. To wielki talent. Ma dopiero 18 lat, lubi i umie grać z fantazją. Znakomita technika, dobre uderzenie, niezły drybling i odwaga. Przyszłość należy do tego młokosa. Magiera dawał mu szanse gry w poprzednim sezonie i widać, że nie robił tego na wyrost. Szymański strzelił gola, ale akcja, w której „rowerkiem” przerzucił piłkę nad rywalem – po podaniu od Hämäläinena – była jeszcze bardziej efektowna. Brawo.
A jak zagrali starzy? Też bardzo dobrze, ale warto pamiętać o klasie przeciwnika…
Thibault Moulin i Dominik Nagy mogli sobie pucharową środę spokojnie odpuścić. Oni są w formie, ich sprawdzać nie było trzeba. Ale już całej formacji obronnej, która zawiodła w Zabrzu wspólne pobieganie po zielonym boisku na pewno nie zaszkodziło.
Michał Pazdan wrócił do gry po chorobie i od razu wprowadził do linii defensywny nie tylko dużo jakości, ale także spokoju. Czyli właśnie tego, czego brakowało Legii w podbramkowych sytuacjach w Zabrzu. Choć i Pazdanowi raz zagrzała się głowa. Wiemy, że to przypadek.
Z pomocników najlepiej pokazał się Guilherme. Fantastyczny gol, a do tego mnóstwo technicznych „bajerów”. A to efektowny wachlarz, a to podanie krzyżakiem, albo jakaś inna „błyskotka”. Brazylijczyk pokazał, że wie po co ludzie przychodzą na stadion. To się naprawdę dobrze ogląda. Legia musi zrobić wszystko, żeby go zatrzymać. Po odejściu Vadisa nie może sobie pozwolić na stratę dwóch, tak kreatywnych, graczy w jednym okienku transferowym.
Z kolei Krzysztof Mączyński na razie dopiero dociera się z nowymi kolegami. Trochę wolniej to idzie niż się spodziewano, bo przecież kupiono gotowego do gry reprezentanta Polski, ale na pewno idzie to w dobrym kierunku. Kilka razy znakomicie dogrywał. Strzały z dystansu jeszcze do poprawy. „Mąka” uderzał z pozycji nieprzygotowanych, więc szans na sukces nie było, ale wydaje się, że podejmował te próby właśnie dlatego, żeby silniej zaakcentować swoją obecność w Legii. Ale cierpliwości, bramki też przyjdą. Na teraz najważniejsza jest jakość w rozegraniu i budowaniu akcji. A z tym jest u Mączyńskiego coraz lepiej.
Duże ukłony dla Kucharczyka za to, że po kontuzji pokazał się tak, jak tego oczekiwali kibice. Pierwszy gol to była firmowa akcja „Kuchego” – gaz, depnięcie, wykończenie. Rzeczywiście jest tak, jak sam zapowiadał: „napastnik w Legii? Będzie w połowie lipca”. I rzeczywiście jest! Kucharczyk wcale nie jest skazany na to, że przegra rywalizację w ataku z kupionym właśnie Albańczykiem Sadiku czy Włochem Pasquato.
Dobrze, że cały mecz z Finami rozegrał również Radosław Cierzniak. Kibice Legii mogli zobaczyć, że facet umie bronić,  bo ciągnie się za nim nieszczęsny występ Dortmundzie, gdzie wpuścił 8 goli i zaliczył kiepski mecz. Jak pokazał przykład z Zabrza, przyda się Legii drugi bramkarz z większą pewnością siebie. A tej może nabrać tylko grając jakieś mecze.
Komentatorzy i eksperci w studio sporo na grę Legię narzekali, ale bez przesady. Wygrała 6:0…
Oczywiście były takie akcje w pierwszej połowie, że wkradało się trochę chaosu, albo gdy po rzucie rożnym piłka, potrafiła przelecieć przez pole karne Legii na 10. metrze i nikt jej nie wybił, ale wynikało to także z tego, że legioniści tracili koncentrację. Nad motywacją da się na pewno popracować. Koncentracja przyjdzie wraz z silnym rywalem.
Mistrzowie Finlandii to nie był poważny egzaminator. Liga na pewno będzie bardziej wymagająca. W Ekstraklasie nie ma tak słabych drużyn jak IFK Mariehamn. Aczkolwiek telegram z treścią „6:0!” poszedł już do Astany, z którą Legia gra w następnej rundzie i ma to swoją wartość.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Liga Mistrzów

  • ursynów

    6:0 Legia trafiła frajera,tak kiedyś śpiewałem na dawnej żylecie.Wynik robi wrażenie,ale gra nie za bardzo.Chwali Redaktor Monetę,na tle kiepskich Finów zagrał przyzwoicie.Ale czy to będzie wartościowa moneta,czy kiepski grosz,to zobaczymy(jeśli Magiera da mu pograć). Mnie bardziej do gustu przypadł Michalak,ma gość papiery na granie.W tej chwili głównym problemem Legii, to znalezienie dobrego playmakera.Strata Vadisa nie prędko będzie zrekompensowana. Nowi gracze muszą się jeszcze dotrzeć, Rado dopiero co wznowił treningi.Ale wierzę,że ta Legia zacznie grać na poziomie z zeszłego sezonu,ba myślę,że będzie grała lepiej.Wtedy wyśle do reszty ligi nie telegram, a zaproszenie na koronację w sezonie 2017/2018.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli